Ray Dalio ostrzegł przed krachem: „Ta bańka pęknie”. Dlaczego?
Legenda Wall Street i miliarder, Ray Dalio na Global CEO Conference w Singapurze ostrzegł, że boom związany ze sztuczną inteligencją przypomina klasyczną bańkę. Ocenił, że zbliża się moment, w którym trend naturalnie pęknie, ponieważ zakumulowane w jego czasie bogactwo ostatecznie będzie musiało zostać wymienione na gotówkę. Ten problem staje się coraz ważniejszy w środowisku rosnących stóp procentowych, który zwiększa się koszt obsługi publicznego długu. Połączenie historycznie wysokich wycen aktywów, relatywnie wysokiej dużej dźwigni finansowej i coraz droższego pieniądza tworzy warunki typowe dla końcowej fazy bańki spekulacyjnej. Czy presja sprzedażowa może gwałtownie wzrosnąć?
Czy to koniec cyklu inwestycyjnego?
Jedna myśl Raya Dalio jest banalna i genialna w swej prostocie. Ostatecznie każde zakumulowane podczas boomu bogactwo dąży do wymiany aktywów na gotówkę. Nie inaczej będzie tym razem i jedyne co jest niepewne to pytanie kiedy się to wydarzy. Przekonanie inwestorów co do wzrostu zysków spółek AI jest ogromne, co w pewnym sensie „dewaluuje” wyceny w długim terminie i stwarza „iluzję” na temat tego, że akcje są tanie. Co jednak jeśli trend złapie zadyszkę? Dalio za główne źródło ryzyka wskazuje gwałtownie rosnące zadłużenie sektora technologicznego oraz wzrost stóp procentowych. Fed podniósł stopy we wrześniu i w tym roku prawdopodobnie podniesie je co najmniej jeszcze raz, być może grudniu.
Poza tym wiele firm finansuje rozwój infrastruktury AI poprzez coraz większą emisją długu. Historycznie bańki najczęściej pękały, gdy koszt obsługi zadłużenia zaczyna rósł szybciej, niż zdolność zadłużanych firm do generowania gotówki. Jeśli dodamy do tego „ukryte ryzyko” wychodzenia z inwestycji (podatki majątkowe lub inne mechanizmy zmuszające do sprzedaży), możemy oczekiwać nadchodzącej fali spadków.
Dalio nie rzuca słów na wiatr. To oczywiste, że skala finansowania inwestycji AI jest już bardzo duża. Amazon, Microsoft, Alphabet, Meta i Oracle wyemitowały około 200 mld USD obligacji inwestycyjnych tylko w pierwszej połowie 2026 roku. To dwukrotnie więcej, niż w całym 2025 roku. A to nie koniec, bo do końca dekady finansowanie AI może sięgnąć 3 bilionów dolarów. Same wydatki hyperscalerów (firm agresywnie inwestujących w moce obliczeniowe – przyp. red.) mogą sięgnąć około 700 mld USD w tym roku, a w dalszej perspektywie nawet 1 bln USD rocznie.
Wall Street nie widzi problemu?
Czy rynek się tym przejmuje? Wcale nie. Mimo tych obaw rynek akcji nadal bije rekordy. S&P 500 i Nasdaq 100 ustanowiły w tym tygodniu nowe szczyty, głównie dzięki entuzjazmowi wokół wyników spółek technologicznych. Wartość trzech największych firm w USA tj. Nvidia, Alphabet, Apple i Microsoft odpowiadają łącznie za około 27% kapitalizacji S&P 500. Jeśli nastroje wokół AI się załamią, panika na Wall Street może być nieuchronna, bo firmy ją budujące stanowią fundament całego rynku. Historycznie wysoka koncentracja prawie zawsze zbierała żniwo w postaci krachów. Było tak podczas kryzysu Nifty Fifty w latach 70. czy hossy internetowej.
Problem jest strukturalny, bo wspomniana już skala długu związanego z AI rośnie bardzo szybko. Według szacunków Morgan Stanley globalna emisja długu powiązanego z AI może w 2026 roku zbliżyć się do 570 mld USD. To ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Z kolei szwajcarski bank UBS oszacował , że nakłady inwestycyjne hyperscalerów w 2026 roku mogą pochłaniać niemal 100% ich przepływów operacyjnych. Dla porównania średnia z ostatnich 10 lat wynosiła około 40%. Nie możemy być pewni, że to koniec hossy na rynkach akcji, ale pewne jest jedno. Widzimy wiele oznak tego, że dalszy wzrost z tych poziomów, sugerujących wielki optymizm będzie trudny do utrzymania.