Trump robi krok w stronę Rosji. Ma chodzić o ropę
Prezydent USA Donald Trump miał rzekomo wydać wstępną zgodę na złagodzenie amerykańskich sankcji, jakie są wymierzone w Rosję. W zamian za to Moskwa ma zgodzić się na uwolnienie więźniów politycznych. A przynajmniej do takich informacji dotarło „The Atlantic„.
Trump chce pomóc Rosji?
Magazyn twierdzi, że nad porozumieniem tym pracowano od kilku miesięcy. Chodziło o pewne przełamanie impasu, jaki zaistniał w stosunkach między obydwoma mocarstwami. Założenie jest takie, by rozszerzyć zakres rozmów amerykańsko-rosyjskich poza kwestię wojny, która trwa na Ukrainie.
Dla Moskwy to wielka szansa, gdyż może dzięki temu powrócić na światowe rynki. Z kolei Waszyngton może zawrzeć z Rosjanami umowy dotyczące zakupu ropy naftowej, oleju napędowego i minerałów ziem rzadkich. Szczególnie to ostatnie ma znaczenie, gdyż częściowo uniezależniłoby Amerykanów od zakupów tychże z Chin.
Warto dodać, że Rosja zajmuje 5. miejsce na świecie pod względem zasobów metali ziem rzadkich. Na dość wysokim miejscu w rankingu się jednak kończy, gdyż jej produkcja jest wciąż niska i wynosi około 2500 ton rocznie (dla kontekstu: to mniej niż 1 proc. produkcji globalnej). Kluczowe jest tu złoże Tomtor w Jakucji (Syberia). To jedno z największych i najbogatszych niewykorzystanych źródeł metali ziem rzadkich na świecie, którym zarządza koncern Rosnieft. Problemem są tam trudne warunki klimatyczne, wysokie koszty oraz brak zaawansowanych technologii wydobycia. Wszystko to ogranicza wydobycie.
Trump chce Nobla
Ma jednak nie chodzić tylko o współpracę gospodarczą. W zamian za zniesienie sankcji Rosja zobowiązała się ponoć uwolnić wybranych więźniów politycznych. W tym Trump ma widzieć swoją osobistą szansę – chce to wykorzystać w walce o Pokojową Nagrodę Nobla.
Jednocześnie jednak, jak ostrzega „The Atlantic”, kolejny reset w stosunkach USA z Rosją może wygenerować dla tej ostatniej nowe dochody, które mogą zostać wykorzystane przez nią do kontynuowania wojny z Ukrainą, a nawet ataku na słabsze kraje NATO.
Pokazuje to jakim śmiertelnym zagrożeniem dla Europy – w tym Polski – byłoby ponowne zbliżenie USA z Rosją. Nie brzmi to wcale jak political fiction, gdyż już za rządów Baracka Obamy Waszyngton starał się przeprowadzić podobną operację dyplomatyczną. Skończyło się na klęsce amerykańskiej dyplomacji.
Nowy, rzekomy plan Białego Domu wpisywałby się jednak w dość logiczny scenariusz. USA są osłabione po walkach z Iranem (zużyły sporą część swojego arsenału), więc potrzebują uspokoić swoich geopolitycznych rywali. Możliwe, że taki był cel ugłaskiwania chińskiego smoka w czasie wizyty Xi Jinpinga w USA. Teraz projekt współpracy z Rosją pasowałby do tej układanki.
Przeczytaj też inne gorące newsy:
- Chiny ostrzegają fanów kryptowalut. Anonimowość bywa na tym rynku złudna
- Polska goni Niemcy. Osiągnęliśmy najszybsze tempo starzenia i wyludnienia w Europie
- Bitcoin ignoruje ropę i obligacje. Czy w czwartym kwartale czeka nas potężna hossa?