SpaceX spadł do najniższego poziomu od debiutu. Wall Street chłodzi kosmiczny hype Muska

Według Reutersa wejście SpaceX do Nasdaq-100 miało uruchomić miliardy dolarów pasywnego popytu ze strony funduszy indeksowych. Tyle że rynek szybko przypomniał inwestorom starą zasadę. Jeśli wszyscy wiedzą, że ktoś „musi kupić”, część graczy sprzedaje mu akcje prosto do koszyka. Na ostatnim odczycie akcje SpaceX, notowane pod tickerem SPCX, kosztowały 148,30 dolara. W środę w trakcie sesji kurs spadł jednak do 145,20 USD, wyznaczając nowe minimum od giełdowego debiutu. To wciąż poziom powyżej ceny IPO ustalonej na 135 USD, ale już poniżej 150 USD, czyli ceny, przy której rozpoczął się handel akcjami po wejściu spółki na rynek. Największy debiut w historii wciąż nie jest katastrofą, ale mit łatwego rajdu po wejściu do Nasdaq-100 właśnie dostał zimny prysznic.

Wycena z kosmosu spotkała ziemską giełdę

SpaceX dołączył do Nasdaq-100 mniej niż miesiąc po giełdowym debiucie z 12 czerwca. To jedno z najszybszych wejść do tego indeksu w historii. Według szacunków J.P. Morgan sama obecność w tym indeksie mogła przyciągnąć 4,3 miliarda dolarów pasywnych napływów. Problem polega na tym, że taki popyt rynek potrafi wycenić z wyprzedzeniem. Fundusze indeksowe muszą dopasować portfele, ale inwestorzy aktywni nie muszą trzymać akcji tylko dlatego, że spółka Elona Muska dostała prestiżową pieczątkę.

Wykres SpaceX z 8.07.2026 / Źródło: TradingView

I właśnie to wygląda dziś jak klasyczne „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”. SpaceX ma kapitalizację bliską 2 bilionów dolarów. Reuters zwraca uwagę, że analitycy nadal widzą w spółce ogromny potencjał. Starlink, rakiety wielokrotnego użytku, Starship, a nawet infrastruktura AI. Deutsche Bank określa SpaceX jako potencjalnego „haloscalera”, czyli firmę, która w przyszłości mogłaby dostarczać moc obliczeniową nie tylko na Ziemi, ale również z orbity.

Brzmi imponująco. Tylko że giełda nie płaci wyłącznie za wizję. Płaci za tempo jej dowożenia, a SpaceX, mimo rozpoznawalności, nadal pozostaje spółką z ogromnymi potrzebami kapitałowymi. Reuters przypomina, że w 2025 roku pokazała 4,9 mld dolarów straty netto.

fot. X

Problemem nie jest SpaceX. Problemem jest cena

To nie jest tekst o tym, że SpaceX nagle przestał być fascynującą firmą. Problem jest taki, że inwestorzy mogą mieć rację co do przyszłości spółki, a jednocześnie przepłacać za akcje tu i teraz. Przy kursie 148,3 dolara rynek mówi, że wejście do indeksu nie wystarczy. Teraz Musk musi udowodnić, że SpaceX zasługuje nie tylko na kosmiczną narrację, ale też na jedną z najwyższych wycen w historii amerykańskiej giełdy.

Czytaj więcej w dziale giełdy na Bithub:

Hossa na Wall Street nigdy się nie skończy? Oto dwa powody

Początek bessy AI? Akcje tracą ponad 20%, rynek przestał nagradzać nawet rekordy Samsunga

Akcje Samsunga w panice, choć spóła pokazała 1900% wzrostu zysku. Co się dzieje?