Giełdy pobiły rekordy na fali danych. Indeksy czeka konfrontacja z Fed?

Amerykański rynek akcji wszedł w nowy tydzień z rekordowym S&P 500, mocnym Nasdaqiem i wiarą, że słabszy rynek pracy zmniejsza presję na kolejną podwyżkę stóp. To jednak nie jest hossa bez skazy, lecz coraz bardziej precyzyjny zakład: gospodarka ma zwolnić na tyle, by uspokoić Fed, ale nie na tyle, by uderzyć w zyski spółek. Najbliższy odczyt CPI pokaże, czy ta równowaga ma sens, czy rynek po prostu zbyt szybko kupił wygodną narrację.

Najważniejsze fakty

  • S&P 500 zamknął piątkową sesję na rekordowym poziomie 7757,64 pkt, rosnąc o 0,6%, a Nasdaq zakończył dzień na 26690,62 pkt po wzroście o 1,3%. Źródłem ulgi był słaby raport z rynku pracy, który obniżył obawy o wrześniową podwyżkę stóp przez Fed.
  • Amerykańska gospodarka straciła w lipcu 23 tys. miejsc pracy, podczas gdy ekonomiści ankietowani przez Reutersa oczekiwali wzrostu o 80 tys. etatów. To był odczyt, który przesunął uwagę rynku z inflacji na ryzyko wyraźniejszego schłodzenia gospodarki.
  • Kolejnym testem będzie CPI za lipiec. Ekonomiści ankietowani przez Reutersa oczekują spadku inflacji headline do 3,4% rok do roku z 3,5% oraz spadku core CPI do 2,5% z 2,6%.

Słabszy rynek pracy pomógł akcjom, ale to niekoniecznie dobra wiadomość

Wall Street zareagowała na słaby raport NFP tak, jak często reaguje rynek zakochany w płynności: nie pytaniem „czy gospodarka traci impet?”, lecz „czy Fed może teraz odpuścić?”. S&P 500 zyskał w piątek 0,6%, Nasdaq 1,3%, a cały tydzień zakończył się wzrostem S&P 500 o 3,58%, Nasdaq o 5,19% i Dow Jonesa o 2,96%. To mocna reakcja, ale jej fundament jest bardziej kruchy, niż sugerują same indeksy.

Problem polega na tym, że słabszy rynek pracy nie rozwiązuje inflacji. Jeżeli zatrudnienie słabnie, ale ceny pozostają uporczywe, Fed nie dostaje zielonego światła do łagodniejszej polityki. Dostaje za to trudniejszy zestaw danych: mniej wzrostu i nadal zbyt wysoką inflację.

Dlatego piątkowy rekord S&P 500 nie jest sygnałem pełnego komfortu. To raczej dowód, że rynek bardzo chce wierzyć w miękkie lądowanie. Taka narracja działa świetnie, dopóki kolejne dane jej nie podważą. Jednak Bank of America nadal wierzy w podwyżki stóp, mimo słabszego raportu NFP za lipiec. Bank wycenia 75 pb podwyżek stóp do końca roku, począwszy od września i uważa, że inflacja to obecnie główne zmartwienie Fedu.

CPI kluczowym testem całej narracji o miękkim lądowaniu

Najbliższy odczyt inflacji będzie dla rynku ważniejszy niż sam fakt, że S&P 500 ustanowił rekord. Reutersowy konsensus zakłada spadek CPI do 3,4% rok do roku i core CPI do 2,5%. To byłby ruch w dobrą stronę, ale nadal daleki od sytuacji, w której Fed mógłby ogłosić zwycięstwo nad inflacją.

Dla akcji najważniejsza będzie inflacja bazowa. Jeżeli usługi, czynsze i komponenty zależne od płac pozostaną lepkie, rentowności mogą szybko odbić, a Nasdaq znów stanie się wrażliwy na wycenę stóp. Rynek po NFP wycenił ulgę, ale nie dostał jeszcze potwierdzenia, że inflacja faktycznie pozwoli Fedowi mówić łagodniej.

To właśnie tutaj leży największe ryzyko krótkoterminowe. Słaby rynek pracy pomaga akcjom tylko wtedy, gdy jednocześnie spada inflacja. Jeżeli CPI zaskoczy w górę, inwestorzy mogą bardzo szybko przejść od narracji „Fed poczeka” do narracji „Fed jest uwięziony”.

Wyniki spółek nadal bronią hossy

Drugim filarem rynku są wyniki spółek. Według danych LSEG przywoływanych przez Reutersa, spośród 436 firm z S&P 500, które zaraportowały do piątkowego poranka, 85,1% pobiło oczekiwania analityków. To wynik wyraźnie powyżej średniej 68% liczonej od 1994 roku. To tłumaczy, dlaczego inwestorzy nie uciekają z akcji mimo słabszego makro. Zyski firm wciąż dają argument, że gospodarka może przejść przez wysokie stopy bez głębokiego załamania. W praktyce rynek mówi dziś: dopóki spółki dowożą wyniki, słabsze dane z gospodarki można traktować jako ulgę dla Fed.

Ale taki układ ma ograniczoną tolerancję na błędy. Jeżeli inflacja odbije, a wyniki zaczną rozczarowywać guidance’em lub marżami, rynek straci oba filary jednocześnie. To szczególnie ważne dla technologii i AI, gdzie wyceny nadal zakładają bardzo dużo przyszłego wzrostu. Obecny rynek opiera się na bardzo wygodnej sekwencji: słabszy rynek pracy, spokojniejszy Fed, mocne wyniki spółek i brak powrotu inflacji.

Jednak ta sekwencja musi zostać potwierdzona przez dane, a nie tylko przez reakcję indeksów. S&P 500 może być na rekordzie, ale rekord sam w sobie nie jest dowodem, że ryzyko zniknęło. CPI będzie pierwszym dużym testem tej układanki. Spokojny odczyt utrzymałby presję na spadek rentowności i pomógł Nasdaqowi. Mocniejsza inflacja przypomniałaby jednak, że słabszy rynek pracy przy uporczywych cenach nie jest prezentem dla akcji, tylko początkiem trudniejszej rozmowy o Fedzie, marżach i tempie wzrostu.