Z ostatniej chwili: Wall Street bierze oddech po danych PMI, ADP i sprzedaży detalicznej. Ryzykowna hossa?

Z ostatniej chwili: Wall Street bierze oddech po danych PMI, ADP i sprzedaży detalicznej. Ryzykowna hossa?

Rynek akcji w USA kontynuuje wczorajsze odbicie podczas środowej sesji, po serii publikacji makro – od danych PMI (poniżej prognoz), ADP (powyżej prognoz) i sprzedaży detalicznej (powyżej prognoz). Siła konsumenta z jednej strony wskazuje na pomyślną koniunkturę biznesów. Choć przemysł wysłał kilka oznak słabości, ale zmiana zatrudnienia wg. raportu ADP wskazała na 62 tys. etatów, wobec 40 tys. prognoz. Utrzymująca się siła zakupowa Amerykanów może wywrzeć presję na utrzymanie stóp bez zmian w Rezerwie Federalnej.

Amerykański przemysł w marcu 2026 roku wysyła wyraźnie mieszany sygnał: wzrost aktywności trwa, ale jego jakość pogarsza się w kluczowych obszarach. Szczególnie na rynku pracy i w presji kosztowej. Indeks PMI dla przemysłu wyniósł w marcu 52,7 pkt, rosnąc nieznacznie z poziomu 52,4 pkt w lutym. To trzeci miesiąc z rzędu powyżej granicy 50 pkt, co oznacza ekspansję sektora. Co więcej, cała gospodarka USA pozostaje w fazie wzrostu już 17. miesiąc z rzędu.

Na pierwszy rzut oka dane wyglądają stabilnie, ale struktura raportu pokazuje wyraźne różnice w dynamice. Zamówienia nowe nadal rosną (53,5 pkt), choć wolniej niż miesiąc wcześniej, kiedy wynosiły 55,8 pkt. Jednocześnie produkcja przyspieszyła do 55,1 pkt, co sugeruje, że firmy realizują wcześniejszy popyt, ale niekoniecznie widzą równie silne nowe impulsy.

Inflacja wraca tylnymi drzwiami. co pokazały dane PMI?

Najbardziej niepokojącym elementem raportu jest gwałtowny wzrost indeksu cen. Wskaźnik ten osiągnął 78,3 pkt, rosnąc aż o 7,8 pkt miesiąc do miesiąca i o imponujące 19,3 pkt w ciągu dwóch miesięcy. To najwyższy poziom od połowy 2022 roku – czyli okresu szczytowej inflacji po pandemii.

To nie jest przypadek. W tle mamy wyraźny szok energetyczny związany z konfliktem na Bliskim Wschodzie oraz wcześniejsze napięcia handlowe i taryfowe. W praktyce oznacza to rosnące koszty surowców, transportu i energii, które zaczynają przenikać do całego łańcucha produkcji.

Co istotne, aż 64% komentarzy firm miało negatywny wydźwięk. Około 40% wskazywało bezpośrednio na wpływ wojny, a 20% na cła. To rzadko spotykana koncentracja negatywnych czynników w jednym czasie – i wyraźny sygnał, że presja kosztowa nie jest już abstrakcyjnym ryzykiem, lecz realnym problemem operacyjnym.

Rynek pracy słabnie mimo wzrostu produkcji

Jednym z najbardziej znaczących sygnałów ostrzegawczych jest pogorszenie sytuacji na rynku pracy w przemyśle. Indeks zatrudnienia wyniósł 48,7 pkt, pozostając w strefie spadku i praktycznie nie zmieniając się względem lutego.

To oznacza, że firmy zwiększają produkcję, ale nie zwiększają zatrudnienia. Innymi słowy: optymalizują koszty i zarządzają istniejącą siłą roboczą zamiast inwestować w nowe etaty. Potwierdza to również fakt, że 55% firm deklaruje utrzymanie obecnych poziomów zatrudnienia zamiast rekrutacji.

Z makroekonomicznego punktu widzenia to bardzo ważne. Rynek pracy zazwyczaj reaguje z opóźnieniem, więc jego słabość przy nadal rosnącej produkcji może być wczesnym sygnałem nadchodzącego schłodzenia gospodarki.

Łańcuchy dostaw znów pod presją, handel zagraniczny się rozjeżdża

Indeks dostaw od dostawców wzrósł do 58,9 pkt, co oznacza dalsze wydłużenie czasu dostaw już czwarty miesiąc z rzędu. W metodologii PMI wyższy odczyt oznacza wolniejsze dostawy, co zwykle jest efektem rosnącego popytu lub zakłóceń podażowych. W obecnym kontekście mamy do czynienia z oboma czynnikami jednocześnie. Z jednej strony popyt pozostaje relatywnie solidny, z drugiej – zakłócenia logistyczne i energetyczne związane z konfliktem ograniczają płynność dostaw.

Dodatkowo zapasy przedsiębiorstw spadają (47,1 pkt), a zapasy klientów pozostają na bardzo niskim poziomie (40,1 pkt). To teoretycznie pozytywny sygnał dla przyszłej produkcji, ale tylko pod warunkiem, że firmy będą w stanie odbudować łańcuchy dostaw. To dziś nie jest oczywiste.

Ciekawym elementem raportu jest rozbieżność między importem a eksportem. Import pozostaje w fazie wzrostu (52,6 pkt), choć spowalnia, natomiast eksport wrócił do strefy spadku (49,9 pkt). To sugeruje, że popyt wewnętrzny w USA nadal podtrzymuje aktywność przemysłu, ale popyt zagraniczny zaczyna słabnąć. W warunkach globalnego spowolnienia i napięć geopolitycznych to trend, który może się pogłębiać.

Z perspektywy bilansu handlowego i dynamiki PKB jest to sygnał ostrzegawczy – szczególnie jeśli eksport pozostanie w kontrakcji przez kolejne miesiące.

Struktura sektora: większość branż rośnie, ale pęknięcia są widoczne

W marcu wzrost odnotowało 13 branż przemysłowych, w tym kluczowe segmenty jak sprzęt transportowy, elektronika, maszyny czy chemikalia. To pokazuje, że ekspansja ma szeroką bazę.Jednocześnie trzy sektory znalazły się w recesji: tworzywa sztuczne i guma, meble oraz żywność i napoje. To branże bardziej wrażliwe na koszty i popyt konsumencki, co potwierdza tezę o narastających napięciach po stronie popytowej i kosztowej.

Dodatkowo 16% wartości dodanej sektora przemysłowego znajduje się w kurczących się segmentach gospodarki, a udział silnej kontrakcji wzrósł do 4%. To niewielkie liczby, ale ich kierunek jest istotny. Wskazują na stopniowe rozszerzanie się słabości.

Marcowy raport PMI nie pokazuje jeszcze recesji – ale bardzo wyraźnie sygnalizuje zmianę charakteru wzrostu. Gospodarka USA wciąż się rozwija, lecz coraz więcej elementów układanki zaczyna wskazywać na fazę przejściową. Mamy jednocześnie rosnącą produkcję i spadające zatrudnienie, silny wzrost kosztów i słabnący eksport, napięcia w łańcuchach dostaw oraz pogarszające się nastroje firm. To kombinacja, która historycznie często poprzedzała spowolnienie. Kluczowe pytanie na kolejne miesiące brzmi nie czy wzrost trwa – bo trwa – ale czy jest on jeszcze samopodtrzymujący się. Coraz więcej wskazuje na to, że odpowiedź może wkrótce przestać być oczywista.

Wczoraj opisaliśmy dane JOLTS i nastroje konsumentów w USA, w artykule Z ostatniej chwili: Euforia na Wall Street, atomowe dane CB i JOLTS z USA. Koniec spadków?

Czy hossa w USA będzie trwała? Goldman Sachs opublikował szacunki pozycjonowania funduszy CTA, opisaliśmy go w artykule Goldman Sachs: Fundusze CTA kupią akcje warte fortunę. Punkt zwrotny hossy?.

Komentarze amerykańskich firm produkcyjnych

Sprzęt transportowy

„To będzie rok przejściowy dla amerykańskiego rynku transportu ciężarowego – spodziewamy się stopniowej stabilizacji wynikającej z ograniczenia podaży i popytu odtworzeniowego, a nie realnego wzrostu. Popyt pozostanie ograniczony przez niską rentowność przewoźników oraz wysokie koszty sprzętu, choć pod koniec roku może się umiarkowanie poprawić.”

Sprzęt transportowy

„Zmiany w strukturze ceł tworzą ostrożne możliwości częściowego zrekompensowania istotnych kosztów w dalszej części 2026 roku. Działania w Iranie wprowadzają jednak nowy element ryzyka dla kosztów energii na całym świecie, w tym w Indiach. Nadal próbujemy planować w warunkach nieprzewidywalności i zaskakujących wydarzeń.”

Wyroby metalowe gotowe

„Obserwujemy stabilny wzrost aktywności, ale kwestie geopolityczne i wojna z Iranem już zaczynają pogarszać nastroje.”

Maszyny

„Zamówienia klientów znacząco wzrosły, ponieważ rynek budowlany pozostaje silny, co przekłada się na wyższy wolumen produkcji oraz zwiększone prognozy składane u dostawców.”

Produkty spożywcze, napoje i wyroby tytoniowe

„Obecne napięcia na Bliskim Wschodzie już zaczynają wpływać na działalność operacyjną poprzez wydłużenie czasów dostaw, wzrost kosztów, opóźnienia kontenerowe i podobne zakłócenia.”

Produkty spożywcze, napoje i wyroby tytoniowe

„Dużą ulgę przyniosło unieważnienie przez Sąd Najwyższy ceł nadzwyczajnych, szczególnie w odniesieniu do organicznego cukru trzcinowego z Brazylii.”

Produkty chemiczne

„Napięcia geopolityczne związane z konfliktem w Iranie przyczyniają się do wzrostu kosztów zaopatrzenia w przemyśle, a utrzymująca się niepewność wokół ceł negatywnie wpływa na strategie zakupowe i prognozy kosztów.”

Produkty chemiczne

„Trwająca niestabilność geopolityczna stała się trwałym czynnikiem wpływającym na globalną dynamikę handlu. Spodziewamy się strategicznego przegrupowania łańcuchów dostaw w odpowiedzi na zmienność rynku energii i zmieniającą się politykę handlową.

W obliczu tych wyzwań makroekonomicznych podobnie jak większość firm utrzymujemy ostrożne podejście do inwestycji, jednocześnie uważnie monitorując sytuację rynkową. Nasza strategia zakupowa jest dostosowywana, aby uwzględnić słabości łańcuchów dostaw ujawnione przez zmienność rynku energii i rosnący protekcjonizm handlowy.”

Produkty komputerowe i elektroniczne

„Ceny metali nadal wywierają presję na koszty komponentów mechanicznych. Wzrost cen pamięci powoduje znaczące podwyżki kosztów, których nie da się zrekompensować w innych obszarach struktury kosztowej produktu.”

Wyroby z tworzyw sztucznych i gumy

„Wojna na Bliskim Wschodzie wywołała poważne zaburzenia zarówno na rynku krajowym, jak i globalnym w segmencie olefin i poliolefin. Ceny surowców i produktów końcowych rosną gwałtownie, ponieważ producenci z Bliskiego Wschodu i Azji zmagają się z blokadami transportowymi. Globalni odbiorcy żywic opakowaniowych w pośpiechu próbują zabezpieczyć dostawy z Ameryki Północnej i Południowej w obliczu komplikacji w łańcuchach dostaw.”

Konsument wraca do wydatków, ale fundamenty są kruche

Lutowe dane o sprzedaży detalicznej w USA pokazują odbicie, które na pierwszy rzut oka może sugerować odporność konsumenta. W rzeczywistości jednak jest to raczej krótkoterminowa poprawa w środowisku rosnącej niepewności – i to jeszcze przed pełnym uderzeniem szoku energetycznego związanego z wojną z Iranem.

Sprzedaż detaliczna wzrosła o 0,6% miesiąc do miesiąca, wyraźnie powyżej oczekiwań, po spadku o 0,1% w styczniu. To potwierdza, że zachowanie amerykańskich gospodarstw domowych pozostaje zmienne i ostrożne – konsumenci reagują impulsywnie na krótkoterminowe bodźce, ale nie budują trwałego trendu wzrostowego.

Kluczowe jest jednak to, że te dane nie odzwierciedlają jeszcze pełnego wpływu gwałtownego wzrostu cen energii. Wojna rozpoczęła się dopiero 28 lutego, a jej konsekwencje zaczęły materializować się w marcu i to z dużą siłą.

Struktura wydatków: selektywna odporność

W szczegółach widać, że wzrost sprzedaży był skoncentrowany w wybranych segmentach. Sprzedaż odzieży i akcesoriów wzrosła o 2%, co może wskazywać na krótkoterminowe odbicie popytu konsumpcyjnego. Sklepy z elektroniką i sprzętem AGD zanotowały wzrost o 0,5%, a sprzedaż internetowa zwiększyła się o 0,7%. W jedynej ujętej w tych danych kategorii usług: gastronomii, sprzedaż wzrosła o 0,4%. To istotne, bo wskazuje na utrzymującą się aktywność w obszarze wydatków „codziennych”, choć niekoniecznie dyskrecjonalnych.

Jednocześnie należy pamiętać, że dane o sprzedaży detalicznej obejmują tylko część konsumpcji – nie uwzględniają m.in. podróży czy hoteli. W praktyce oznacza to, że pełny obraz wydatków gospodarstw domowych może być słabszy, niż sugerują nagłówki. Prawdziwym punktem zwrotnym jest jednak gwałtowny wzrost cen paliw. Średnia cena benzyny w USA przekroczyła poziom 4 dolarów za galon – po raz pierwszy od 2022 roku, osiągając 4,06 dolara. To o około dolara więcej niż przed wybuchem wojny.

Równocześnie ceny ropy Brent wzrosły o ponad 45% od początku konfliktu, a zamknięcie cieśniny Ormuz odcięło około 20% globalnych dostaw ropy. Szczególnie szybko rosną koszty oleju napędowego, co bezpośrednio przekłada się na koszty transportu i ceny w całej gospodarce. Według szacunków ekonomistów oznacza to spadek realnych dochodów gospodarstw domowych o około 15 miliardów dolarów miesięcznie. To efekt, który działa natychmiastowo – wyższe rachunki za paliwo ograniczają zdolność do wydatków w innych kategoriach.

Nierówne uderzenie: najbardziej tracą najbiedniejsi

Wzrost cen paliw ma charakter regresywny – najmocniej uderza w gospodarstwa o niższych dochodach. Jak zauważa Samuel Tombs, efekt wzrostu cen paliw jest skoncentrowany właśnie w tej grupie, podczas gdy pozytywny wpływ zwrotów podatkowych rozkłada się bardziej równomiernie. To oznacza, że choć krótkoterminowo transfery fiskalne mogą wspierać konsumpcję, ich efekt będzie wygasał. Już pod koniec kwietnia strumień zwrotów podatkowych znacząco się zmniejszy, pozostawiając gospodarstwa domowe bardziej narażone na wysokie ceny.

Z kolei udział wydatków na paliwo w dochodzie gospodarstw domowych zbliża się do 3%. Historycznie dopiero poziom 4–5% prowadzi do wyraźnego ograniczenia wydatków dyskrecjonalnych, ale obecna dynamika sugeruje, że ten próg może zostać osiągnięty szybciej, niż zakładano. Sygnały ostrzegawcze płyną już także ze strony przedsiębiorstw. Szef koncernu odzieżowego Hennes & Mauritz wskazał, że rosnące ceny energii będą miały „istotny wpływ” na zachowania konsumentów.

Podobne wnioski płyną z sektora handlu detalicznego. Kierownictwo sieci sklepów convenience Casey’s General Store ocenia, że wyraźne ograniczenie wydatków konsumentów nastąpi dopiero przy cenach paliwa zbliżających się do 5 dolarów za galon. To ważny punkt odniesienia dla rynku. W praktyce oznacza to, że gospodarka znajduje się w strefie przejściowej: presja kosztowa rośnie, ale jeszcze nie osiągnęła poziomu, który wymusza gwałtowną zmianę zachowań konsumenckich.

Lutowe odbicie sprzedaży detalicznej nie zmienia fundamentalnego obrazu – amerykański konsument działa w warunkach rosnącej presji dochodowej i niepewności. Wydatki rosną, ale są niestabilne. Najbliższe miesiące będą kluczowe. Jeśli wysokie ceny energii się utrzymają, efekt dochodowy zacznie dominować nad impulsami fiskalnymi, a konsumpcja – dotychczas główny motor wzrostu gospodarczego USA zacznie słabnąć.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz