Bitcoin po 30 000 USD. Rynki czekają na pociąg?

8 917

Kryptowaluty w ostatnim czasie zmagają się z potężnymi problemami, a przez problemy w sektorze DeFi oraz spektakularny upadek takich podmiotów jak Luna, Celsius Network czy Three Arrows Capital ponownie podważona została wartość i wiarygodność całego rynku. Potężna ilość kupujących znalazła się w stracie i skapitulowała opuszczając rynek. Tymczasem instytucje ostrzegają przed ryzykownymi aktywami wieszcząc recesję i problemy z inflacją. Jednak czy nie jest tak, że media w potężny sposób wpływając na zachowania inwestorów próbują manipulować ich reakcjami? Problem wydaje się tym większy jeśli uświadomimy sobie, że ponad 90% mediów w USA znajduje się w posiadaniu podmiotów jak BlackRock czy Vanguard. Może czas więc powiedzieć, że to wszystko strachy na lachy?

Co wiemy?

Przypominijmy sobie raz jeszcze. W przeszłości instytucje finansowe od Banku Anglii po sam Departament Skarbu USA wielokrotnie ostrzegały przed kryptowalutami i Bitcoinem wieszcząc pęknięcie bańki. Tymczasem okresy, gdy instytucje zaczęły mówić, że ’Bitcoin is dead’ okazywały się być najlepszymi okazjami do kupna. Czy to przypadek? Jeśli instytucjom za każdym razem udzielała się panika to kto w takim razie wówczas regularnie skupował cyfrowe aktywa czy ryzykowne akcje? Komu zależy na wygenerowaniu paniki i zakupach z dyskontem? Pozostawmy te pytania jako retoryczne i skupmy się na psychologii:

  • O wiele bardziej komfortowo czują się uczestnicy rynku, gdy kupują aktywo, które wciąż rośnie (mózg szuka potwierdzenia słuszności takiej decyzji). Wówczas inwestorzy oczekują, że ceny prawdopodobnie wciąż będą rosły i wydaje im się, że podjęli atrakcyjne ryzyko. To dlatego przysłowiowi 'retail investors’ najczęściej dołączają do rynku dopiero gdy znajduje się po olbrzymich wzrostach, ponieważ boją się stracić pieniądze.
  • Choć bogaci również słyną ze swego rodzaju awersji do ryzyka świat inwestycji rządzi się swoimi prawami, a instytucje wiedzą czym jest Risk/Reward Ratio. Przez to ryzykowne aktywa im tańsze, tym bardziej stają się atrakcyjne dla największych rynkowych byków. Przeszłe reakcje cenowe niekoniecznie mogą bezpośrednio rzutować na przyszłe wyceny i bazowanie na nich okazuje się być niejednokrotnie pułapką psychologiczną.
  • Od dłuższego czasu rynki są straszone potężnym upadkiem, z którego sie nie pozbierają. Tymczasem rynek jest grą interesów, a niczyim interesem nie jest całkowity upadek amerykańskiej gospodarki i spadki indeksów o ponad 80%, podobnie jak miało to miejsce w 1929 roku. Jednocześnie okresy gdy spadki indeksów w USA sięgają kilkudziesięciu procent okazują się być najlepszymi okazjami dla byków. Według Cathie Wood z ArkInvest, obecny sentyment na amerykańskich indeksach jest najgorszy od lat 60. XX wieku, co potencjalnie może wskazywać na okazje do potężnego odreagowania ryzykownych aktywów, w tym kryptowalut.

Byki pokażą siłę?

  • Mimo wczorajszego, słabego otwarcia sezonu wyników w USA przez banki Morgan Stanley i JP Morgan największe indeksy wymazały część strat jeszcze w czasie wczorajszej sesji, a dziś wciąż rosną. Czy to znak, że niemal wszyscy którzy mieli skapitulować już to zrobili, rynek został 'oczyszczony’?
  • Dalszy scenariusz związany z zacieśnianiem polityki pieniężnej choć wciąż prawdopodobny jest niepewny ponieważ FED może zostać zmuszony do ponownego luzowania przez wysyłającą niepokojące sygnały amerykańską gospodarkę i mocnego dolara, który niekorzystnie wpływa na bilans handlowy Stanów Zjednoczonych. Czy ponownie dodruk zostanie przez bankierów usprawiedliwiony pilną potrzebą ratowania gospodarki, jak to miało miejsce w trakcie pandemii COVID 19?
  • BlackRock w specjalnym raporcie sygnalizuje, że inflacja może okazać się dużo cięższa do zwalczenia i być może FED będzie musiał zaakceptować jej wysokie poziomy. Skoro BlackRock wskazał to w raporcie, znaczy to że sama Rezerwa Federalna wie to już od dawna. W takim scenariuszu każda kolejna podwyżka stóp będzie szkodzić gospodarce. FED stanie zatem przed dylematem czy nie zawiesić rękawic na kołku?
  • Taka decyzja wydawałaby się prawdziwym zbawieniem dla ryzykownych aktywów i zwiastowała napływ kapitału i taniego pieniądza na rynek. Z drugiej strony pogłębiłaby wpływ FED na światową gospodarkę. Dałoby to olbrzymie narzędzia i pozycje bankierom jednak rynki finansowe w stosunku do banku centralnego zaczęłyby coraz bardziej przypominać uzależnionego człowieka błagającego o kolejną dawkę narkotyku.
  • Po tak fatalnym początku roku tylko raz w historii rynki nie odreagowały w drugiej połowie tego samego roku wzrostami. Miało to miejsce w 1929 roku gdy Dow Jones osunął się o niemal 82%, a w Stanach Zjednoczonych zbankrutowało ponad 4000 banków. Indeksom zajęło ponad 20 lat by wrócić do wycen sprzed krachu. Jednak czy sytuacja gospodarcza USA z dziś może równać się z sytuacją z wtedy? Zdecydowanie tak nie jest.
  • Mimo mocnych danych ze sprzedaży detalicznej z USA, która może ośmielić FED do podwyżki o nawet 100 pb (odczyt 1% wobec 0,3% oczekiwanego) indeksy dziś reagują wzrostami co sprawia że być może rynek za oceanem być może przestał bać się już kolejnych podwyżek (prognozowane 75 pb w lipcu).

Co z kryptowalutami?

Kryptowaluty pozostają ściśle związane z sentyment wokół nowych technologii i cytując instytucje z 2021 roku ’They are here, to stay’. Nie wiemy na ile możemy trzymać instytucje za słowo jednak sporo wskazuje na to, że dla całej branży obecne spadki to tylko przystanek:

  • Efekt sieciowy sprawia, że blockchainy przyciągające największą ilość deweloperów, użytkowników i kapitału będą cieszyły się rosnącą popularnością i wycenami w sprzyjających warunkach. W ostatnim czasie ponownie wzrósł wolumen 'total value locked'(TVL) w DeFi, a Ethereum potwierdziło kolejne udane testy zbliżając się do ich finału w sierpniu.
  • Bitcoin odnotowuje wzrosty i próbuje wzbić się powyżej 21 000 USD co w połączeniu z napływem byków na Wall Street może wskazywać, że niebawem kryptowaluta będzie notowana o wiele wyżej a inwestorzy włączą przycisk ’risk on’.

Może Cię zainteresuje:

Komentarze