Najpierw promował krypto, potem sam przyznał: „Czuję się jak idiota”
Tommy Robinson, a właściwie Stephen Yaxley-Lennon, postanowił wejść w świat memecoinów. Efekt? Nawet on sam przyznał później, że czuje się jak idiota. Brytyjski aktywista promował na swoim koncie na X token Patriotic Bull, uruchomiony na Pump.fun. Projekt rzeczywiście miał patriotyczną otoczkę, grafikę z wygenerowanym przez AI minotaurem i klasyczny zestaw obietnic znany z memecoinów. Wiecie, emocje, wspólnota, symbolika. No i rzecz jasna adres do kupienia tokena.
„Czuję się jak idiota”. Znany aktywista promował memecoina własnego syna
Robinson udostępnił token i sugerował, że opłaty z jego konta na Pump.fun mają być wykorzystane „żeby uczynić Wielką Brytanię lepszym miejscem”. Potem jednak wyjaśnił, że projekt nie był jego pomysłem. Jak stwierdził, nie został zhakowany, tylko pozwolił synowi „pompować jego krypto”. Najmocniejsze było jednak kolejne zdanie. Robinson napisał, że czuje się jak „wanker”, czyli w luźnym tłumaczeniu: jak idiota.
Reakcja części jego własnego środowiska była brutalna. Niektóre prawicowe konta nazwały projekt griftem i crypto scamem. Inni zapowiadali, że przestaną go obserwować, bo promowanie memecoinów w takim wydaniu wygląda bardziej jak wyciąganie pieniędzy od fanów niż polityczna działalność.
Syn miał wcześniej chwalić się w internecie luksusowym stylem życia, prywatnymi odrzutowcami i markowymi ubraniami, a także promować treści związane z tradingiem. To dodatkowo podbiło irytację części odbiorców. Trudno sprzedawać fanom narrację o oddolnej walce, gdy obok pojawia się memecoin, szybki pump i obrazek życia z Instagrama.
Memecoiny sprzedają już nie technologię, tylko emocje
Patriotic Bull pokazuje, jak daleko zaszedł rynek memecoinów. Tu nikt nawet nie udaje wielkiej technologii. Token nie potrzebuje przełomowego blockchaina, aplikacji ani realnego biznesu. Wystarczy rozpoznawalna twarz, polityczna tożsamość, trochę gniewu, trochę lojalności fanów i obietnica, że „jesteśmy po tej samej stronie”.
To model znany z najgorszych zakątków krypto. Najpierw buduje się emocję, potem wrzuca adres kontraktu, a na końcu ktoś zostaje z tokenem, którego wartość zależy głównie od tego, czy kolejni ludzie dadzą się w to wciągnąć. Robinson przynajmniej przyznał, że wygląda to głupio. Problem w tym, że na rynku memecoinów takie wyznanie często przychodzi dopiero wtedy, gdy ktoś już zdążył kliknąć „kup”.
Czytaj więcej w dziale kryptowaluty na Bithub:
Dogecoin ma kryzys. Wyjaśniamy dlaczego
Dramatyczna walka o 60 000 USD! Analitycy ostrzegają przed najgorszym scenariuszem dla Bitcoina
To już oficjalne. Strategy Saylora chce sprzedawać Bitcoiny. Publikujemy dokument