Rurociąg East-West, rafineria znów w ogniu. Saudowie, jemeński rząd zajmują krytyczny port w cieśninie
We wtorek znów pojawiły się doniesienia mówiące, że krytyczna saudyjska infrastruktura – dzięki której Arabia Saudyjska z powodzeniem podtrzymywał swój eksport naftowy, pomimo działań wojennych – znów padła ofiarą ataków. Nad kluczową rafinerią w Rabigh, należącą do państwowego giganta Saudi Aramco, zaobserwowano kłęby czarnego dymu, mające wskazywać na uszkodzenia instalacji przetwórczych tego zakładu. Z kolei rurociąg East-West padł ofiarą uderzeń dronowych – jakkolwiek przepływ ropy ma się utrzymywać na normalnym poziomie.
W efekcie tego ta rozciągająca się na 1,2 tys. kilometrów arteria między polami naftowymi nad Zatoką Perską a terminalem Janbu nad Morzem Czerwonym znowu wstrzymała przepływ ropy, gdy w toku ataku przepomownia w rejonie Khurais doznała uszkodzeń. To kolejny przypadek w ciągu ostatnich tygodni, gdy rurociąg ten – dzięki któremu Saudowie przekierowują swoje transporty ropy na rynki światowe trasą omijającą cieśninę Ormuz – stał się obiektem ataków (w wyniku których tymczasowo utracił 700 tys. baryłek dziennie przepustowości). I nie tylko on zresztą.
We wtorek Arabia Saudyjska odnotowała także serię innych nalotów dronowych i/lub rakietowych. W ogniu znalazły się m.in. lotnisko w Rijadzie (w wyniku czego musiano wstrzymać operacje lotnicze), baza sił powietrznych w Chamis Muszajt, a także niesprecyzowane cele w prowincjach Nadżran and Dżazan. Ataki nastąpiły po tym, jak władzom saudyjskim udało się względnie szybko naprawić uszkodzenia infrastruktury, przywracając 80 proc. przepustowości rurociągu. Stany Zjednoczone zdecydowały w ich wyniku o rozmieszczeniu dodatkowych baterii Patriot do osłony saudyjskich i katarskich instalacji petrochemicznych.
Będzie w końcu przełom w Jemenie?
Wszystko to ma miejsce w sytuacji najnowszego i najbardziej intensywnego od dawna zaostrzenia sytuacji w sąsiednim Jemenie, w którym to kraju – pogrążonym od lat w chaosie i wojnie domowej – Arabia Saudyjska aktywnie wspiera oficjalny rząd tymczasowy Raszada Al-Alimiego przeciwko sprzymierzonemu z Iranem ruchowi Hutch, znanemu też jako Ansar Allah. Właśnie z początkiem tego tygodnia siły saudyjskie oraz jemeńskie oddziały rządowe rozpoczęły największą od kilku lat ofensywę lądową przeciwko Hutim w ramachg operacji „Świt Jemenu”.
Intensywne walki toczą się tam ze zmiennym szczęściem. Sojusznikom udało się zająć strategicznie ważny port Mokka położony w pobliżu cieśninie Bab Al-Mandab. Stanowił on bazę i punkt wyjścia do prowadzenia morskich działań blokadowych i pirackich przez Hutich, zaś jego zajęcie w wymierny sposób ograniczy skuteczność ich operacji w tym zakresie. Ponad setka saudyjskich samolotów bojowych ma prowadzić intensywne bombardowania pozycji Hutich. W ciągu ostatnich trzech tygodni jemeńskie oddziały rządowe osiągnęły również znaczące zyski terytorialne, nacierając ze wschodu w kierunku na Sanę.
Z drugiej strony oddziały saudyjskie miały znacznie mniej powodzenia i zostały wówczas częściowo wyparte ze swoich pozycji – co uniemożliwiło dalsze kontynuowanie natarcia w kierunku miasta. Co więcej, z początkiem tygodnia Huti mieli otoczyć istotnie położone miasto Taiz (przejmując przy okazji rezydencję przewodniczącego oficjalnego parlamentu) i odciąć kluczowy szlak zaopatrzeniowy do Adenu. Działania tego zajdyckiego ruchu obejmują również rozproszone ataki wzdłuż linii frontu. Na razie zdołali oni utrzymać swe kluczowe pozycje, choć Arabia Saudyjska wyraźnie jest zdeterminowana, by ruch ten definitywnie zniszczyć.
