Plaże zalane ropą po atakach na tankowce, krytyczny rurociąg znów pod ogniem
Wyciek ropy z tankowca u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich, do którego doszło w ubiegłym tygodniu w wyniku irańskiego ataku, rozszerza się. Wykonane w ostatni weekend zdjęcia satelitarne wskazują, że plama na powierzchni morza rozlewa się i zbliża do brzegów emiratu Umm al-Kajwajn, tworząc ciemne warstwy ropy zanieczyszczające akwen oraz kolejne plaże wzdłuż wybrzeża. Władze ZEA zamykają dostęp do brzegu.
Zdjęcia efektów wycieku pochodzą z unijnej sieci satelitarnej Copernicus (Sentinel-2). Według przedstawicieli Conflict and Environment Observatory plama liczy około 160 km². Firma Windward wykryła wyciek z jednostki wielkości VLCC około 25 km od Umm al-Kajwajn. Wykonany przez nią model dryfu wskazywał, że do 22–23 października prądy poniosą ropę w rejon portów Szardża oraz Adżman oraz ujęć wody w tej okolicy (ZEA korzystają z odsalanej wody morskiej).
Emirackie władze zamknęły – do odwołania – wszystkie plaże i strefy przybrzeżne wokół Umm al-Kajwajn, plażę Al-Hamrija w Szardży oraz wszystkie plaże w Ras Al-Chajmie. Nie podano oficjalnego powodu, choć ten, biorąc pod uwagę wyciek ropy, wydaje się boleśnie oczywisty. Jak wskazują publikacje branżowe, źródłem tegoż wycieku jest tankowiec Gem No.2, 9 października trafiony niezidentyfikowanym pociskiem 13 mil morskich na zachód od Al-Dżaziry Al-Hamry – co wywołało pożar, później ugaszony.
Wojna częściowo na niby – a częściowo na serio
Nikt nie przyznał się do ataku, choć identyfikacja sprawcy również nie jest zanadto skomplikowana – irański Sepah-e Pasdaran od miesięcy prowadzi aktywne działania wymierzone w żeglugę cywilną w regionie. I choć incydent nastąpił poza cieśniną Ormuz, to irańskie ataki miały też miejsce poza jej akwenem. Emiraty czerpią większość wody pitnej z odsalania, więc ropa zanieczyszczające plaże w pobliżu ujęć stanowi żywotny problem sanitarny, nie tylko środowiskowy czy estetyczny.
Niestety może także nie być to jedyny problem związany z wyciekiem ropy w regionie – w poniedziałek sprzymierzeni z Iranem jemeńscy Huti, znani też jako ruch Ansar Allah, poinformowali o kolejnym ataku na saudyjskie przepompownie ropy obsługujące strategiczny rurociąg East-West. Władze monarchii saudyjskiej nie skomentowały tych enuncjacji, zamiast tego informując o własnych atakach na cele w Jemenie (m.in. stanowiska wyrzutni pocisków balistycznych w okolicach Sany).