Niemicy wychodzą z marazmu: „Impreza na Titanicu”. Co się dzeje?
Niemcy wyraźnie mają apetyt by wrócić do wzrostu gospodarczego, a nastroje biznesowe w kraju poprawiają się. Stało się tak mimo kryzysu energetycznego, wzrostu cen paliw i wojny na wschodnich rubieżach Europy. Dane instytutu Ifo pozornie powinny więc cieszyć, ale nie dają spokoju, gdyż wzrost napędzany jest w dużej mierze pakietami fiskalnymi. Zatem sam motor wzrostu nie zmienił się. To, co uległo zmianie to, że za cenę szybszego rozwoju zaciągany jest dług, który kiedyś trzeba będzie spłacić. Przedsiębiorstwa cieszą się dziś, bo ich sytuacja ulegnie poprawie jutro, ale czy za dziesięć lat niemiecka gospodarka będzie konkurencyjna „bo tak zdecydował kapitań państwo? Nie.
Indeks Ifo na wzrostowej fali. Co słychać w przemyśle?
Dane potwierdziły, że kluczowy, niemiecki indeks klimatu biznesowego ifo rośnie we wrześniu 2026. Nastroje w niemieckim biznesie poprawiły się aż do 89,9 pkt z 88,8 pkt w sierpniu. Rynek oczekiwał symbolicznej poprawy do 89 punktów. Firmy lepiej oceniały bieżącą sytuację i wzrosły także oczekiwania dotyczące kolejnych miesięcy. Ożywienie więc trwa, a przynajmniej tak sytuację widzą przedsiębiorstwa udzielające odpowiedzi w ankietach.
Przemysł, który jest tutaj największym beneficjemtem różnego rodzaju zachęt fiskalnych notuje odreagowanie. Jednak część z niego dotyczy tylko poprawy oczekiwań (które są przecież bardzo zmiennie). Taka sytuacja ma odniesienie choćby do sektora urządzeń elektrycznych.
Co jednak przemawia za ostrożnością w tej ocenie to fakt, że niemieckie firmy gorzej oceniały obecną sytuację. Mało tego, są niezadowolone z portfela zamówień. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że sektor motoryzacyjny walczy z rosnącą chińską konkurencją, kosztami i topniejącym popytem.

Niemieckie usługi poprawiają nastroje?
W sektorze usług koniunktura jest wzrostowa, a dane Ifo pokazują, że przedsiębiorstwa były zdecydowanie bardziej zadowolone z bieżącej sytuacji. Podniosły też oczekiwania na przyszłość. Nie inaczej sytuacja wygląda w handlu detalicznym. Tam jednak optymizm tłumi inflacja i niepewna reakcja konsumentów na wyższe ceny. Tak więc sprzedawcy pozostają jeszcze ostrożni w ocenie przyszłej „siły cenowej” za Odrą.
W nieruchomościach bez zmian panuje marazm. Niemieckie przedsiębiorstwa optymistycznie patrzą na swoje bilans i sytuację biznesu dziś, ale są bardzo niepewne jutro. Oczekiwania w budownictwie nieco spadły. Co ciekawe, to budownictwo infrastrukturalne radzi sobie lepiej na tle „mieszkaniówki” i to ono odpowiada za poprawę nastrojów w głównej mierze. Także tam dociera więcej „państwowej pomocy”.
Złośliwi powiedzieliby, że poprawa nastrojów w Niemczech to obecnie impreza na Titanicu, a nie zalążek gospodarczek boomu. Europejskie elity nie mają planu na tanią energię w Europie, a to sprawdza, że produkcja na Starym Kontynencie nie otrzyma szansy rywalizowania o rynki zbytu z Chinami czy Stanami Zjednoczonymi. Trwa „wydawanie” renty pokoleniowej, z poprzednich dekad rozkwitu. Nawet dane Ifo nie są w stanie zaprzeczyć tej diagnozie.