Kolejny bank podniósł stopy procentowe. Zły znak dla NBP?
Banki centralne podnoszą stopy procentowe w 2026 roku i dzieje się to w tempie rekordowym od 4 lat. Dość nawinym byłoby zakładać, że nie wywrze to żadnego wpływu na politykę NBP, biorąc pod uwagę ostatnią zauaważalną słabość złotego. Stopy procentowe podniesiono w tym rokuż już 8-krotnie i dokonało tego 6 banków centralnych. Stopy podniosły m.in: Fed, Europejski Bank Centralny, Bank Japonii, Danmarks Nationalbank (powiązany ruch z EBC), South African Reserve Bank. Do tego grona dołączył dziś Norges Bank w Norwegii.
Niebawem mogą dołączyć też szwedzki Riksbank i Bank Anglii. Słabość złotego oznacza „łatwiejszy” transfer inflacji nad Wisłę, więc na stole leży kilka ruchów. Możliwa interwencja na złotym oraz podwyżka stóp o 25 pb jeśli nie w tym, to na początku przyszłego roku. Jedyne co wydaje się powstrzymywać RPP to bardzo mieszane dane o koniunkturze gospodarczej w Polsce. Ostatnie dane o sprzedaży detalicznej i wyngrodzeniach przyniosły spore, negatywne rozczarowanie.
Dlaczego stopy w Polsce jeszcze nie wzrosły?
Na początku roku RPP podjęła decyzję o obniżce stóp o 25 pb, która już w momencie wyjścia przyniosła sporo krytyki ze strony ekonomistów. Przed początkiem lata prezes NBP prof. Adam Glapiński wierzył, że jesienią mogą otworzyć się drzwi do kolejnego cięcia stóp. Tak się jednak nie stało. Powód jest oczywisty: druga faza wojny z Iranem i eskalacja wojny Ukrainy z Rosją, w której płonąć zaczęły rosyjskie rafinerie, jak i statki przewożące towary rolne na Morzu Czarnym.Tego RPP mogła nie przewidzieć. Ale nie należy się spodziewać, że kryzys zelżeje jeszcze w tym roku. Bazowym scenariuszem jest raczej jego zaognienie.
Tu powiedzieć należy jedną rzecz. Epoka, w której stopy procentowe wynosiły zero procent była ze wszechmiar historyczną anomalią. Ten skrajny stan w pewnym sensie przyjął się też nad Wisłą jako norma. Bez kolejnego kryzysu finansowego o skali upadku Lehman Brothers powrót w te rejony do końca tej, czy przyszłej dekady wydaje się skrajnie mało prawdopodobny. Dużo bardziej prawdopodobne jest, że podwyższona inflacja utrzyma się, a globalna gospodarka nadal będzie rozwijać się w relatywnie solidnym tempie.
Jeśli dodać do tego rentę w postaci skoku produktywności z powodu rozwoju AI, możemy przyjąć, że stopy procentowe w Polsce mogą kształtować się raczej między 3 a 6%, a nie między 0 a 3% w ciągu najbliszych dziesięciu, czy nawet piętnastu lat. Narodowy Bank Polski może zdawać sobie z tego sprawę i będzie reagował w okresach podobnych do trwającego, a prywatne „gołębie” nadzieje prezesa Glapińskiego mogą ustąpić miejsca zdroworozsąkowemu podejściu do ksztaltowania polityki.
Stopy w Polsce pozostaną bez zmian w tym roku i spadną w przyszłym tylko w przypadku następującego splotu wydarzeń. Zakończenia eskalacji na Blismim Wschodzie i powrotu cen ropy w okolice 70 – 80 USD za baryłkę… A także powolnego spadku inflacji z okolic górnego celu NBP i słabszych danych makroekonimicznych z Polski. W każdym innym przypadku szala przechyla się w kierunku podniesienia stóp co najmniej o 25 punktów bazowych.