Krach akcji włoskiego giganta EssilorLuxottica. Fortuna Del Vecchio topnieje w oczach
Do listopada 2025 roku akcje EssilorLuxottica notowały giełdowe triumfy i wszczycie kosztowały blisko 320 euro za akcję. Sytuacja zaczęła jednak przybierać nieoczekiwany obrót, a inwestorzy rozpoczęli rekordową w historii firmy realizację zysków, powodując przy tym o. 60% spadek waloru do niespełna 150 euro. Względem września 2025 akcje tracą prawie 43%, a na horyzoncie wciąż nie widać poprawy sytuacji. Wycena spółki uległa drastycznej normalizacji, a inwestorzy nie wyceniają już sprzedażowego boomu. Co się stąło?
Najważniejsza zmiana strategiczna, która właśnie zachodzi (a jak wiadomo „zmiany” rodzą się w bólach) jest dużao szersza. Giełda zachowuje ogromną ostrożność i obserwuje jak EssilorLuxottica próbuje przejść od pozycji lidera producenta oprawek i soczewek do firmy łączącej zyskujący na znaczeniu sektor wearables, technologie medyczne, diagnostykę i cyfrową ochronę wzroku. Operacyjnie ten kierunek na razie działa, ale nie uspokaja inwestorów co do wymaganych inwestycji.
Sama EssilorLuxottica, niezależnie od giełdowej wyceny nadal jest gigantem z przychodami przekraczającymi 28 mld EUR rocznie. Jedna z najzamożniejszych w Europie, rodzina Del Vecchio, wokół której toczy się dość głośny konflikt sukcesyjny zachowuje duży wpływ na firmę poprzez holding Delfin (ok. 32,5% udziałów). Posiada też inne znaczące pakiety akcji innych wielkich banków i spółek m.in. w Monte dei Paschi di Siena, Generali, UniCredit i Covivio. Przez ogromny spadek akcji Essilor, fortuna Del Vecchio stopniała o miliardy euro.
Czy wyprzedaż ma uzasadnienie?
Wyprzedaż nie ma uzasadnienia w dynamice przychodów i zysków – jest raczej efektem zmian w oczekiwaniach inwestorów, którzy w roku 2025 przyjęli zbyt optymistyczne i nirealne założenia co do dynamiki wzrostu firmy i zaczęli przepłacać za udziały. EssilorLuxottica utrzymuje mocne tempo wzrostu, a w I połowie 2026 roku wyniki minimalnie przebiły oczekiwania inwestorów. Przychody wzrosły o 9,7% przy stałych kursach walutowych, a w samym II kwartale roku nieco mniej, bo 8,7%. Według zarządu pozostają zgodne ze średnioterminowymi celami spółki. Mało tego, zyski nadal rosną szybciej niż sprzedaż. Skorygowany zysk operacyjny zwiększył się o 15% przy stałych kursach, marża operacyjna poprawiła się. Firma odnotowała częściowo korzystny wpływ taryf celnych, a w pierwszym półroczu wolne przepływy pieniężne wyniosły aż 1,067 mld euro, o ponad 100 mln EUR więcej niż rok wcześniej. Był też najwyższy dla pierwszego półrocza od pięciu lat.
Sprzedaż nie wysyła żadnych sygnałów alarmowych. Ameryka Północna urosła o 7,2%, EMEA o 8%, Azja i Pacyfik aż o 17%, a Ameryka Łacińska o 6,7%. Klasyczny biznes soczewek i oprawek nadal rośnie w spokojnym tempie. Coraz większe znaczenie mają nowe segmenty: inteligentne okulary, produkty kliniczne i szerzej pojęty MedTech. Ray-Ban Meta i Oakley Meta pozostają jednym z głównych motorów wzrostu. Spółka wskazuje, że poprawiają się średnie ceny sprzedaży, udział soczewek korekcyjnych oraz efektywność produkcji urządzeń.
Na tym jednak sytuacja się nie kończy. EssilorLuxottica dalej rozbudowuje pipeline produktowy. W tym samym czasie współpraca z Applied Materials też ma wejść w bardziej praktyczną fazę. Produkty rozwijane w ramach partnerstwa mają trafić na rynek na początku 2027 roku. Zarząd oczekuje dalszej poprawy marży brutto w II połowie roku, dzięki cenom, skali i wzrostowi produktywności. Są też ryzyka. Najważniejsze to presja walutowa i słabszy hurt w Ameryce Północnej, wysokie nakłady na rozwój produktów technologicznych.
Akcje wycenione są na 26-krotność rocznych zysków spółki wobec wskaźnika c/z w wysokości 52 na koniec 2025 roku. Tymczasem spółka zarabia i sprzedaje coraz więcej.
Sprzedaż Del Vecchio spowodowała turbulencje
Leonardo Maria Del Vecchio, syn założyciela Luxottiki zrezygnował ze wszystkich funkcji menedżerskich w EssilorLuxottica. Odszedłze stanowiska prezesa Ray-Ban oraz Chief Strategy Officera spółki, z dniem 31 sierpnia. W liście do prezesa i CEO Francesco Milleriego Del Vecchio ostro skrytykował obecny sposób zarządzania firmą. Jego zdaniem kierownictwo stało się „bezosobowe”, a ludzie przestali być realnie stawiani w centrum organizacji.
Del Vecchio twierdzi, że w firmie wyraźnie osłabł entuzjazm. Jednocześnie zaznacza, że nie odchodzi po porażce. Jego trzyletnia kadencja w Ray-Ban miała zakończyć się przekroczeniem założonych celów, a marka została według niego wzmocniona na tyle, że zespół może funkcjonować dalej bez jego bezpośredniego udziału. Warto mieć na uwadzę, że Leonardo ma 31 lat i być może nie ma ochoty zajmować się rozwojem biznesu.
Mimo to Del Vecchio zamierza nadal uczestniczyć w życiu grupy jako akcjonariusz poprzez holding Delfin i deklaruje, że będzie bronił niezależności spółki, stabilnego właścicielstwa i długoterminowej strategii. Sporą część listu poświęcił swojemu ojcu, Leonardo Del Vecchio. Według niego założyciel Luxottiki był bardzo wymagający, ale jednocześnie utrzymywał niezwykle bliską relację z firmą i pracownikami. Szkoda, że powołując się na dziedzictwo ojca, jego syn nie zamierza kontynuować tego dziedzictwa. Złośliwi powiedzieliby, że zostawił spółkę – z giełdowymi problemami.