Rewolucja w płatnościach cyfrowych na XRP Ledger może uderzyć w inwestorów tokena
Deweloperzy pracujący nad rozwojem sieci XRP Ledger zaproponowali wyczekiwane przez wielu rozwiązanie techniczne, które może całkowicie odmienić dotychczasowe zasady korzystania z tego popularnego blockchaina.
Nowa propozycja zmian w kodzie protokołu zakłada umożliwienie tworzenia aktywnych portfeli cyfrowych, których początkowe saldo w natywnych tokenach wynosi dokładnie zero XRP. Głównym celem przedsięwzięcia jest wyeliminowanie technologicznych barier dla nowych użytkowników oraz ułatwienie integracji systemom płatniczym bazującym na stablecoinach oraz rozwiązaniom z zakresu sztucznej inteligencji.
Dotychczasowa specyfikacja sieci wymagała nieodwołalnego zablokowania minimalnej rezerwy w wysokości 1 XRP dla każdego nowego konta, co stanowiło zabezpieczenie przed spamingiem pustych adresów w rejestrze. O ile z punktu widzenia pojedynczego użytkownika taka kwota nie stanowi przeszkody, o tyle dla instytucji tworzących setki tysięcy automatycznych portfeli oznaczało to konieczność zamrożenia pokaźnych zasobów finansowych. Projekt o nazwie SponsoredAccountCreate ma przenieść ciężar wymogów rezerwowych z pojedynczych użytkowników na instytucjonalnych sponsorów, bez obniżania poziomu bezpieczeństwa samego blockchaina.
Obawy inwestorów
Szansa na darmowy start dla klientów wywołuje jednak spore kontrowersje i niepewność wśród części społeczności skupionej wokół projektu Ripple. Brak bezpośredniego obowiązku posiadania natywnych cyfrowych monet przez użytkowników końcowych sprawia, że część uczestników rynku zaczyna głośno poddawać w wątpliwość przyszłą użyteczność oraz popyt na same tokeny XRP. Jeśli komercyjne aplikacje i agenci sztucznej inteligencji zaczną realizować mikropłatności wyłącznie przy użyciu stablecoinów takich jak RLUSD, natywny zasób sieci może zostać zepchnięty na boczny tor, pełniąc jedynie rolę technicznego zaplecza dla finansowych gigantów. Ponadto krytycy wskazują na realny problem centralizacji wywołany przez uzależnienie zwykłych użytkowników od instytucjonalnych sponsorów, którzy zyskają decydujący wpływ na to, kto i na jakich warunkach uzyska dostęp do portfela. W przypadku jakichkolwiek zatorów sieciowych lub zmian w polityce biznesowej zewnętrznych podmiotów, osoby pozbawione własnych zasobów w natywnej kryptowalucie mogą zostać odcięte od realizowania płatności lub uzależnione od wysokich prowizji narzucanych przez dostawców usług.
Wyzwania techniczne i brak poparcia walidatorów
Nie brakuje również wątpliwości natury czysto technologicznej oraz problemów z uzyskaniem odpowiedniego poparcia dla proponowanej zmiany w kodzie. Cały mechanizm sponsorowania kont oraz opłat wymaga nie tylko skomplikowanych modyfikacji struktury uprawnień bez przekazywania kluczy prywatnych, ale przede wszystkim zaakceptowania odpowiedniej poprawki przez niezależnych walidatorów sieci.
Statystyki wskazują jednoznacznie, że propozycja wciąż znajduje się bardzo daleko od wymaganej większości głosów, co poddaje w niepewność jej faktyczne wdrożenie na głównej sieci w najbliższej przyszłości. Deweloperzy muszą zmierzyć się z dwoma nierozstrzygniętymi usterkami wykazanymi przez automatyczne audyty kodu, a sceptycznie nastawieni walidatorzy obawiają się dodatkowego obciążenia węzłów sieciowych obsługą rozbudowanych rejestrów rezerw sponsorowanych. Ostateczny kształt poprawek pozostaje sprawą otwartą, a inwestorzy z uwagą obserwują, czy szumne obietnice łatwych płatności nie zakończą się osłabieniem fundamentów całego ekosystemu.
Przeczytaj również:
Koniec spadków na BTC? Oto dlaczego poziom 82 000 USD decyduje o wszystkim
Zewnętrzny partner Coinbase zalicza wyciek. Giełda uspokaja klientów