Rynek metali szlachetnych pod presją rentowności. Dlaczego wojna nie pomogła cenie złota?

Rynek metali szlachetnych pod presją rentowności. Dlaczego wojna nie pomogła cenie złota?

Cena złota wynosiła 14 lipca 2026 roku przed południem około 4 020 USD za uncję, po tym jak dzień wcześniej spadła o niemal 3% i chwilowo znalazła się poniżej granicy 4 000 USD. Srebro kosztowało około 58 USD, platyna 1 602 USD, a pallad 1 266 USD za uncję.

Najważniejszy wniosek z ostatnich sesji jest dość nietypowy: eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie nie wsparła złota, lecz uruchomiła mechanizm, który zaczął mu szkodzić. Skok cen ropy zwiększył obawy przed ponownym wzrostem inflacji, rentowności amerykańskich obligacji poszły w górę, a rynek zaczął mocniej wyceniać możliwość podwyżek stóp procentowych w USA.

Popyt na bezpieczne aktywa nie zniknął. Został jednak zdominowany przez rosnący koszt utrzymywania metalu, który nie wypłaca odsetek.

Złoto wróciło w okolice 4 000 USD. To nie jest przypadkowy poziom

Jeszcze w styczniu 2026 roku złoto ustanawiało historyczne rekordy przekraczające 5 000 USD za uncję. W kolejnych miesiącach rynek stopniowo oddawał część wzrostów. Po przecenie z 13 lipca kontrakty terminowe na złoto znalazły się około 7,6% poniżej poziomu z początku roku i niemal 25% poniżej styczniowego maksimum.

W ujęciu miesięcznym spadek sięga obecnie około 6,8%. To głęboka korekta, ale nie załamanie całego długoterminowego trendu – cena złota pozostaje o ponad 20% wyższa niż przed rokiem.

Dlaczego poziom 4 000 USD jest tak istotny? Nie tylko z powodu psychologii rynku. To obszar, w którym spotykają się trzy siły.

Pierwszą są inwestorzy, którzy kupują złoto po korekcie. Drugą są fundusze, które sprzedają część swoich pozycji, ponieważ wyższe rentowności obligacji czynią złoto mniej atrakcyjnym. Trzecią są uczestnicy rynku zabezpieczający się przed dalszym wzrostem cen energii i eskalacją konfliktu.

Na razie żadna z tych grup nie uzyskała wyraźnej przewagi.

Tym razem geopolityka działa przeciwko złotu

13 lipca ropa WTI podrożała o 9,4%, do 78,14 USD za baryłkę, a Brent o 9,6%, do 83,30 USD. Bezpośrednią przyczyną była ponowna eskalacja konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem oraz zagrożenie dla transportu przez cieśninę Ormuz.

W typowych warunkach takie wydarzenie powinno wspierać notowania złota. Rynek zareagował odwrotnie.

Rentowność dziesięcioletnich obligacji USA wzrosła do około 4,62%, a rentowność obligacji dwuletnich osiągnęła najwyższy poziom od lutego 2025 roku. Jednocześnie umocnił się dolar. Złoto straciło w tej samej sesji około 3%, a srebro 3,8%.

To właśnie ten mechanizm jest obecnie ważniejszy od samego popytu na bezpieczne aktywa:

droższa ropa → wyższe oczekiwania inflacyjne → wyższe rentowności i oczekiwania dotyczące stóp procentowych → presja na złoto i srebro.

Rezerwa Federalna pozostawiła 17 czerwca przedział stopy funduszy federalnych na poziomie 3,50–3,75%. W komunikacie Fed wprost wskazał, że inflacja nadal znajduje się powyżej celu, między innymi z powodu szoków podażowych i wzrostu cen energii.

Rynek poszedł o krok dalej. Według danych CME przytoczonych 14 lipca przez Reuters inwestorzy wyceniali około 75-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki stóp we wrześniu.

W naszej ocenie to obecnie główna przyczyna słabości złota. Konflikt geopolityczny nie przestał być dla niego wsparciem, ale jego inflacyjne konsekwencje okazały się silniejsze.

Ten wniosek przestanie być aktualny, jeżeli napięcia zaczną wyraźnie pogarszać perspektywy wzrostu gospodarczego albo wywołają silniejszą ucieczkę kapitału z rynku akcji i obligacji korporacyjnych. Wtedy popyt na zabezpieczenie portfeli może ponownie przejąć kontrolę.

Srebro nadal ma problem z własną zmiennością

Srebro kosztowało 14 lipca około 58 USD za uncję. Od początku roku straciło ponad 18%, a w ciągu miesiąca jego cena obniżyła się o około 15–17%, zależnie od przyjętego źródła i momentu notowania. Jednocześnie pozostaje ponad 50% droższe niż rok wcześniej.

Takie liczby dobrze pokazują specyfikę srebra. Fundamenty mogą pozostawać korzystne, a cena mimo tego potrafi spaść o kilkanaście procent w ciągu kilku tygodni.

Silver Institute przewiduje, że w 2026 roku rynek srebra odnotuje szósty z rzędu deficyt podaży, szacowany na około 67 mln uncji. Fizyczny popyt inwestycyjny ma wzrosnąć o 20%, do 227 mln uncji.

Nie wszystkie dane są jednak równie mocne. Zapotrzebowanie przemysłowe ma spaść o około 2%, między innymi z powodu ograniczania ilości srebra wykorzystywanego w produkcji paneli fotowoltaicznych i zastępowania go innymi materiałami.

Deficyt fizycznego metalu pozostaje ważnym argumentem średnioterminowym, ale nie gwarantuje natychmiastowego wzrostu ceny. W krótkim terminie srebro reaguje na dolara, rentowności, pozycjonowanie funduszy oraz nastroje na rynkach przemysłowych. Zazwyczaj mocniej niż złoto.

Obecna przecena nie obala więc tezy o ograniczonej podaży. Pokazuje jedynie, że fundamenty fizyczne mogą przez pewien czas przegrywać z przepływami kapitału na rynku finansowym.

Ile kosztują metale z perspektywy polskiego inwestora?

Na rynku walutowym USD/PLN znajdował się 14 lipca w okolicy 3,81. Dzień wcześniej średni kurs NBP wynosił 3,7846 zł za dolara.

Przy kursie około 3,81 zł za dolara bieżące ceny spot odpowiadały w przybliżeniu:

złoto: 15 300 zł za uncję, czyli około 492 zł za gram;
srebro: 221 zł za uncję;
platyna: 6 100 zł za uncję;
pallad: 4 820 zł za uncję.

Są to wartości wynikające z prostego przeliczenia notowań spot. Cena fizycznej monety lub sztabki będzie wyższa ze względu na premię producenta i dystrybutora, koszty transportu, ubezpieczenia, dostępność produktu oraz sposób jego opodatkowania.

Polski nabywca nie śledzi więc wyłącznie ceny metalu. Równie ważny jest dolar.

W pierwszej połowie lipca USD/PLN wzrósł z okolic 3,75 do około 3,81. Osłabienie złotego częściowo zamortyzowało spadek dolarowej ceny złota i srebra.

To ważna różnica. Inwestor amerykański odczuł ostatnią korektę mocniej niż osoba, która wycenia swój metal w złotych.

Nie istnieje jeden publiczny indeks pokazujący aktualne premie detaliczne dla wszystkich monet i sztabek dostępnych w Polsce. Różnice pomiędzy produktami mogą być znaczne, szczególnie w przypadku srebra, monet kolekcjonerskich oraz produktów z odroczonym terminem realizacji. Sama zmiana ceny spot nie musi więc przełożyć się w identycznym stopniu na cenę konkretnego produktu.

Rynek nie kwestionuje roli złota. Kwestionuje jego obecną cenę

Bieżąca korekta ma konkretne źródło: wzrost cen ropy zmienił oczekiwania dotyczące inflacji i polityki Fed. W tej sytuacji rentowności obligacji oraz dolar okazały się ważniejsze niż klasyczny popyt na bezpieczną przystań.

Złoto utrzymuje się w pobliżu 4 000 USD, ponieważ naprzeciw krótkoterminowej sprzedaży funduszy stoją zakupy po spadkach oraz trwały popyt banków centralnych. Srebro nadal posiada korzystne fundamenty podażowe, ale jego wysoka zmienność przypomina, że deficyt fizycznego rynku nie chroni przed gwałtownymi korektami.

Scenariusz bazowy na kolejne tygodnie to podwyższona zmienność, a nie spokojny trend. Trwałe odbicie wymagałoby spadku rentowności, osłabienia dolara albo wyraźnego pogorszenia perspektyw gospodarczych. Dalszy wzrost cen energii i mocne dane inflacyjne zwiększałyby ryzyko ponownego zejścia złota poniżej 4 000 USD oraz głębszej korekty srebra.

Dla polskiego inwestora dodatkowym zabezpieczeniem pozostaje kurs dolara. Słabszy złoty może ograniczać spadki cen metali wyrażonych w PLN – ale równie dobrze może zwiększać koszt zakupu, gdy notowania w USD ponownie zaczną rosnąć. Bieżące ceny złotych i srebrnych monet oraz sztabek można śledzić w sklepie Szlachetne Inwestycje, gdzie notowania produktów są na bieżąco aktualizowane wraz ze zmianami cen metali i kursów walut.

Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi rekomendacji ani porady inwestycyjnej.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!