Tajfun na giełdzie. Wart 5 bilionów rynek akcji zamyka się w piątek, skutki będą odczuwane globalnie

Tajfun na giełdzie. Wart 5 bilionów rynek akcji zamyka się w piątek, skutki będą odczuwane globalnie

Na giełdzie w Tajpei będzie w piątek niespokojnie i burzliwie – w sensie całkiem dosłownym. Podobnie burzliwie będzie bowiem w całej tajwańskiej stolicy, a to dzięki tajfunowi Champi, który zbliża się do wyspy. W związku z prognozowanymi silnymi opadami i wichurami, do czwartkowego wieczoru odwołano 126 lotów krajowych oraz 40 międzynarodowych, miejscowe władze zamknęły szkoły i urzędy w stolicy oraz miastach Hsinchu, Taichung, Tainan i Kaohsiung, a w ślad za tym w piątek pracę zawiesi także tajwańska giełda papierów wartościowych.

Giełda ta stanowi przy tym piąty największy rynek akcji świata, o kapitalizacji powyżej 5 bilionów dolarów. W piątek, 23 października, sesje się nie odbędą, a rozliczenia transakcji przesunięto na kolejny dzień roboczy. Już samo to, uwzględniwszy weekend, daje trzy dni opóźnienia, ale jak się okazuje, najbliższy poniedziałek też jest na Tajwanie dniem wolnym, co stworzy czterodniową lukę czasową pomiędzy notowaniami w Tajpiei. Jak wiadomo, Tajwan wytwarza przy tym większość najnowocześniejszych układów półprzewodnikowych na świecie, stąd przerwa w handlu akcjami tego sektora ma znaczenie wykraczające daleko poza wyspę.

Dla inwestorów moment zamknięcia jest, łagodnie mówiąc, nieoptymalny. Giełda tajwańska zdominowana jest przez indeksy spółek technologicznych. Te zaś notowały w toku ostatnich sesji wyraźne spadki, nie bez związku z podobnymi zjawiskami mającymi miejsce na rynku japońskim i koreańskim, a w ślad za publikowanymi wynikami globalnych gigantów Big Tech-u. Jednocześnie dolar tajwański zanotował spadki pod wpływem obserwowanego odpływu kapitału należącego do zagranicznych inwestorów. Teraz tych ostatnich czekają dodatkowe cztery dni niepewności dot. tego, w jakim nastroju rynek wznowi obrót.

Giełda nawykła do burz i wstrząsów

Zarazem tamtejsza giełda ma już doświadczenia w znoszeniu skutków gwałtownych fenomenów pogodowych. Tajwan leży bowiem na trasie tzw. alei tajfunów – regionu północno-zachodniego Oceanu Spokojnego, gdzie formują się jedne z najsilniejszych cyklonów na ziemi. Obecny rok okazał się przy tym wyjątkowo obfity jeśli chodzi o tajfuny: na północno-zachodnim Pacyfiku odnotowano już już dziesiąty super tajfun, czyli dwukrotnie więcej niż wynosi średnia długoterminowa. Liczba ta zbliża się do rekordu 13 takich burz z 2015 roku, skądinąd również będącego świadkiem zjawiska El Niño. W tym roku to ostatnie okazuje się wyjątkowo silne.

Pod jego wpływem cyklony formują się dalej na wschód, co wydłuża ich drogę nad ciepłymi wodami i sprzyja akumulacji energii. Sam tajfun Champi cechuje się obecnie prędkością wiatru na poziomie 213 km/h i odpowiada swoją siłą huraganowi 4 kategorii w skali Saffira-Simpsona. Oko cyklonu ma przejść najbliżej północnego Tajwanu w nocy z piątku na sobotę; meteorolodzy nie wykluczają lądowania. Nad Tajpej może spaść do 457 mm deszczu. W czwartek wieczorem centrum znajdowało się około 450 km na wschód od Eluanbi, sunąc na północny zachód z prędkością 18 km/h, z wiatrem do 48 m/s w pobliżu środka.