Iga Świątek wydarła awans do drugiej rundy Australian Open. Zaskakująco trudny początek w Melbourne
Pierwszy występ Igi Świątek w Australian Open 2026 nie był pokazem siły, na jaki być może liczyli kibice. Był za to testem cierpliwości i odporności. Nie obyło się bez problemów. Wiceliderka rankingu WTA pokonała kwalifikantkę Yue Yuan 7:6(5), 6:3, choć momentami było naprawdę gorąco. To był mecz, w którym Świątek nie dominowała, lecz przetrwała.
Nerwowy początek Świątek w Australian Open i deja vu z United Cup
Spotkanie zaczęło się w sposób, który mógł niepokoić. Polka szybko straciła podanie i przez pierwsze gemy sprawiała wrażenie zawodniczki szukającej rytmu. Brak stabilności przy własnym serwisie, nerwowe decyzje i niewymuszone błędy przypominały fragmenty jej gry z United Cup.
Yuan, notowana daleko poza czołową setką, nie miała nic do stracenia. Grała odważnie, skracała wymiany i wykorzystywała każdą oznakę niepewności po drugiej stronie siatki. Przez moment sensacja naprawdę wisiała w powietrzu.
Kluczowy moment pierwszego seta przyszedł wtedy, gdy Chinka serwowała po jego wygranie. To właśnie wtedy w grze Świątek coś zaskoczyło. Polka zaczęła odważniej wchodziła w kort i zmusiła rywalkę do obrony.
Set zakończył się tie-breakiem, w którym poziom nerwów był bardzo wysoki po obu stronach. Świątek nie była bezbłędna, ale w decydujących wymianach zachowała więcej spokoju. To wystarczyło, by siłą wydrzeć pierwszą partię mimo bardzo trudnego przebiegu.
Po przerwie wydawało się, że najgorsze za Polką. Świątek szybko objęła prowadzenie, przełamała rywalkę i odskoczyła na kilka gemów. Wtedy jednak mecz znów się poszarpał. Yuan skorzystała z chwili dekoncentracji Polki, wróciła do agresywnej gry i znów zaczęła punktować krótkimi akcjami.
Chinka w pewnym momencie poprosiła o pomoc medyczną z powodu bólu pleców, ale po wznowieniu spotkania nie odpuściła. Świątek z kolei coraz częściej reagowała nerwowo i spoglądała w stronę swjej ekipy. Końcówka była daleka od ideału, ale Iga zrobiła to, co najważniejsze, czyli dowiozła wynik.
Wygrana 7:6(5), 6:3 oznacza awans do drugiej rundy, choć trudno mówić o zwycięstwie, które uspokaja na dłużej. Najwięcej znaków zapytania wciąż dotyczy serwisu i liczby niewymuszonych błędów. Elementów, które w kolejnych rundach mogą być bezlitośnie punktowane przez nieprorównywalnie silniejsze rywalki.
Kolejna runda i coraz wyższe wymagania. Komplet gra dalej
W drugiej rundzie Australian Open Świątek zmierzy się z Marie Bouzková, która bez większych problemów wygrała swój mecz otwarcia. Poprzeczka powędruje wyżej, a margines błędu będzie znacznie mniejszy.
Zakończmy jednak optymistycznie. Wszyscy, którzy do tej pory wzięli udział w pierwszej rundzie Australian Open, przebrnęli dalej. Oprócz Igi wcześniej zrobiły to Magda Linette, Magdalena Fręch i Linda Klimovicova. Swój pojedynek wygrał też Kamil Majchrzak. Na swoją kolej czeka jeszcze Hubert Hurkacz.
