Wraca kryzys bankowy jak w 2011 roku? Banki mają 4,3 bln euro obligacji
Przecena obligacji we Francji i całej strefie euro odświeża pytanie, czy wraca kryzys bankowy z lat 2010–2012. Trzeba zauważyć, że banki mają dziś znacznie grubsze bufory kapitałowe. Polskie banki trzymają jednak w obligacjach skarbowych blisko jedną czwartą aktywów, najwięcej wśród badanych krajów UE.
Pętla zagłady wraca do debaty
Piętnaście lat temu słabe finanse państw ciągnęły w dół banki, które miały w portfelach ich obligacje, a ratowanie banków dodatkowo obciążało budżety. Ten mechanizm nazwano pętlą zagłady.
Dziś banki ze strefy euro mają w obligacjach skarbowych 4,3 bln EUR, dwa razy więcej niż wtedy. Akcje europejskich banków straciły w sześć tygodni 10%, pięć razy więcej niż cały rynek, a trzy największe banki francuskie aż 17%.
Różnica jest jednak zasadnicza. Kapitały banków rosły szybciej niż portfele obligacji. Dług Francji odpowiada w największych francuskich bankach za 15–30% ich najlepszej jakości kapitału. W bankach włoskich w latach 2011–2012 było to ponad 100%. Do tego 60% obligacji banki wyceniają po koszcie zakupu, więc spadki cen nie uderzają w ich wyniki, dopóki nie muszą sprzedawać.
Kryzys bankowy mało prawdopodobny
Banki startują dziś ze znacznie lepszej pozycji, ale nie są w pełni odporne na wszystkie zagrożenia.
Prawdziwym problemem są koszty finansowania. Francuskie banki to najwięksi emitenci długu w UE, więc trwale wyższe rentowności podrożą każdą kolejną emisję. Banki już mocniej walczą o depozyty klientów. Jeśli straty na obligacjach utrzymają się dłużej, zmieni się postrzeganie ryzyka całego sektora.
Polskie banki mają dużo obligacji
Polskie banki są w tej grze mocniejsze niż ich europejscy konkurenci.
Według ZBP i SGH skarbowe papiery stanowiły na koniec marca 24,7% ich aktywów, najwięcej wśród analizowanych krajów UE, a pod koniec lipca było ich około 820 mld zł.
Od lipca rentowność 10-latek wzrosła z 5,25% do ponad 6,3%, więc banki tracą na papierze miliardy. NBP szacował, że skrajny szok mógłby zabrać im 16,5% funduszy własnych, ale w czerwcowym raporcie uznał sektor za stabilny nawet w pesymistycznych scenariuszach. Portfele mają krótki średni termin wykupu, około 2,2 roku.
Kluczowe dla Polski jest 6,5% rentowności 10-latek, czyli ich wrześniowy szczyt. Powrót powyżej tego poziomu zwiększy straty z wyceny i podniesie koszty finansowania banków.
Dla klientów najważniejsze jest jednak co innego. Są to depozyty do równowartości 100 tys. EUR (około 437 tys. zł) na osobę, które w jednym banku chroni Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który wypłaca środki w ciągu 7 dni roboczych.
Akcje banków są wrażliwe na przecenę obligacji, ale depozyty pozostają bezpieczne w granicach gwarancji.
Większe oszczędności warto rozłożyć między kilka banków, bo limit BFG dotyczy sumy rachunków w jednym banku. Na razie to co omawiam to nie jest jeszcze kryzys, tylko coraz droższa cena zaufania.