Bezpośrednie uderzenie w lotnisko, samoloty zniszczone, są ofiary. Główny hub bogatego kraju zawiesza operacje
W sobotę około godziny 15:00 czasu lokalnego pocisk balistyczny spadł na główne lotnisko Królestwa Arabii Saudyjskiej – a dokładniej kompleks terminali 3 i 4, obsługujące loty krajowe, na lotnisku im. króla Chalida w Rijadzie. Terminal 3 otrzymał bezpośrednie trafienie, w wyniku czego został alarmowo ewakuowany.
Wedle dostępnych informacji, były dziesiątki rannych, zaś posadzkę uwieczniono na nagraniach w chwili, gdy pokryta jest krwią. Z kolei na płycie lotniska znajdować się mają uszkodzone samoloty, względnie wraki tych zniszczonych. Niewykluczone, że także infrastruktura lotniskowa ucierpiała – w takim przypadku (szczególnie jeśli dotyczy to np. instalacji do tankowania) wznowienie pracy całego hubu może potrwać dość długo.
Lotnisko „zestrzelone”
Lotnisko w Rijadzie zostało w efekcie ataku sparaliżowane, zaś wejścia na nie pozostają zamknięte. Wszystkie operacje lotnicze wstrzymano – kontrola ruchu powietrznego odwołała zaplanowane starty i lądowania co najmniej do końca dnia. W efekcie tego odnotowano co najmniej 305 odwołanych i ponad 220 opóźnionych rejsów. Samoloty lecące do Rijadu przekierowano na lotniska w Dżuddzie i Ammanie.
Grono linii lotniczych z własnej inicjatywy zawiesiło loty do Rijadu – uczyniła to m.in. Lufthansa, Air India, FlyDubai, Pakistan International i Kuwait Airways. Ambasady USA, Kanady, Niemiec i Irlandii wydały komunikaty, w których wzywają swych obywateli, by ci omijali lotnisko. EASA rozszerzyła swoje ostrzeżenie dot. saudyjskiej przestrzeni powietrznej, wskazując rosnące ryzyko błędnej identyfikacji samolotów.
Brak jakichkolwiek lotów nad Rijadem sugeruje także zamknięcie przestrzeni powietrznej nad saudyjską stolicą.
Wojna asymetryczna po sąsiedzku
To już trzecie uderzenie pociskiem balistycznym na dokładnie to samo lotnisko w ciągu ledwie tygodnia. Co ciekawe, mimo że sprawstwo ataku nie jest przedmiotem specjalnych wątpliwości – dokonali tego ponownie jemeńscy Huti, którzy obecnie bronią się przed wspieraną przez Saudów ofensywą rządowych sił jemeńskich we wschodniej części kraju, wzdłuż wybrzeża – to tym razem nie przyznali się oni do niego.
Co zaskakujące, saudyjski system wczesnego ostrzegania nie wydał alarmu przed atakiem na lotnisko. Z kolei uchodząca za bardzo nowoczesną obrona przeciwlotnicza nie przechwyciła pocisku – mimo że dzień wcześniej pojawiały się nagrania baterii THAAD wystrzeliwujące pociski przechwytujące MIM-401 Talon. Wedle pojawiających się komentarzy, Saudom po prostu kończą się te drogie rakiety – kupno nowych jest zaś utrudnione z uwagi na backlog w produkcji po niedawnej wojnie z Iranem.
