Koniec snu o Wielkim Szlemie. Iga Świątek zatrzymana w Melbourne przez Rybakinę [WIDEO]

Koniec snu o Wielkim Szlemie. Iga Świątek zatrzymana w Melbourne przez Rybakinę [WIDEO]

Kizo

Iga Świątek w tym roku na pewno nie skompletuje triumfów wszystkich turniejów wielkoszlemowych. Polka odpadła w ćwierćfinale Australian Open, przegrywając z Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6. Spotkanie jasno pokazało, że na szybkich kortach w Melbourne wiceliderka światowego rankingu wciąż nie czuje się tak pewnie, jak na innych arenach.

Problemy Igi, które wracały przez cały turniej

Dla Świątek był to mecz o coś więcej niż tylko półfinał. Zwycięstwo otwierało jej drogę do zostania pierwszą tenisistką od czasów Marii Szarapowej, która wygrała wszystkie cztery turnieje Wielkiego Szlema w singlu. Ta próba zakończyła się jednak wyraźnym „nie” ze strony znakomicie dysponowanej rywalki.

Już po pierwszych rundach turnieju trudno było oprzeć się wrażeniu, że droga Świątek do historycznego sukcesu jest wyjątkowo kręta. Polka nie imponowała serwisem. Statystyki mówiły same za siebie. Wygrywała mniej gemów przy własnym podaniu niż jakakolwiek inna ćwierćfinalistka. Była też jedną z najczęściej przełamywanych zawodniczek w tej fazie turnieju.

Choć w przerwie między sezonami zdecydowała się na zmiany techniczne przy serwisie, to w Melbourne ten element gry nadal pozostawał jej słabym punktem. A na szybkich kortach Australian Open takie braki są bezlitośnie wykorzystywane przez agresywnie grające rywalki.

Jelena Rybakina, znana z potężnego serwisu i mocnych uderzeń z głębi kortu, idealnie wpisała się w ten scenariusz. Choć na początku meczu jej procent pierwszego podania był zaskakująco niski, nadrabiała to dynamiką i siłą w wymianach. To wystarczyło, by narzucić Świątek tempo, z którym Polka miała coraz większy problem.

Drugi set Świątek bez historii

Kluczowa okazała się końcówka pierwszego seta. Przy stanie 5:5 Rybakina podkręciła intensywność, odrobiła straty w gemie serwisowym Świątek i przechyliła partię na swoją korzyść. Od tego momentu inicjatywa była już wyłącznie po jej stronie. Po przegranym pierwszym secie Polka nie była w stanie odwrócić losów spotkania. Rybakina natychmiast przejęła pełną kontrolę, a jej piłki coraz szybciej przelatywały przez kort. Świątek próbowała skracać wymiany i odpowiadać agresją, ale nie przynosiło to efektu.

Druga partia zakończyła się gładkim 6:1. Była jasnym sygnałem, że tego dnia Kazaszka tego dnia była tenisistką kompletnie poza zasięgiem wiceliderki rankingu.

Rybakina awansowała do półfinału, gdzie zmierzy się z Jessiką Pegulą, natomiast Świątek musi odłożyć marzenia o historycznym osiągnięciu na kolejne sezony. Jeśli ma wrócić do Melbourne po brakujący element wielkoszlemowej układanki, kluczowe będzie rozwiązanie problemów, które w tym roku znów wypłynęły na powierzchnię.



Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!