Od płaczu do demolki. Iga Świątek wygrywa, Polska o krok od awansu do półfinału United Cup
Iga Świątek pewnie pokonała Mayę Joint 6:1, 6:1 w ćwierćfinale United Cup i dała reprezentacji Polski bardzo mocny start w rywalizacji z Australią. Choć sportowo był to pokaz pełnej kontroli, uwagę kibiców i komentatorów przykuł niepokojący moment z początku spotkania, gdy kamery uchwyciły zapłakaną liderkę polskiej drużyny. Co się stało?
Niepokojący moment przy prowadzeniu. Kamery uchwyciły łzy Świątek
Mecz właściwie od pierwszych piłek układał się po myśli wiceliderki rankingu WTA. Świątek grała agresywnie, dobrze serwowała i szybko przejęła inicjatywę. W przerwie przy stanie 2:1 realizator pokazał jednak obrazek, który wywołał poruszenie. Polka siedziała na ławce z wyraźnie zaszklonymi oczami. Obok niej pojawił się trener, który wspierał zawodniczkę.
Na korcie nie było jednak widać żadnych oznak jej słabości. Świątek wróciła do gry w pełnym skupieniu, ponownie przełamała Australijkę i zakończyła pierwszego seta wynikiem 6:1 po zaledwie… 26 minutach. Joint nie była w stanie narzucić tempa. Jej uderzenia były zbyt wolne, a nerwowość i błędy tylko ułatwiały zadanie Idze.
Druga partia zaczęła się od najlepszego fragmentu gry w wykonaniu utalentowanej Australijki. Obroniła kilka break pointów i próbowała złapać rytm przy wsparciu publiczności. To był jednak krótki zryw. Kolejne przełamanie ustawiło seta, który – podobnie jak pierwszy – zakończył się wynikiem 6:1.
Polska o krok od półfinału United Cup
Dla Świątek było to już 15. singlowe zwycięstwo w United Cup. Polka nie opuściła żadnej edycji turnieju od jego startu w 2023 roku. Jej bilans w tych rozgrywkach należy do najlepszych w całej stawce.
Dzięki wygranej reprezentacji Polska jest bardzo blisko awansu do półfinału. O wszystkim może przesądzić mecz singlowy panów, w którym Hubert Hurkacz zmierzy się z Aleksem de Minaur. Jeśli wygra, biało-czerwoni zapewnią sobie miejsce w najlepszej czwórce turnieju. Tam czeka już potężna reprezentacja USA.
Łzy z początku spotkania okazały się jedynie epizodem do zapomnienia. Na korcie w Sydney znów rządziła Iga i jej wygrana nie pozostawiła złudzeń, kto był lepszy.
