NATO zaprezentuje w Polsce „teorię zwycięstwa”. Padła data

NATO zaprezentuje w Polsce „teorię zwycięstwa”. Padła data

To już oficjalne: NATO przygotowuje nową koncepcję obrony wschodniej flanki, nazwaną „Theory of Victory”. Sojusz chce pokazać, w jaki sposób może szybko zatrzymać rosyjski atak na terytorium NATO a następnie pokonać agresowa. Według doniesień Bloomberga, niejawny jak dotąd dokument opracowuje naczelny dowódca sił NATO w Europie, gen. Alexus Grynkewich. Amerykanin białoruskiego pochodzenia ma zaprezentować założenia strategii 12 października w Polsce.

Według wstępnych ustaleń cały plan małączyć tradycyjne zdolności wojskowe z technologiami, które zyskały znaczenie podczas wojny w Ukrainie. Przede wszystkim dronami, systemami autonomicznymi wspartymi przez AI. Prawdopodobnie zupełnie nowa, zaktualizowana koncepcja ma uzasadniać rosnące wydatki obronne państw i pokazać, na co konkretnie mają być przeznaczane dodatkowe środki… Oraz czy na pewno NATO powinno wydawać je na „konwencjonalne” środki uzbrojenia.

Dla Władimira Putina to prawdopodobnie niepokojący sygnał. Zamiast podzielonego, przestraszonego eskalacją NATO odbiera sygnały o coraz jaśniej sygnalizowanej gotowości do wspierania Ukrainy. A nawet więcej – potencjalnego starcia militarnego. Historycznie to nie słabość i ugodowość, a siła były najsilniejszymi odstraszczami i najbardziej wiarygodną „polisą pokojową”. Wojna to przedłużenie polityki. Zatem jeśli Rosja uzna, że wojna nie może zostać wygrana, prawdopodobnie nie odważy się rozpoczynać konwencjonalne operacje wymierzone w Sojusz Północnoatlantycki.

Co wiemy o planach NATO?

Co prawda NATO chce odstraszać i podkreśla, że strategia ma charakter defensywny. Jej założeniem jest oczywiście podniesienie gotowości i przewagi technologicznej Sojuszu. Celem jest stworzenie dylematu tak wielkiego, by potencjalny przeciwnik uznał, że nie jest w stanie osiągnąć celów środkami wojskowymi… A przez to nie próbował ich użyć. W przypadku realnego ataku pierwszym zadaniem sojuszu byłoby zatrzymanie wojsk nim wejdą na wschodniej flance, przy użyciu sił lądowych i systemów Eastern Flank Deterrence Initiative.

Koncepcja zakłada w końcu wykorzystanie tanich dronów, systemów wymagających minimalnej liczby operatorów oraz AI wspierającej wykrywanie i wybór celów. Po osiągnięciu, lub odzyskaniu swobody działania NATO miałoby przejść do szybkiego uderzenia w system dowodzenia i kontroli przeciwnika. Cel to ograniczyć jego zdolność do dalszego prowadzenia operacji i doprowadzić do szybkiego rozstrzygnięcia w początkowej fazie wojny. Ale nie tylko o wojnie na pełną skalę traktuje raport.

Jak dowiadujemy się z Bloomberga, strategia obejmuje również działania hybrydowe, czyli działania poniżej progu otwartej wojny. Są nimi dobrze znane Europie w ostatnim czasie: sabotaż, cyberataki, operacje wpływu politycznego czy nawet prowokacje. NATO chce traktować przeciwdziałanie im jako część odstraszania, choć oficjalnie nie zobowiązuje się do odwetu analogicznymi środkami. Przypomnijmy, że szef NATO, Mark Rutte zaznaczał ostatnio, że NATO nie widzi żadnych oznak przygotowywania przez Rosję klasycznego ataku konwencjonalnego na Sojusz. Nie oznacza to jednak, że ma żołnierze maja siedzieć w pieleszach.

Skandynawowie murem za Polską?

Szwecja zdecydowała 6 października o rozmieszczeniu zestawów Patriot we wschodniej Polsce, chcąc poprawić sytuację bezpieczeństwa hubów logistycznych NATO wykorzystywanych do wsparcia Ukrainy. Coraz więcej państw NATO na wschodniej flance inwestuje również w tańsze systemy antydronowe. Według ostatnich doniesień co najmniej sześć państw kupiło lub rozpoczęło proces zakupu systemu Merops. Wykorzystuje on relatywnie niedrogie przechwytywacze, które co ciekawe są naprowadzane przez AI.

Pod koniec września Estonia oskarżyła rosyjskie służby o zlecenie podpalenia zakładu Milrem Robotics, producenta systemów dronowych dostarczanych Ukrainie. Rosja odrzuciła te oskarżenia. W ostatnich dniach doszło również do ataków dronowych na statki na Morzu Czarnym w pobliżu Bułgarii, w tym zatopienia jednej jednostki.

Pochodzenie dronów nie zostało ostatecznie potwierdzone, ale incydent pokazuje, jak szybko wojna dronowa rozszerza ryzyka na państwa i akweny bezpośrednio sąsiadujące z NATO. Od wielu tygodni europejscy przywódcy coraz częściej ostrzegają także przed nasileniem sabotażu, cyberataków a nawet sygnalizacji nuklearnej ze strony Rosji. Nowa strategia NATO ma zaadresować te groźby i pokazać Kremlowi, że NATO nie zamierza przyglądać się biernie.