Masowy cyberatak ma chłodnie wywołał pożary, zepsutą żywność. Setki francuskich supermarketów zhakowane

Masowy cyberatak ma chłodnie wywołał pożary, zepsutą żywność. Setki francuskich supermarketów zhakowane

W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do ataku hakerskiego na masową skalę, którego mimowolnymi uczestnikami stały się setki francuskich supermarketów. Jak się okazuje, ktoś uzyskał „nieautoryzowany” dostęp do systemów sterujących chłodniami oraz zamrażarkami i zdalnie zamienił je w prowizoryczne piekarniki. Na skutek ataku temperatury w chłodniach wystrzeliły bowiem do 50 stopni Celsjusza – i utrzymywały się przez 6 godzin. Efekt można sobie wyobrazić.

Oczywistym skutkiem ataku były tony zepsutej żywności, którą trzeba teraz zutylizować (proste wyrzucenie do śmieci takiej ilości może być bowiem problematyczne). Dochodziło także do masowych awarii sprzętu, a także przegrzewania się instalacji chłodzących, nie mogących sobie poradzić ze wzrostem temperatury. To z kolei doprowadziło do tego, że w wielu chłodniach i magazynach wybuchły pożary – póki co nie wiadomo, czy zostały one celowo w ten sposób wywołane, czy też są po prostu efektem ubocznym.

Atak dotknął takie sieci klepów jak Intermarché (ucierpiało ok. 150 do 200 placówek), Coopérative U (ok. 100 marketów), Carrefour (ok. 80), a także niesprecyzowana liczba sklepów E. Leclerc. Prokuratura w Paryżu wszczęła śledztwo w sprawie, jak to eufemistycznie określono, „zakrojonego na szeroką skalę” ataku, zaś znany z bufońskich reakcji na cyberataki premier Sébastien Lecornu polecił Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Systemów Informacyjnych (Agence Nationale de la Sécurité des Systèmes d’Information, ANSSI) zbadanie przyczyn zajścia.

Atak wywołany informatyczną rutyną?

Na temat tych ostatnich na razie wiadomo dość niewiele, przynajmniej oficjalnie. Wiadomo, że atak zakłócił działanie centralnych systemów zarządzania łańcuchem dostaw i monitoringu parametrów środowiskowych. Brak redundancji w infrastrukturze informatycznej sklepów spowodował, że pojedyncze naruszenie zdołało zakłócić kluczowe funkcje operacyjne w wielu sklepach na raz. Dostępne dane mają tu wskazywać na lukę w oprogramowaniu AK-SM 800A duńskiej firmy Danfoss.

Opracowane przez tę firmę systemy służyły właśnie do zarządzania chłodniami w wielu sklepach. Danfoss ze swej strony oświadczyła, że „jest świadoma incydentu”, ale też odżegnuje się od odpowiedzialności, twierdząc, że od dawna zalecała klientom aktualizować oprogramowanie do najnowszych wersji i zastępować przestarzałą infrastrukturę informatyczną systemami bieżącej generacji. Innymi słowy: chłodnie działały na oprogramowaniu, którego nikt nie łatał, dopóki nie zrobiło się, nomen omen, gorąco.