Ropa drożeje, rynek znów boi się Cieśniny Ormuz. Skok inflacji przesądzony?

Ropa drożeje, rynek znów boi się Cieśniny Ormuz. Skok inflacji przesądzony?

Ceny ropy gwałtownie wzrosły po kolejnej eskalacji napięć wokół Iranu i Cieśniny Ormuz. Notowania Brent przekroczyły 76 dolarów za baryłkę, a amerykańska ropa WTI wzrosła powyżej 72 dolarów, notując największy jednodniowy ruch od kilku tygodni. Powodem nie jest wyłącznie kolejna wymiana ognia na Bliskim Wschodzie. Rynek zaczyna dochodzić do wniosku, że konflikt może potrwać znacznie dłużej, niż jeszcze kilka dni temu zakładano. Donald Trump rzuca groźy względem Teheranu, a Iran wydaje się nadal wysoko trzymać gardę.

Kluczowe wnioski

  • Brent wzrósł o ponad 5 proc. i przekroczył 76 dolarów za baryłkę, a amerykańska WTI podrożała powyżej 72 dolarów.
  • Stany Zjednoczone wycofały zgodę umożliwiającą sprzedaż irańskiej ropy, a poziom zagrożenia dla statków przepływających przez Cieśninę Ormuz został podniesiony do „severe”.
  • Rynek coraz mniej wierzy w szybkie rozwiązanie konfliktu, przez co do cen ropy wraca premia za ryzyko geopolityczne.
  • Dolar i rentowności zyskują na fali obaw o skok inflacji – inwestorzy ostrożniej podchodzą do Bitcoina i metali szlachetnych

Rynek znów wycenia ryzyko, a nie bieżącą podaż

Jeszcze kilka dni temu inwestorzy zakładali, że zawieszenie broni pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Iranem pozwoli ograniczyć napięcia na Bliskim Wschodzie. Dzisiejsza reakcja rynku pokazuje, jak szybko ten scenariusz został zakwestionowany.

Najpierw amerykański Departament Skarbu cofnął licencję umożliwiającą sprzedaż irańskiej ropy. Chwilę później pojawiły się informacje o kolejnych atakach na tankowce oraz nowych amerykańskich uderzeniach na cele w Iranie.

Rynek przestał wyceniać krótkotrwały kryzys. Coraz więcej inwestorów zaczyna zakładać, że konflikt może utrzymać się przez wiele tygodni lub nawet miesięcy.

To zasadnicza różnica. Cena ropy bardzo często reaguje nie na sam konflikt, lecz na prawdopodobieństwo zakłóceń dostaw w przyszłości. Wypowiedzi Trumpa ze szczytu NATO w Ankarze sugerują, że armia USA jest gotowa na eskalację. Pisaliśmy o tym w Trwa spotkanie Trump – Zełenski: produkcja rakiet Patriot w Ukrainie i szczyt w Moskwie. Co wiemy?

Cieśnina Ormuz ponownie staje się największym problemem

Większość światowego handlu ropą z Zatoki Perskiej przechodzi właśnie przez Cieśninę Ormuz. To jeden z najważniejszych punktów transportowych dla globalnego rynku energii.

W tym tygodniu amerykańskie Joint Maritime Information Center podniosło poziom zagrożenia dla statków przepływających przez cieśninę do poziomu „severe”. Według centrum istnieje wysokie prawdopodobieństwo celowych działań Iranu wobec jednostek handlowych.

Nie jest to wyłącznie środek ostrożności. Po zawarciu tymczasowego porozumienia z 17 czerwca Iran zobowiązał się do zapewnienia bezpiecznej żeglugi. Mimo to w ostatnich dniach doszło do kolejnych ataków na tankowce korzystające z korytarza chronionego przez amerykańską marynarkę wojenną.

To sugeruje, że nawet jeśli formalnie obowiązuje porozumienie, w praktyce żadna ze stron nie ufa drugiej na tyle, aby przywrócić normalny handel.

Dlaczego rynek tak nerwowo reaguje?

Sama liczba incydentów nie tłumaczy ponad pięcioprocentowego wzrostu cen.

Znacznie ważniejsze jest to, co wydarzenia mówią o perspektywach negocjacji.

Analitycy zwracają uwagę, że strony nie potrafią dojść do porozumienia nawet w sprawie technicznych zasad funkcjonowania Cieśniny Ormuz. Jeżeli tak trudne okazują się rozmowy dotyczące żeglugi, osiągnięcie porozumienia w znacznie bardziej skomplikowanej kwestii irańskiego programu nuklearnego może potrwać zdecydowanie dłużej.

To właśnie dlatego rynek ponownie dolicza do cen ropy tzw. premię geopolityczną.

Jeszcze tydzień temu inwestorzy zakładali, że napięcia będą stopniowo wygasać. Dziś coraz częściej pojawia się pytanie, czy konflikt nie wchodzi dopiero w kolejną fazę.

OPEC+ może zwiększać wydobycie, ale rynek patrzy gdzie indziej

Teoretycznie dodatkowym zabezpieczeniem przed wzrostem cen pozostaje polityka OPEC+, która zakłada stopniowe zwiększanie produkcji.

Problem polega na tym, że dodatkowe baryłki niewiele pomogą, jeżeli fizyczny transport ropy stanie się utrudniony.

To klasyczny przykład sytuacji, w której rynek bardziej obawia się logistyki niż samej podaży. Nawet przy odpowiednim wydobyciu surowiec musi jeszcze bezpiecznie dotrzeć do odbiorców.

Dlatego decyzje OPEC+ zeszły obecnie na drugi plan. Dla inwestorów ważniejsze stało się pytanie, czy ropa będzie mogła swobodnie opuszczać Zatokę Perską.

Czy ropa może ponownie kosztować 100 dolarów?

Jeszcze miesiąc temu taki scenariusz wydawał się mało prawdopodobny. Dzisiaj wraca do analiz największych domów maklerskich. Sam konflikt na Bliskim Wschodzie prawdopodobnie nie wystarczy, aby utrzymać ceny powyżej 100 dolarów przez dłuższy czas. Taki poziom wymagałby znacznie poważniejszego zakłócenia dostaw. Rynek dostrzega jednak coraz więcej czynników ryzyka. Najważniejsze z nich to:

  • ponowne zamknięcie lub częściowa blokada Cieśniny Ormuz,
  • kolejne ograniczenia eksportu irańskiej ropy,
  • ataki na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej,
  • eskalacja wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą obejmująca sektor energetyczny.

To ostatni element jest często pomijany. Jeżeli jednocześnie doszłoby do poważniejszych zakłóceń eksportu ropy z Bliskiego Wschodu i dalszych ataków na rosyjską infrastrukturę energetyczną, rynek mógłby ponownie zacząć wyceniać trzycyfrowe ceny surowca.

Jest też bardziej optymistyczny scenariusz

Nie można jednak zakładać, że obecna eskalacja będzie trwała bez końca. Administracja Donalda Trumpa znajduje się pod presją zbliżających się wyborów do Kongresu, a utrzymujące się wysokie ceny paliw nie sprzyjają amerykańskim wyborcom. Średnia cena galonu benzyny w USA pozostaje blisko 4 dolarów, dlatego Biały Dom ma silną motywację do ograniczenia napięć.

Jeżeli rozmowy z Iranem zostaną wznowione, ograniczenia dotyczące eksportu ropy zostaną ponownie złagodzone, a żegluga przez Cieśninę Ormuz wróci do normy, obecna premia za ryzyko może stosunkowo szybko zniknąć z rynku.

Na razie inwestorzy handlują jednak nie nadzieją na porozumienie, lecz ryzykiem dalszej eskalacji. To właśnie dlatego ropa drożeje mimo wcześniejszych planów zwiększenia wydobycia przez OPEC+.

Najbliższe dni mogą okazać się kluczowe. Rynek będzie śledził nie tylko kolejne komunikaty z Waszyngtonu i Teheranu, ale przede wszystkim sytuację w Cieśninie Ormuz. Jeżeli liczba incydentów będzie rosła, ceny ropy pozostaną wyjątkowo wrażliwe na każdą nową informację z regionu.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!