Zbliza się sezon wyników spółek w USA. Czy giełda go udźwignie?

Zbliza się sezon wyników spółek w USA. Czy giełda go udźwignie?

Światowe rynki akcji złapały zadyszkę, ale czy naprawdę wysokie rentowności i droga ropa wystarczą, by włożyć kij w szprychy globalnym indeksom giełdowym? Przy wzroście zysków wynoszącym ponad 30% dla amerykańskich firm z S&P 500 nawet te dwa czynniki mogą okazać się niewystarczające, by obrócić nastroje byków w niwecz. Firmy zajmujące się AI chcą wydawać na infrastrukturę sztucznej inteligencji coraz więcej, a dostęp do wielkich mocy obliczeniowych może ugruntować pozycję spółek BigTech jako największych biznesów świata, być może na dekady. Ale czy na pewno?

Niepewność pozostaje, ale nadzieja nie umiera

Na giełdzie nic nie jest pewne, poza tym, że na Wall Street traderzy znów wstaną i zaczną handlować akcjami, towarami czy walutami. Sezonowo październik powinien układać się po myśli giełdowych byków, a dodatkowo na rynek powoli wracają skupy akcji własnych przez największe firmy, które mogą pełnić funkcje stabilizatora. Dodatkowo kampania wyborcza w USA dopiero nabiera tempa i niewykluczone, że Trump rzuci kolejne „populistyczne” obietnice, które spodobają się inwestorom.

Wszystko to jednak schodzi na drugi plan, ponieważ najważniejsza będzie skala w jakiej amerykańskie spółki pobiją consensus analityków i o ile większe prognozy przedstawią. Każdy inny scenariusz byłby traktowany przez inwestoró jak wielkie rozczarowanie i prawdopodobnie spowodowałby odwrót… Nie wydaje się to jednak prawdopodobne. W ubiegłym kwartale dynamika wzrostu zysków dla S&P 500 przekroczyła 33% r/r i jest wyjątkowa biorąc pod uwagę, fakt, że nie wynika z odreagownia po kryzysie. Przecież zyski dwucyfrowo rosły również w 2025 roku, ale nie tak szybko jak dziś.

Jeśli weźmiemy pod uwagę potencjalną poprawę funamentów (a to sugerują obecne prognozy Wall Street) oraz normalizację wycen (wskaźnik cena/zysk jest na poziomie 5 i 10-letnich średnich), dochodzimy do wniosku, że trwający moment może okazać się ciekawym poziomem do „uklepania” lokalnego dna przed potencjalnym wystrzałem na północ. Naprzeciw wychodzą tu jednak najwyższe od początku XXI wieku rentowności, a jak wiemy wyceny aktywów zawsze są relatywne i porównywane z oprocentowaniem aktywów o niskim ryzyku, jak amerykańskie treasuries. Na tym tle sytuacja wygląda więc nieco bardziej niepokojąco, a niskie wyceny firm mogą być tylko pozorne. We wtorek 13 października sezon wyników oficjalnie „otworzą” amerykańskie banki.

Nie czekaj, bądź na bieżąco z sytuacją na giełdzie. Czytaj o ciekawych spółkach i zapisz się do darmowego newslettera.