Po 494 dniach wciąż bez fryzjera. Kim jest Frank Ilett i ile zarobił na kryzysie Manchesteru United?

Po 494 dniach wciąż bez fryzjera. Kim jest Frank Ilett i ile zarobił na kryzysie Manchesteru United?

Kizo

Manchester United znów nie dowiózł serii. Wtorkowy – i tak wywalczony w ostatniej chwili – remis z West Ham sprawił, że licznik Franka Ilett tyka dalej. 494 dni. Tyle czasu minęło od ostatniego strzyżenia jednego z najbardziej rozpoznawalnych kibiców „Czerwonych Diabłów”. Ilett, znany w sieci jako „The United Strand”, w październiku 2024 roku rzucił wyzwanie: nie pójdzie do fryzjera, dopóki Manchester United nie wygra pięciu meczów z rzędu. Miało potrwać kilka miesięcy. Zrobiło się półtora roku i zegar wciąż tyka. Chociaż było bardzo blisko.

Manchester United, seria pięciu meczów i… włosy. Kim jest Frank Ilett?

29-latek z Oxfordu, mieszkający dziś w Hiszpanii, zaczynał jako zwykły fan nagrywający krótkie wideo w czasie kryzysu formy klubu. Na starcie miał kilkadziesiąt tysięcy obserwujących. Dziś to już miliony followersów w mediach społecznościowych, transmisje live oglądane przez ponad dziesiątki tysięcy osób i współprace z dużymi markami.

Wyzwanie „no win, no trim” stało się viralem. Jego fryzura – dziś mierząca około 25 cm – jest symbolicznym przypomnieniem, że Manchester United od miesięcy nie potrafi ustabilizować formy. Ostatni raz pięć zwycięstw z rzędu zaliczył na przełomie stycznia i lutego 2024 roku.

Od tamtej pory zmieniali się trenerzy – od Erika ten Haga, przez Rubena Amorima, aż po obecnego szkoleniowca Michaela Carricka – a seria wciąż nie nadeszła.

Ile zarobił na włosach?

Wraz z rosnącą popularnością przyszły kontrakty reklamowe. Ilett współpracował m.in. z markami bukmacherskimi, podpisał umowę sponsorską z Argos jako „oficjalnym partnerem dostaw” sprzętu do przyszłego strzyżenia. Uruchomił też własny sklep.

Wokół jego osoby pojawiły się plotki o „milionach na koncie”. Sam zainteresowany stanowczo temu zaprzecza. – Nie jestem milionerem. To nie jest tak dobrze płatne, jak niektórzy myślą – mówił w wywiadach.

Nie ujawnia konkretnych kwot, ale branżowi eksperci szacują, że przy takiej skali zasięgów roczne przychody z reklam, livestreamów i współprac mogą sięgać kilkudziesięciu, a nawet ponad 100 tys. funtów. Zależnie od liczby aktywnych kampanii.

Jednocześnie Ilett podkreśla, że na początku nie chodziło mu o pieniądze. Część zysków oraz włosy po strzyżeniu planuje przekazać fundacji Little Princess Trust, wspierającej dzieci chore na nowotwory. Na zbiórce udało się już zgromadzić ponad 6 tys. funtów.

Klub ma dość?

Początkowo Manchester United zdawał się podchodzić do akcji z dystansem. Dziś – według brytyjskich mediów – władze klubu nie chcą być z nią kojarzone. Dla wielu kibiców to zabawny symbol kryzysu. Dla innych bolesne przypomnienie, jak daleko klub odjechał od czasów seryjnych zwycięstw.

To jeden z najbardziej nietypowych wskaźników formy klubu w erze mediów społecznościowych. I przykład, jak kryzys sportowy można zamienić w globalny viral i zarobić na tym naprawdę duże pieniądze. Czy rzeczywiście chciał, żeby United wygrali z West Ham? Mamy co do tego poważne wątpliwości.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!