Bank of America osrzega Wall Street: fundusze algorytmiczne przestaną kupować akcje?

Fundusze CTA odbudowały od początku kwietnia około 200 miliardów dolarów długich pozycji na amerykańskich akcjach, pomagając wyciągnąć indeks S&P 500 z gwałtownej korekty z marca i ponownie doprowadzić rynek w okolice historycznych szczytów. Teraz jednak według analityków Bank of America, największy automatyczny kupujący na Wall Street może powoli kończyć zakupy.

To ważny moment dla rynku, ponieważ ostatnie tygodnie były mieszanką dwóch wyjątkowo silnych czynników wspierających wzrosty. Z jednej strony Wall Street napędzały systematyczne fundusze trend-following, które automatycznie zwiększały ekspozycję na akcje wraz ze wzrostem indeksów.

Z drugiej strony amerykański sezon wyników okazał się znacznie mocniejszy od oczekiwań, szczególnie w segmencie największych spółek technologicznych i firm związanych z AI. Kombinacja agresywnych zakupów algorytmicznych i bardzo mocnych wyników kwartalnych stworzyła warunki do jednego z najbardziej dynamicznych odbić ostatnich lat. Jednak te paliwa zaczynają się powoli wyczerpywać.

Źródło: Bithub, Goldman Sachs

CTA kupowały akcje niemal automatycznie

CTA, czyli Commodity Trading Advisors, to fundusze wykorzystujące strategie systematyczne oparte głównie na momentum i podążaniu za trendem. W praktyce oznacza to, że modele algorytmiczne zwiększają ekspozycję na ryzykowne aktywa, gdy rynek rośnie i zmienność pozostaje pod kontrolą. Nie analizują wycen spółek ani kondycji gospodarki w tradycyjny sposób. Reagują przede wszystkim na kierunek rynku, siłę trendu i poziom zmienności.

Jeszcze kilka tygodni temu mechanizm działał niemal idealnie dla byków. Rynek rósł, więc fundusze systematyczne kupowały więcej akcji. To z kolei dodatkowo wzmacniało momentum i przyciągało kolejny kapitał. Tak właśnie powstała klasyczna samonapędzająca się pętla wzrostowa. Rynek jest pełen dźwigni i algorytmicznych strategii, których głównym zadaniem jest śledzenie rynkowego „flow”. To może zwiększać zmienność indeksu – w obie strony.

Problem: największy automatyczny kupujący może być już „zatankowany”

Bank of America zauważa jednak bardzo istotną zmianę. Modele CTA przestają sygnalizować znaczący dodatkowy popyt nawet w scenariuszu dalszych wzrostów indeksów. Według obecnych wyliczeń, jeśli rynek przeszedłby w ruch boczny, fundusze systematyczne kupiłyby już tylko około 400 milionów dolarów akcji tygodniowo. To praktycznie symboliczna wartość względem skali zakupów obserwowanych podczas ostatniego odbicia.

Znacznie bardziej niepokojąco wygląda za to scenariusz spadkowy. Przy większym cofnięciu rynku CTA mogłyby sprzedać od 50 do nawet 77 miliardów dolarów akcji w relatywnie krótkim czasie. I właśnie tutaj pojawia się potencjalne ryzyko dla Wall Street.

Mechanizm, który przez ostatnie tygodnie wzmacniał wzrosty, może zacząć działać dokładnie odwrotnie. Strategie trend-following są bowiem z natury procykliczne kupują coraz więcej podczas hossy, ale potrafią równie agresywnie redukować pozycje, gdy momentum zaczyna się pogarszać.

Wall Street zbliża się do momentu prawdy. Wszystkie oczy na Nvidię

Dodatkowo rynek wchodzi właśnie w moment, w którym kończy się kolejny istotny katalizator wzrostów: sezon wyników spółek w USA. Ostatnie tygodnie były wyjątkowo mocne dla byków. Raporty kwartalne największych amerykańskich firm, szczególnie w sektorze technologicznym, ponownie pokazały bardzo wysoką dynamikę przychodów i odporność biznesów związanych z AI. To w dużej mierze tłumaczy, dlaczego inwestorzy tak agresywnie wracali do akcji mimo wcześniejszej korekty.

Oczywiście, nie wszystkie spółki rosły – jednym z przegranych jest CoreWeave. Pisaliśmy o tych akcjach w artykule Akcje Coreweave toną i tracą miliardy na giełdzie. Nie pomogło im nawet 100 mld USD zamówień

Teraz jednak sezon wynikowy powoli dobiega końca i Wall Street czeka już przede wszystkim na jedno wydarzenie: wyniki Nvidii publikowane 20 maja. W praktyce mogą one okazać się punktem przegięcia dla całego rynku. Jeśli Nvidia ponownie pokaże wyniki znacząco przewyższające oczekiwania i utrzyma narrację o eksplozji wydatków na AI, rynek może dostać ostatni impuls do kontynuacji rajdu.

Problem polega na tym, że oczekiwania wobec spółki są już ekstremalnie wysokie, a pozycjonowanie inwestorów pozostaje bardzo jednostronne. W takim środowisku nawet świetne wyniki mogą nie wystarczyć do dalszego podbijania cen akcji. Coraz częściej pojawia się scenariusz, w którym publikacja wyników stanie się pretekstem do masowej realizacji zysków, szczególnie jeśli zacznie odwracać się gamma dealerów opcyjnych wspierająca dotychczasowy rajd technologii.

To właśnie dlatego Bank of America zwraca uwagę na zachowanie funduszy systematycznych. Wall Street nadal wygląda bardzo silnie. Ale rynek wchodzi w fazę, w której największy automatyczny kupujący ma już ograniczoną przestrzeń do dalszego zwiększania ekspozycji.

Czy hossa złapie zadyszkę przez konflikt na Bliskim Wschodzie? Być może, ale nie wszyscy na nim tracą. Pisaliśmy o tym w artykule Saudowie rozbili bank i budują „drugi Ormuz”. Ile Aramco zarobiło na kryzysie ropy?