Morgan Stanley wskazuje beneficjena niższych cen ropy. Te akcje wzrosną?

Morgan Stanley wskazuje beneficjena niższych cen ropy. Te akcje wzrosną?

Morgan Stanley zakłada, że po miesiącach wzrostów notowania ropy Brent będą stopniowo spadać i utrzymają się w okolicach 70 dolarów za baryłkę, a beneficjentem tego trendu okażą się akcje Galp. Taki scenariusz zmieniłby sposób oceny europejskich spółek energetycznych. W takim otoczeniu największą przewagę mają mieć firmy zdolne do utrzymania wysokich przepływów pieniężnych, wypłaty dywidend i skupu akcji własnych nawet przy słabszym rynku surowców. Z tego powodu Morgan Stanley podniósł rekomendację dla portugalskiego Galp, jednocześnie pozostając bardziej ostrożnym wobec Repsolu i OMV.

Najważniejsze informacje

  • Morgan Stanley zakłada, że po 2026 roku ropa Brent może ustabilizować się w okolicach 70 dolarów za baryłkę, co sprzyja bardziej defensywnym spółkom energetycznym.
  • Bank podniósł rekomendację dla Galp do „Przeważaj”, wskazując na rosnącą produkcję, malejące nakłady inwestycyjne i poprawę bilansu.
  • Repsol i OMV pozostają oceniane neutralnie, ponieważ ich wyniki są w większym stopniu uzależnione od cyklu surowcowego i poprawy sytuacji w segmentach rafineryjnym oraz chemicznym.

Morgan Stanley nie szuka już spółek z największym potencjałem wzrostu

Zmiana rekomendacji dla Galp jest elementem szerszej zmiany strategii banku wobec europejskiego sektora energetycznego. Jeszcze kilka miesięcy temu kluczowym pytaniem było, które spółki najmocniej skorzystają na wysokich cenach ropy. Dziś Morgan Stanley zakłada, że najważniejszym kryterium stanie się odporność modelu biznesowego na stopniowo pogarszające się warunki rynkowe.

To subtelna, ale bardzo istotna różnica. W okresie drogiej ropy rynek premiuje spółki o najwyższej dźwigni operacyjnej. Gdy ceny surowca zaczynają spadać, inwestorzy znacznie większą wagę przywiązują do jakości bilansu, stabilności przepływów pieniężnych i zdolności do utrzymania dywidendy. Dlatego Morgan Stanley mówi o powrocie do bardziej defensywnego podejścia, mimo że nadal nie prognozuje gwałtownego załamania rynku ropy.

To też kolejny raz, jak Morgan Stanley okazuje się byczy w stosunku do akcji na Starym Kontynencie. Pisaliśmy o tym w artykule Morgan Stanley zmienia strategię na drugie półrocze. Wskazał nowe kierunki inwestorom

Dlaczego właśnie Galp?

Zdaniem analityków portugalski Galp najlepiej odpowiada na nowe wymagania rynku. Bank oczekuje, że do 2027 roku produkcja spółki wzrośnie z około 111 tys. do 139 tys. baryłek ekwiwalentu ropy dziennie, głównie dzięki rozwojowi brazylijskiego projektu Bacalhau.

Jednocześnie Galp wchodzi w etap stopniowego ograniczania nakładów inwestycyjnych. To oznacza, że większa część generowanej gotówki będzie mogła zostać przeznaczona na redukcję zadłużenia, dywidendy oraz skup akcji własnych.

Morgan Stanley zwraca również uwagę na możliwość restrukturyzacji segmentu downstream, obejmującego rafinerie i sprzedaż paliw. Jeżeli taki scenariusz zostałby zrealizowany, mógłby dodatkowo zwiększyć potencjał wypłat dla akcjonariuszy.

Repsol i OMV mają inne wyzwania

Znacznie ostrożniej bank podchodzi do hiszpańskiego Repsolu. Nie oznacza to negatywnej oceny spółki – raczej przekonanie, że rynek w dużej mierze zdyskontował już korzyści wynikające z wysokich marż rafineryjnych.Jeżeli ceny ropy rzeczywiście będą stopniowo spadać, utrzymanie obecnego poziomu zwrotu dla akcjonariuszy będzie w większym stopniu zależeć od powodzenia działań strategicznych, takich jak sprzedaż części aktywów wydobywczych czy dalsza poprawa efektywności operacyjnej.

W przypadku austriackiego OMV głównym źródłem niepewności pozostaje segment chemiczny. Morgan Stanley uważa, że rynek zdążył już uwzględnić korzyści związane z rozbudową działalności w tym obszarze. Natomiast poprawa rentowności będzie zależeć od ożywienia na rynku chemikaliów, którego na razie nie widać. Akcje OMV wzrosły w ciągu ostatnich 5 lat o 20%, a Galp o około 110%.

Spółki pokroju Galp wydają się też odporne na zawirowania w globalnych inwestycjach, związanych z AI. Ostrzegał przed nimi Michael Burry. Pisaliśmy o tym w artykule Michael Burry stawia fortunę na upadek Wall street: „Koniec jest blisko – igracie ze złem”

Rynek energetyczny wchodzi w nową fazę

Najciekawszy wniosek z analizy Morgan Stanley wykracza poza trzy konkretne spółki. Bank sugeruje, że europejski sektor energetyczny może stopniowo wracać do zasad, które obowiązywały przed kryzysami energetycznymi ostatnich lat.

Przez długi czas inwestorzy byli gotowi płacić premię za każdą spółkę mogącą skorzystać na wysokich cenach ropy i gazu. Obecnie coraz większe znaczenie ma zdolność przedsiębiorstw do generowania stabilnych przepływów pieniężnych niezależnie od cyklu surowcowego.

To oznaczałoby, że w kolejnych kwartałach zwycięzcami mogą być niekoniecznie firmy wydobywające najwięcej ropy, lecz te, które najlepiej zarządzają kapitałem i potrafią konsekwentnie zwiększać wartość dla akcjonariuszy nawet w mniej sprzyjającym otoczeniu cenowym. W praktyce właśnie takie spółki historycznie najczęściej osiągały lepsze wyniki w późnej fazie cyklu na rynku surowców.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!