Najgorsza sesja od 28 lat. Giełda runęła po decyzji MSCI

Najgorsza sesja od 28 lat. Giełda runęła po decyzji MSCI

Jakarta Composite Index (JCI), główny indeks giełdy w Indonezji, spadł w piątek o 11,57 proc. i zamknął sesję na poziomie 5185,11 pkt. Tak głębokiego jednodniowego tąpnięcia nie było od stycznia 1998 r., gdy kraj pogrążał się w azjatyckim kryzysie finansowym. Inwestorzy uciekali po komunikacie MSCI. Firma, której indeksy są punktem odniesienia dla funduszy z całego świata, uznała, że Indonezja nie zasługuje już na miano rynku wschodzącego, i zaproponowała jej degradację od razu o dwa szczeble.

Spadki w Dżakarcie mają miejsce na niemal wszystkich spółkach [KLIKNIJ WYKRES ABY POWIĘKSZYĆ]

Handel stanął zaraz po otwarciu

Indeks zaczął dzień 8,01 proc. pod kreską, od poziomu 5393,92 pkt. Tyle wystarczyło, by giełda w Dżakarcie (Bursa Efek Indonesia, IDX) uruchomiła bezpiecznik i wstrzymała handel na pół godziny. Działo się to o godz. 9 czasu lokalnego, czyli o 4 nad ranem czasu polskiego. Przerwa nic nie dała. Tuż po wznowieniu notowań JCI tracił już ponad 11 proc. i do końca dnia nie zdołał odrobić strat. Zamknął się 208 pkt poniżej otwarcia, na najniższym poziomie w trakcie całej sesji.

Przecena objęła praktycznie cały rynek. Po południu na 13 drożejących spółek przypadało 777 taniejących, a pod kreską skończyło wszystkie jedenaście indeksów sektorowych. Najmocniej, o 13,26 proc., potaniały spółki surowcowe. Indeks ciągnęli w dół giganci. Bank Central Asia (BCA) i Bank Rakyat Indonesia (BRI) straciły blisko 15 proc., Bank Mandiri ponad 13 proc. Podobnie oberwały Amman Mineral, Barito Renewables Energy i Dian Swastatika Sentosa. Kursy wielu spółek zatrzymały się na dolnym limicie dziennej zmiany, który w Dżakarcie wynosi 15 proc.

Obroty sięgnęły 32 bln rupii, czyli ok. 1,8 mld dolarów. Inwestorzy z zagranicy sprzedali per saldo akcje za 2,9 bln rupii (ok. 160 mln USD), a najchętniej pozbywali się papierów BCA. Na koniec dnia kapitalizacja całego rynku wynosiła 9177 bln rupii, czyli nieco ponad 500 mld dolarów. Liza Camelia Suryanata, szefowa działu analiz w domu maklerskim Kiwoom Sekuritas Indonesia, przyznała, że przez 20 lat pracy na giełdzie nie widziała czegoś takiego jak piątkowe otwarcie.

Razem z akcjami taniała waluta. Rupia osłabła w trakcie dnia do 18 070 za dolara, czyli do najsłabszego poziomu od końca lipca, i zbliżyła się do historycznego minimum na poziomie 18 190. W reszcie regionu było spokojnie. Giełda w Singapurze zyskała 0,8 proc., indeks na Filipinach wzrósł o ponad 2 proc., a w Malezji spadł o 0,7 proc. Panika była więc czysto indonezyjska, choć tło też nie pomagało. Dzień wcześniej JCI stracił 1,33 proc. po wyższej od prognoz inflacji w USA, która ożywiła obawy przed podwyżką stóp procentowych przez Rezerwę Federalną (Fed).

To najgorszy krach od czasu azjatyckiego kryzysu finansowego [KLIKNIJ WYKRES ABY POWIĘKSZYĆ]

MSCI chce postawić Indonezję poza nawiasem

Komunikat MSCI jest datowany na 15 października, ale do inwestorów w Dżakarcie dotarł przed piątkową sesją. Firma rozpoczęła konsultacje w sprawie przeniesienia Indonezji z rynków wschodzących (emerging markets) do grupy rynków wydzielonych (standalone markets). W czerwcu ostrzegała jeszcze przed spadkiem tylko o jeden szczebel, do rynków granicznych (frontier markets). Teraz uznała, że taki ruch nie oddałby skali problemów indonezyjskiej giełdy. Rynków wydzielonych nie ma ani w indeksach rynków wschodzących, ani granicznych, więc fundusze pasywne, które je odwzorowują, musiałyby się indonezyjskich akcji pozbyć. W tej grupie są dziś m.in. Argentyna, Liban, Palestyna i Ukraina. Indonezja byłaby największą gospodarką w tym gronie i jedynym przedstawicielem regionu Azji i Pacyfiku.

Inwestorzy, z którymi rozmawiało MSCI, skarżą się na nieprzejrzystą strukturę akcjonariatu, skupienie akcji w rękach wąskiej grupy właścicieli i podejrzenia skoordynowanego handlu, który zniekształca wyceny. Nie wiadomo też, ile akcji naprawdę jest w wolnym obrocie (free float). Indonezyjskie władze zapowiedziały w tym roku reformy: ujawnianie akcjonariuszy z udziałem od 1 proc., raportowanie spółek o wysokiej koncentracji akcjonariatu i stopniowe podniesienie minimalnego free floatu do 15 proc. Dla MSCI to za mało. W dokumencie konsultacyjnym firma domaga się realnych kar za skoordynowany handel i manipulowanie liczbą akcji w obrocie oraz skutecznego nadzoru nad całym rynkiem, a nie tylko nad największymi spółkami. Do odwołania obowiązuje też zamrożenie zmian w indeksach MSCI dla indonezyjskich spółek.

Indonezja i tak znika już z portfeli. Jej udział w indeksie MSCI Emerging Markets spadł z 1,16 proc. na koniec 2025 r. do 0,43 proc. na koniec września, a liczba spółek w indeksie zmniejszyła się z 18 do 9. Dla posiadacza globalnego funduszu ETF na rynki wschodzące to dziś margines. UBS szacuje, że po degradacji fundusze pasywne wycofałyby z kraju ok. 4 mld dolarów, a aktywni zarządzający mogliby dołożyć kolejne 15 mld. Od początku roku zagraniczni inwestorzy sprzedali już per saldo indonezyjskie akcje za 4,7 mld USD.

Harshal Dasani z firmy INVasset PMS zwraca uwagę, że wymuszona sprzedaż przez fundusze indeksowe to mniej, niż rynek stracił w samym piątku. Groźniejsze są skutki długofalowe. Status rynku wydzielonego to jego zdaniem w praktyce wypisanie z globalnych portfeli, po którym koszt pozyskania kapitału rośnie na lata. Argentyna trafiła do tej kategorii w 2021 r. z powodu kontroli kapitału i do dziś z niej nie wyszła.

Dziewięć miesięcy po równi pochyłej

W styczniu indonezyjska giełda biła rekordy. Indeks zakończył 2025 r. wzrostem o 22 proc., a 20 stycznia doszedł do 9134,70 pkt. Tydzień później MSCI zamroziło zmiany w indeksach dla indonezyjskich spółek i po raz pierwszy zagroziło spadkiem do rynków granicznych. 28 stycznia JCI stracił 7,35 proc., a giełda dwa dni z rzędu wstrzymywała handel. 30 stycznia do dymisji podał się prezes IDX Iman Rachman.

W lutym Moody’s, a w marcu Fitch obniżyły perspektywę ratingu Indonezji do negatywnej. Obie agencje pisały, że polityka gospodarcza rządu prezydenta Prabowo Subianto staje się coraz mniej przewidywalna. Moody’s wytknęło też niejasności wokół finansowania i celów nowego państwowego funduszu majątkowego Danantara. W czerwcu MSCI ponowiło ostrzeżenie.

Indeks jest dziś równo 40 proc. niżej niż na początku roku i ponad 43 proc. poniżej styczniowego szczytu. Z kapitalizacji rynku wyparowało od tego czasu ponad 350 mld dolarów, z czego ok. 60 mld w piątek.

Redakcja BitHub.pl poleca również: