Europejski kraj został „potęgą” w Sieci – przez zmianę nazwy zarządzoną przez Trumpa
Niniejsze doniesienia być może mogą się wydawać tak… nieortodoksyjne, że być może ciężko uwierzyć, by zdołały one wywrzeć autentyczny, odczuwalny efekt ekonomiczny i finansowy. A jednak. Fakt, że Donald Trump postanowił – kierując się osobistym wyczuciem – zmienić nazwę sztucznej inteligencji na taką bardziej pasującą, okazuje się pociągać za sobą zupełnie poważne następstwa i całą falę zainteresowania, których beneficjentem trochę przypadkowo okazała się Słowenia.
Powody, dla których Trump postanowił zmienić nazwę AI, ciężko nazwać nawet przyczyną w jakikolwiek sposób ważką – były to bowiem subiektywne względy estetyczne. Lokatorowi Białego Domu nie podoba się bowiem nazewnicza „sztuczność” sztucznej inteligencji – co jego zdaniem przyczynia się do niepotrzebnego, negatywnie nacechowanego wydźwięku tej nazwy. I w związku z tym, jak ogłosił z ONZ-owskiej mównicy, zamierza on oficjalnie zmienić miano artificial intelligence na super intelligence.
Zmiana dotyczy na razie tylko amerykańskich dokumentów rządowych, i to tych w obiegu instytucji federalnych, podległych Białemu Domowi – choć akurat Trump udowodnił, że w kwestii stosowania się do zarządzonych przezeń nazewniczych nie żartuje i gotów jest w tym celu sięgać po niemałą paletę środków nacisku dostępnych amerykańskiemu państwu (vide potraktowane zupełnie serio zmiany nazw Zatoki Meksykańskiej czy Jeziora Ontario na Zatokę Amerykańską i Jezioro Ameryka…).
Decyzję poprzedziła sonda na Truth Social, w której 65 proc. głosujących wybrało „super intelligence” zamiast „superior intelligence„. Trump zapowiedział, że liczy na globalne przyjęcie nowego terminu. Naturalnie jest bardzo wątpliwe, by tak się stało – cały szereg krajów zrobiłby bowiem dokładnie na odwrót czy to z przyczyn politycznych (zmiana byłaby postrzegana jako gest politycznej przychylności wobec Waszyngtonu) czy też po prostu osobistej niechęci wobec niego.
Zamiast AI będzie zatem SI. Ten, umówmy się, dość infantylny krok (z czego notabene amerykański prezydent bardzo możliwe, że zdaje sobie sprawę – wielu obserwatorów twierdzi, że Trump z lubością trolluje media, komentatorów i innych polityków, podrzucając im równie absurdalne tematy co ten jako przedmiot do, zdawałoby się, poważnych dyskusji prowadzonych przez tych ostatnich, którym w ten sposób umykają kwestie znacznie bardziej istotne) nie powinien mieć jednak jakichś większych następstw.
Słowenia pozdrawia
A jednak, jak się okazuje, jak najbardziej ma. Słowenia, kraj jak wiadomo niewielki, liczący raptem dwa miliony mieszkańców, nagle odnotowała bowiem gwałtowny wzrost zainteresowania swoją narodową domeną poziomu ccTLD – która, tak się składa, to właśnie „.si”. Co logiczne, decyzja o zastąpieniu nazw uruchomiła natychmiastowy strumień chętnych z całego świata do zarejestrowania swych witryn internetowych w tej właśnie domenie,
Według danych ARNES (Academic and Research Network of Slovenia), akademickiej sieci badawczej zarządzającej portalem Register.si, w dniu przemówienia zarejestrowano ponad 2000 nowych domen .si, a następnego dnia ponad 4000. Wcześniej rejestrator notował około tysiąca nowych domen miesięcznie. Wrzesień odnotował ponad 10 tys. rejestracji, a łączna liczba domen .si przekroczyła po raz pierwszy 200 tys. (wcześniej 197 tys., z czego 3826 w ciągu doby). Jak na rozmiary tego kraju – dużo.
Zjawisko przypomina wcześniejszy przypadek domeny .ai należącej do Anguilli. Po premierze bota ChatGPT w 2022 roku ta stanowiąca brytyjskie terytorium zamorskie wyspa zarobiła w 2023 roku około 32 milionów dolarów, co stanowiło ponad 20 procent rocznych dochodów budżetowych. W przypadku Słowenii skala pozostaje mniejsza – ARNES opublikował komunikat, w którym zdementował medialne spekulacje o „milionach euro dla Słowenii”. Przynajmniej na razie.
Tym samym Słowenia, dotąd kojarzona głównie z Alpami Julijskimi i wybrzeżem Adriatyku, teraz kontroluje „strategiczny” zasób cyfrowy ery AI – czy też SI – jakim jest tak chwytliwa nazwa. Zjawisko zdążyło już wywołać humorystyczne komentarze złośliwych, przypisujących nagłą a niespodziewaną falę zainteresowania tym bałkańskim krajem zakulisowemu wpływowi Melanii Trump, która właśnie stamtąd pochodzi.