Europa na pierwszy rzut oka wygląda dziś jak historia wielkiego sukcesu. PKB per capita rośnie niemal wszędzie, a kolejne prognozy sugerują dalsze odbicie. Problem w tym, że kiedy spojrzymy głębiej, obraz zaczyna się rozjeżdżać. I to bardzo wyraźnie. Najnowsze dane IMF na 2030 rok pokazują coś, czego nie widać w prostych rankingach: Europa nie zbliża się do siebie gospodarczo. Ona się rozwarstwia.
Europa rośnie… ale nie razem. Nowe dane IMF pokazują brutalną prawdę
Na szczycie zestawienia, zdaniem ekspertów, według siły nabywczej znajdzie się Irlandia, wyprzedzając Luksemburg. Tyle że to liderzy, którzy od lat budzą kontrowersje. W przypadku Irlandii PKB jest sztucznie podbijane przez działalność międzynarodowych korporacji, co sprawia, że realny obraz gospodarki jest znacznie mniej imponujący. Gdy odrzucimy „papierowych liderów”, zaczyna się właściwa historia. I tu widać wyraźny schemat.
Na czele pozostają kraje północy i zachodu. Dania, Szwajcaria czy Norwegia utrzymują wysokie pozycje i nie oddają pola. To gospodarki, które już dziś są silne i według prognoz takie również pozostaną. Problem w tym, że reszta Europy nie dogania ich w tempie, które jeszcze niedawno wydawało się możliwe.
W samej Unii Europejskiej różnice są ogromne. Najbogatsze państwa mają niemal dwukrotnie wyższe PKB per capita niż te na dole tabeli. A mówimy przecież o jednym rynku, z założenia wyrównującym szanse.
Jeszcze mocniej widać to poza UE. Kraje kandydujące, takie jak Ukraina, Mołdawia czy Kosowo, pozostają daleko w tyle i według prognoz nie zbliżą się znacząco do unijnego poziomu nawet do końca dekady. Co istotne, ranking praktycznie się nie zmienia. Większość krajów utrzymuje swoje pozycje, a największe przesunięcia są kosmetyczne.
Czytaj również w dziale gospodarka:
To nie wojna z Iranem jest największym zagrożeniem dla USA. Nadchodzi coś znacznie gorszego
Pierwszy taki kontrakt od II wojny: umowa na fregaty podpisana, Japonia powraca do eksportu broni
Gracze komputerowi pokierują ruchem powietrznym, czyli jak zaradzić brakom kontrolerów lotu
Europa dwóch prędkości wraca na dobre
To już nie jest historia o nadrabianiu dystansu. To historia o jego utrwalaniu. Z perspektywy rynku i inwestorów to sygnał bardzo konkretny. Jeśli różnice w dochodach i sile nabywczej pozostają stabilne, kapitał będzie płynął tam, gdzie już dziś jest najwięcej pieniędzy. Konsumpcja, inwestycje i rozwój będą się koncentrować w tych samych regionach.
Efekt? Europa zaczyna działać jak dwa różne światy – jeden bogaty i stabilny, drugi wciąż próbujący nadgonić. I wszystko wskazuje na to, że tym razem ten podział nie zniknie szybko.