Saudi Aramco w pierwszym kwartale 2026 roku świetne wyniki finansowe, w samym środku największego szoku podażowego od lat. Mimo blokady Cieśniny Ormuz i chaosu w globalnym handlu ropą, saudyjski koncern zwiększył zysk netto aż o 25 procent, do ponad 32 miliardów dolarów.
Kluczem okazała się infrastruktura, którą Rijad budował od dekad. W momencie, gdy tankowce utknęły w Zatoce Perskiej, Aramco praktycznie w pełni przerzuciło eksport przez strategiczny rurociąg East-West Pipeline prowadzący nad Morze Czerwone. To dziś prawdopodobnie najważniejsza energetyczna arteria świata.
Najważniejsze fakty
- Saudi Aramco zwiększyło kwartalny zysk netto do 32,5 mld dolarów, wyraźnie przebijając oczekiwania rynku.
- Rurociąg East-West Pipeline osiągnął pełną przepustowość 7 mln baryłek dziennie po blokadzie Ormuzu przez Iran.
- Według prezesa Aramco światowy rynek stracił około miliarda baryłek ropy w ciągu ostatnich dwóch miesięcy wojny.
Ropę wspierają mocne dane z USA, ale to nadal gospodarka „dwóch prędkości”. Pisaliśmy o tym w artykule Zaskakujące dane z USA: nastroje konsumentów w dołku z 2022 roku. Strach przed inflacją?
Zyski eksplodowały razem z cenami ropy
Aramco zarobiło w pierwszym kwartale 32,5 mld dolarów netto wobec oczekiwań analityków na poziomie 30,95 mld dolarów. Po oczyszczeniu wyników z jednorazowych efektów księgowych skorygowany zysk wyniósł nawet 33,6 mld dolarów. Przychody wzrosły niemal o 7 proc. rok do roku, do 115,5 mld dolarów. Pomogły zarówno wyższe ceny ropy, jak i większa sprzedaż produktów rafineryjnych oraz petrochemicznych.
Co ciekawe, spółka zwiększyła dywidendę bazową o 3,5 proc., do 21,9 mld dolarów za pierwszy kwartał. Dla saudyjskiego państwa to kluczowa informacja, bo budżet królestwa jest silnie uzależniony od wypłat Aramco. Rząd kontroluje bezpośrednio około 81,5 proc. firmy, a kolejne 16 proc. posiada Public Investment Fund.
Jednocześnie widać pierwsze oznaki napięcia finansowego wywołanego wojną i logistycznym chaosem. Wolne przepływy pieniężne spadły do 18,6 mld dolarów z 19,2 mld rok wcześniej. Zadłużenie względem kapitału własnego wzrosło z 3,8 proc. do 4,8 proc. Aramco ograniczyło też wydatki inwestycyjne. Nakłady inwestycyjne wyniosły 12,1 mld dolarów wobec 12,5 mld rok wcześniej i 13,4 mld dolarów w poprzednim kwartale. Mimo tego spółka nadal planuje przeznaczyć w całym 2026 roku od 50 do 55 mld dolarów na inwestycje.
Saudowie przygotowywali się na taki scenariusz – od lat
W normalnych warunkach około jedna piąta światowej podaży ropy przepływa przez Cieśninę Ormuz. To najbardziej strategiczny punkt energetyczny globu. Gdy Iran ograniczył żeglugę po eskalacji wojny z USA i Izraelem, rynek natychmiast zrozumiał, że problem nie dotyczy wyłącznie Bliskiego Wschodu. Dotyczy całego systemu dostaw energii.
Saudi Aramco skierowało ogromną część eksportu do terminalu Yanbu nad Morzem Czerwonym przy użyciu East-West Pipeline. Rurociąg osiągnął maksymalną przepustowość 7 mln baryłek dziennie. Około 2 mln baryłek trafia nim do saudyjskich rafinerii na zachodnim wybrzeżu, a pozostałe 5 mln baryłek przeznaczane jest na eksport.
Prezes spółki Amin Nasser nazwał rurociąg „krytyczną arterią dostaw”, która pomogła ograniczyć skutki globalnego szoku energetycznego. Podczas gdy część producentów została odcięta od głównych szlaków eksportowych, Aramco nadal mogło utrzymać fizyczne dostawy surowca. Jak się okazuje, ta zdolność jest dziś warta fortunę.
„Świat stracił miliard baryłek ropy”. Rynek może długo nie wrócić do równowagi
Najbardziej alarmujące słowa padły jednak nie w samym raporcie finansowym, lecz w komentarzu prezesa Aramco dla Reutersa. Amin Nasser stwierdził, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy globalny rynek utracił około miliarda baryłek ropy. Jego zdaniem nawet jeśli transport przez Ormuz zostanie w pełni przywrócony, rynek nie wróci szybko do normalności.
„Ponowne otwarcie szlaków nie oznacza automatycznie stabilizacji rynku, który został pozbawiony około miliarda baryłek ropy”, przekazał szef Aramco. To niezwykle istotna uwaga. Na rynku surowcowym problemem nie jest dziś wyłącznie sam przepływ tankowców, ale niski poziom globalnych zapasów oraz wieloletnie niedoinwestowanie sektora wydobywczego. Wojna jedynie odsłoniła słabość systemu, który już wcześniej działał na granicy wydolności.
Saudi Aramco próbuje jednocześnie uspokajać azjatyckich odbiorców. Nasser podkreślił, że Azja nadal pozostaje absolutnym priorytetem dla koncernu i będzie centrum globalnego popytu na energię przez kolejne lata. Wojna pokazała, że w XXI wieku największą przewagą producenta nie jest już samo posiadanie złóż – kluczowe stają się infrastruktura przesyłowa, kontrola nad logistyką i zdolność omijania geopolitycznych punktów zapalnych. Pod tym względem Saudyjczycy okazali się przygotowani.