Tajne spotkanie w Camp David. Ostatnio po nim wybuchła wojna

Tajne spotkanie w Camp David. Ostatnio po nim wybuchła wojna

Najważniejsi doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA, Donalda Trumpa odbyli tajne spotkanie w Camp David, poświęcone sytuacji w Iranie i Jemenie, według doniesień Axios. To właśnie tam przez kilka godzin omawiać dalsze kroki dotyczące wojny z Iranem oraz Arabii Saudyjskiej z bojownikami Huti w Jemenie. Spotkanie odbyło się w piątek i nie zostało wcześniej publicznie zapowiedziane przez administrację Białego Domu. Poprzednie podobne spotkanie odbyło się w Camp David czerwcu 2025 roku. Miało to miejsca na kilka dni przed rozpoczęciem wojny Izraela z Iranem.

Amerykanie gotowi do walki z Iranem?

Choć Iran od kilku tygodni sygnalizuje gotowość do wojny z Amerykanami, nie wydaje się by w obecnej sytuacji była ona bardzo prawdopodobna. Po pierwsze Teheranowi kończą się pieniądze z powodu zamknięcia Cieśniny Ormuz dla irańskiego eksportu. Po drugie Amerykanie koncentrują siły na Bliskim Wschodzie. Pokazują, że są gotowi blokadę utrzymywać, dopóki nie pojawi się poważna „akomodacyjna” oferta Teheranu. Inflacja w Iranie wzrosła w ostatnich miesiącach o setki procent. Kolejne „chude” miesiące mogą skutkować niepokojami społecznymi.

Błędem byłoby jednak sądzić, że Amerykanie są tu wygranymi. Dla USA koszty wojny z Iranem również rosną. Kolejna atak na Iran być może miałby dla gospodarki nieporównywalnie mniejsze efekty, niż poprzednia, szeroko zakrojona ofensywa z przełomu lutego i marca… Ale mogłaby przynieść inne konsekwencje z uwagi na drugi front z Huti. W takim wariancie destabilizacja rynków energii mogłaby okazać się trwała… I co za tym idzie trwale niebezpieczna dla światowej gospodarki. Nie mówilibyśmy już o chwilowym skoku inflacji a o ryzyku utrwalenia jej na kolejne kwartały czy nawet lata.

Zapasy ropy w Strategicznej Rezerwie Ropy Naftowej USA spadły w ubiegłym tygodniu o około 767 tys. baryłek, do 283 mln baryłek, czyli do najniższego poziomu od 1982 roku. To przez to niektórzy twierdzą, że konflikt nie jest prawdopodobny. Ostatnio Trump stwierdził, że wojna z Teheranem może „kosztować go wybory uzupełniające do Kongresu”. Jeśli Amerykanie zaatakują kolejny raz, istnieje szansa, że zakłócenia z Cieśniny Ormuz przeniosą się. Dokąd? Nad cieśninę Bab Al Mandab i Morze Czerwone. Prawdopodobnie oznaczałoby to również dużo częstsze uszkodzenia ropociągu Wschód-Zachód, należącego do Rijadu.

Wiemy jedno – choć wojny nie ma, do jakiegokolwiek porozumienia jest daleko. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian poinformował dziś, że „Za każdym razem, gdy inspektorzy przyjeżdżają do Iranu, identyfikowane są nasze obiekty nuklearne i naukowcy, a następnie te miejsca są bombardowane, a nasi naukowcy zabijani” – Tasnim News (…) Prowadzenie negocjacji z wrogiem, który nieustannie nam grozi, terroryzuje nas i łamie składane obietnice, jest bez znaczenia”. Donald Trump utrzymuje, że za wzrost cen benzyny odpowiadają problemy rafinerii, a nie sytuacja w Cieśninie Ormuz. Za sytuację wciąż wini ataki Ukrainy na rosyjskie rafinerie oraz zamykanie rafinerii w USA podczas kadencji Demokratów