Zderzenie ze ścianą w Melbourne. Linette rozbita przez Muchovą w 63 minuty
Przygoda Magda Linette w singlu Australian Open 2026 dobiegła końca. Po dwóch bardzo udanych występach Polka trafiła na ścianę nie do przebicia. Karolína Muchová zagrała niemal perfekcyjny mecz i wygrała zdecydowanie 6:1, 6:1, nie dając Linette realnych szans na nawiązanie walki. Całość zamknęła się w zaledwie 63 minutach.
Nerwowy start Linette i szybka strata kontroli. To koniec singla Australian Open dla Polki
Mecz od początku nie ułożył się po myśli Linette. Już w gemie otwarcia Polka straciła serwis. Kolejne minuty przyniosły prostą konsekwencję: Muchová przejęła inicjatywę i ani myślała ją oddać. Czeszka grała spokojnie, prowadziła wymiany i imponowała czuciem piłki, zwłaszcza przy returnie.
Linette próbowała skracać akcje, zmieniać rytm, szukać rozwiązań przy siatce, ale rywalka niemal za każdym razem miała gotową odpowiedź. Jedyny moment oddechu w pierwszym secie to utrzymane podanie przy stanie 1:2. Poza tym wydarzenia na korcie przebiegały pod pełną kontrolą Muchovej.
Z każdą minutą przewaga Czeszki rosła. Głębokie, precyzyjne piłki spychały Linette do defensywy, a kolejne błędy tylko napędzały faworytkę. Po przełamaniu na 4:1 losy pierwszej partii były praktycznie rozstrzygnięte.
Muchová nie zwolniła ani na moment. Już po 29 minutach zamknęła seta, wykorzystując kolejne potknięcia Linette. Wynik 6:1 brutalnie oddawał różnicę jakości w tej odsłonie.
Złudna nadzieja i szybka odpowiedź
Drugi set zaczął się od małego sygnału nadziei – Linette wypracowała break point. Był to jednak tylko krótki błysk. Finalistka Roland Garros 2023 natychmiast podkręciła serwis i wyszła z opresji, a chwilę później znów przejęła stery.
Kluczowy okazał się czwarty gem. Długi, wyrównany, pełen walki i zakończony przełamaniem na korzyść Muchovej. Od tego momentu mecz przyspieszył. Czeszka grała coraz pewniej, Polka coraz częściej się myliła, zwłaszcza w momentach wymagających cierpliwości.
Końcówka była już formalnością. Muchová utrzymała podanie do zera, a następnie po kolejnym przełamaniu ustawiła się do serwowania na mecz. Trzy piłki meczowe, jedna decyzja – i było po wszystkim. Linette popełniła błąd przy returnie, a wynik 6:1, 6:1 stał się faktem.
Statystyki tylko potwierdziły obraz z kortu: pięć przełamań na korzyść Czeszki, wyraźna przewaga w jakości uderzeń i znacznie mniejsza liczba błędów własnych.
Koniec singla Linette, nie koniec Melbourne
Choć porażka w trzeciej rundzie boli, turniej w Melbourne i tak może być dla Linette uznany za krok w dobrą stronę. Polka przełamała fatalną serię wielkoszlemową, wygrała dwa mecze w singlu i wróciła do najlepszej „32” turnieju tej rangi po raz pierwszy od niemal trzech lat.
To nie koniec jej występów w Australii. Linette pozostaje jeszcze w grze deblowej, gdzie rywalizuje wspólnie z Shuko Aoyama. Muchová natomiast melduje się w czwartej rundzie i potwierdza, że na kortach Melbourne Park czuje się jak u siebie.
