To już koniec legendy sportu? Dachował, a wynik badania zaskoczył wszystkich

To już koniec legendy sportu? Dachował, a wynik badania zaskoczył wszystkich

Kizo

Tiger Woods wraca na nagłówki i niestety nie za sprawą sportu. Legenda golfa została zatrzymana na Florydzie po wypadku drogowym, który momentalnie wywołał falę spekulacji i niepokojących pytań. Z pozoru wyglądało to jak zwykła kolizja. W praktyce sprawa robi się znacznie bardziej skomplikowana.

Rozbity samochód i niejasne okoliczności

Do zdarzenia doszło w piątkowe popołudnie na Jupiter Island. Woods prowadził swojego Land Rovera i – według relacji lokalnego szeryfa – próbował wyprzedzić ciężarówkę przy dużej prędkości. Skończyło się utratą kontroli nad pojazdem i dachowaniem.

Auto wylądowało na boku, a Woods musiał wydostać się przez drzwi pasażera. Najważniejsze: nikt nie ucierpiał. Ale na tym dobre wiadomości się kończą. Na miejsce szybko przyjechali funkcjonariusze, którzy przeprowadzili badanie alkomatem. Wynik? Zero. Potrójne zero. A jednak Woods został zatrzymany.

Dlaczego? Bo – jak przekazał szeryf – wykazywał „oznaki upośledzenia”. Problem w tym, że nie chodziło o alkohol. Policja podejrzewa wpływ „nieznanej substancji”. I tu zaczyna się największa zagadka.

Golfista odmówił też wykonania testu moczu, co automatycznie skutkuje dodatkowymi zarzutami. Formalnie usłyszał trzy: jazdę pod wpływem, spowodowanie szkód materialnych oraz odmowę poddania się badaniu.

Polska w finale baraży o mistrzostwa świata:

„On jest światowej klasy”. Szwedzi już pompują atmosferę przed meczem z Polską
Polska krok bliżej awansu na Mundial – gole Lewandowskiego i Zielińskiego zdecydowały!

Historia, która wraca jak bumerang

To nie pierwszy raz, gdy Woods ma problemy za kierownicą. W 2017 roku znaleziono go półprzytomnego w samochodzie. Wtedy w jego organizmie wykryto mieszankę leków i THC. Skończyło się wyrokiem w zawieszeniu. Jeszcze wcześniej był głośny incydent z 2009 roku, który zapoczątkował lawinę wydarzeń w jego życiu prywatnym. A w 2021? Poważny wypadek, po którym cudem uszedł z życiem.

Cała sprawa ma miejsce w najgorszym możliwym momencie. Woods dopiero co wrócił do rywalizacji po długiej przerwie, a w tle pojawiały się nadzieje na jego występ w prestiżowym Masters. Dziś ten scenariusz wygląda coraz mniej realnie.

Bo choć formalnie to tylko wykroczenia, a nie przestępstwa, to wizerunkowo i sportowo Woods znów cofa się o kilka kroków. I znów pojawia się to samo pytanie: czy to jeszcze jeden epizod… czy już definitywny koniec wielkiego powrotu?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!