Pietuszewski jak James Rodriguez? FC Porto nigdy wcześniej tak nie zaryzykowało

Pietuszewski jak James Rodriguez? FC Porto nigdy wcześniej tak nie zaryzykowało

Kizo

Polskie i portugalskie media są już w zasadzie pewne. Tylko absolutny kataklizm sprawiłby, że Oskar Pietuszewski nie trafi do FC Porto. Po spełnieniu wszystkich warunków kwota odstępnego za 17-latka z Jagiellonii Białystok może przekroczyć 11 milionów euro. To z kolei uczyni skrzydłowego najdrożej sprzedanym piłkarzem w historii Ekstraklasy. Dla Porto to nie jest transfer typu „zobaczymy”. To deklaracja, że Pietuszewski ma grać, a nie dojrzewać w nieskończoność. Sprawdźmy, jak często FC Porto płaci takie pieniądze za nastolatków i jak radzili sobie oni w przeszłości.

Pietuszewski najdroższym tak młodym piłkarzem w FC Porto

Prześwietliliśmy okna transferowe FC Porto na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Pierwszy wniosek jest taki, że Portugalczycy nigdy nie zapłacili takich pieniędzy za tak młodego piłkarza. Większe kwoty szły za 20-latków, ale nigdy nie sięgnęli do kieszeni tak głęboko w przypadku 17-latka. To sytuacja bez precedensu.

Z czystym sumieniem możemy napisać, że Pietuszewski trafi do zacnego grona. Wśród nastoletnich piłkarzy, którzy w przeszłości trafiali na Dragao mamy chociażby Jamesa Rodrigueza, Danilo czy Andersona. Sprawdźmy, jak potoczyły się kariery nastolatków, którzy trafili do FC Porto za większe pieniądze przez dwie ostatnie dekady.

Anderson: sportowy niedosyt, finansowy majstersztyk

Anderson kontrakt z Porto podpisał w 2005 roku, mając zaledwie 18 lat. Brazylijczyk już wtedy był uznawany za jeden z największych talentów na świecie, a eksperci śmiało porównywali go do Ronaldinho. Różnica między nim a Pietuszewskim polega na tym, że Anderson do momentu transferu do Portugalii rozegrał… dziesięć spotkań w zawodowej piłce. Brazylijski paszport to jednak magiczny dokument.

Do Porto trafił za 8,5 miliona euro i po półtora roku i dwudziestu kilku spotkaniach za 31,5 miliona trafił do Manchesteru United, skąd dziś kojarzy go pewnie większość kibiców. W Premier League rozegrał co prawda ponad 100 meczów, ale nigdy nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Z perspektywy Porto był jednak złotym interesem. Po kilkunastu miesiącach sprzedali go z kilkukrotną przebitką.

James Rodríguez – scenariusz idealny

Dla Jamesa Rodrigueza – którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać – Porto również było pierwszym europejskim klubem. W 2010 roku zapłacili za niego ponad 7 milionów euro, sprowadzając z argentyńskiego Banfield. W lidze portugalskiej zadebiutował mając 19 lat i od ta od razu przed nim uklękła. Piętnaście pierwszych meczów?Dwie bramki i zaliczył aż 11 asyst.

Po 2,5 kapitalnych sezonach w Porto i świetnym w jego wykonaniu mundialu w Brazylii, za 45 milionów euro kupiło go AS Monaco. Potem były jeszcze Real Madryt czy Bayern, a James w swoim prime był jednym z najlepszych piłkarzy na świecie.

Podobne pieniądze, co za Pietuszewskiego, w 2011 roku Portugalczycy zapłacili też za 19-letniego Danilo. Brazylijskiego środkowego obrońcę z Santosu, po czym od razu odesłali go tam na półroczne wypożyczenie.

W Porto debiutował już mając 20 lat, ale jego kariera też mogłaby być drogkowskazem dla młodego Polaka. Z ligi portugalskiej, po czterech pełnych sukcesów sezonach, trafił do Realu Madryt. Potem zaliczył jeszcze Manchester City i Juventus. Po drodze zdobył dwie Ligi Mistrzów, dwa mistrzostwa Anglii, mistrzostwo Hiszpanii i mistrzostwo Włoch.

Kiedy plan zderza się z rzeczywistością

Mając zaledwie 18 lat i sześć miesięcy w barwach Porto debiutował też Paragwajczyk – Juan Iturbe. W 2011 roku kosztował 4,5 miliona euro. I jest to pierwszy przykład piłkarza, któremu nie poszło tak, jakby tego oczekiwał. W Portugalii rozegrał kilkanaście meczów. Nie podbił Porto, ale potem – przez Hellas Werona trafił do AS Romy. Niemniej jego kariera nie rozwinęła się tak, jak tego oczekiwano.

Przykładem dla Pietuszewskiego nie świeci też Brazylijczyk Kelvin Oliveira. Również trafił do Porto jako 18-latek. Co prawda za mniejsze pieniądze, bo około 3 miliony euro, ale nigdy nie przebił się do pierwszej drużyny.

Jednym z najświeższych przypadków jest kolejny canarinho – Gabriel Veron. Porto 3,5 roku temu zapłaciło za niego ponad 10 milionów euro. Od tamtej pory w jego barwach zaliczył ledwie kilkanaście spotkań, przebywając głównie na wypożyczeniach w Cruzeiro, Santosie czy Juventude.

Rok temu 9 milionów euro kosztował Porto William Gomes. W tym sezonie, który jest dla niego pierwszym od deski do deski w Portugalii, wchodzi głównie z ławki rezerwowych. Zaliczył już jednak cztery bramki w lidze czy dwie w Lidze Europy.

Victor Froholdt pokazał, jak to się robi

Najnowszy i przy okazji najdroższy nastoletni zakup Porto to Duńczyk Victor Froholdt. W barwach FC Kopenhaga debiutował w wieku 17 lat. Ma już za sobą kilka meczów dla dorosłej reprezentacji Do Porto przeszedł minionego lata za okrągłe 20 milionów euro. Na dzień dobry przebił się do pierwszego składu. W tym sezonie rozegrał już 23 spotkania.

I niech jego przykład będzie drogowskazem dla Pietuszewskiego. Że przygody w Porto nie trzeba zaczynać koniecznie od adaptacji, korepetycji i aklimatyzacji. Że do pierwszego składu można wejść tam z marszu, jeśli tylko ma się odpowiednie umiejętności.

Porto już nieraz wygrywało takie zakłady. Ale nigdy z 17-latkiem za 11 milionów euro. Czas na pierwszy raz.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!