Wells Fargo tnie prognozę dla Wall Street. Centra danów zatopią indeksy?
Jednej z największych amerykańskich banków, Wells Fargo obniżył cel dla indeksu S&P 500 na koniec 2026 roku do 7700 pkt z wcześniejszych 7950 pkt. Taka decyzja zbiega się ze słabością rynków, widoczną w ostatnich miesiącach. Bank wskazuje na niewielką liczbę nowych katalizatorów wzrostu, rosnące ryzyka polityczne i sektorowe – związane między innymi z akcjami infrastrukturalnych firm, które mają przecież brać udział w „boomie inwestycyjny”, związanym z centrami danych. Wells Fargo obniżył nastawienie do sektora technologicznego z „overweight” do „equal weight” tj. z przeważania do neutralnego spojrzenia na sektor. Co ciekawe, równocześne podniósł ocenę sektora zdrowotnego z „equal weight” do „overweight”. Warto pamiętać, że wciąż mamy również ryzyko polityczne związane z wyborami połówkowymi w USA.
Czy rynek akcji wchodzi w późną fazę cyklu?
Nie wiemy, ale tak jest według Wells Fargo – historycznie późne fazy cyklu sprzyjają niższym mnożnikom wycen. Mimo to decyzja banku wydaje się w pewnym sensie niedorzeczna. Cel został obniżony kosmetycznie, a ton raportu wygląda tak, jakby bank ostrzegał przed pęknięciem bańki. Nowy cel dla S&P 500 od Wells Fargo jest tylko około 1% wyższy od ostatniego zamknięcia S&P 500 na poziomie 7620 punktów. Prognoza jest jednocześnie niższa od oczekiwań innych banków z Wall Street, które przeważnie zakładają wzrost indeksu powyżej 8000 pkt do końca 2026 roku.
Podobny punkt widzenia przyjął m.in. Mark Spitznagel z Universa Investments, co opisaliśmy w artykule: Weteran z Wall Street: „Dam wam radę na trudne czasy”. Spitznagel zarobił fortunę na krachach. Co sugeruje? Co jednak ciekawe Wells Fargo podniósł prognozy dla dynamiki zysków spółek z S&P 500. Szacowany zysk na akcję na 2027 rok wzrósł do 425 USD z 395 USD, a na 2028 rok do 460 USD z 425 USD. To wydaje się bardzo istotne zmiany. Mimo to, bank zastrzegł, że wyniki w 2028 roku mogą być słabsze od prognoz… Jeśli tempo wydatków na infrastrukturę sztucznej inteligencji zacznie wyhamowywać.
Indeks S&P 500 wzrósł od początku roku o 11%, w trudnym środowisku podwyższonej zmienności. Przez Wojnę na Bliskim Wschodzie uporczywa inflacja może skłonić Fed do dłuższego utrzymywania restrykcyjnej polityki. Mimo to consensusu na Wall Street nie ma. Bank of America Global Research również zmienił swój cel dla S&P 500, podnosząc go do 7400 pkt.
Cel ten mimo podniesienia wydaje się dość „niedźwiedzi”. Rynek wszedł w sezonowo słabszy okres, choć sezon wynikowy pozostaje bardzo mocny. Spośród 496 spółek z S&P 500, które opublikowały wyniki za II kwartał roku ok. 86% przebiło oczekiwania analityków. Pozornie to dobre czasy dla rynków akcji, ale historia uczy, że właśnie takie okresy trzeba traktować ostrożnie i ważyć ryzyko w portfelach. Nie ma drzew rosnących do samego nieba, a o poprawę z tak dobrej sytuacji jak obecna może być naprawdę trudno.