Historyczne przełamanie Legii! Debiut marzeń przy Łazienkowskiej
Doczekali się. W stolicy wszyscy mogą odetchnąć z ulgą. Legia Warszawa wygrała pierwszy od końcówki września mecz w Ekstraklasie i wygramoliła się ze strefy spadkowej. Rywalem „Wojskowych” był nie byle kto, bo sam wicelider – Wisła Płock. Gospodarze z ulicy Łazienkowskiej wygrali jednak 2:1. Gola w strzelił zdobył Rafał Adamski. Odpowiedział Wiktor Nowak, a zwycięską bramkę na wagę niewidzianych od miesięcy trzech punktów zdobył Kacper Chodyna.
Legia wygrywa z Wisłą Płock. Debiut marzeń przy Łazienkowskiej
To nie był zwykły mecz. To był wieczór, w którym przy Łazienkowskiej ważyło się coś więcej niż trzy punkty. Po dwunastu ligowych spotkaniach bez zwycięstwa Legia wreszcie przełamała fatalną serię. Zrobiła to w meczu pełnym nerwów, zwrotów akcji i symbolicznych bohaterów.
Legia długo miała przewagę w posiadaniu piłki, ale brakowało konkretów. Wisła czekała na swoje momenty i szukała przestrzeni za plecami obrońców. Przełamanie przyszło w 23. minucie. Ermal Krasniqi wygrał pojedynek na skrzydle, dograł w pole karne, a zamieszanie wykorzystał Rafał Adamski. Bramkarz gości odbił piłkę przed siebie, a 24-letni napastnik bez wahania dopełnił formalności. Debiut w barwach Legii i od razu gol. Lepszego wejścia do drużyny trudno było sobie wyobrazić.
Rezerwowi, którzy zmienili bieg wieczoru
Po zmianie stron obraz gry falował. Najpierw Legia próbowała podwyższyć prowadzenie, później inicjatywę przejęli „Nafciarze”. Hindrich musiał wykazać się refleksem przy uderzeniach Nowaka i Sekulskiego. W 73. minucie skapitulował. Dośrodkowanie w pole karne, precyzyjna główka Wiktora Nowaka i zrobiło się 1:1. Dla pomocnika Wisły to był wyjątkowy moment. W przeszłości reprezentował juniorskie drużyny Legii.
Gdy napięcie rosło, decydujący ruch należał do ławki rezerwowych. W 83. minucie Arkadiusz Reca posłał idealne dośrodkowanie na dalszy słupek, a Kacper Chodyna, chwilę wcześniej wprowadzony na boisko, uderzył bez przyjęcia. Piłka wpadła do siatki, stadion eksplodował. „Wejście smoka” w najczystszej postaci.
Ostatnie minuty były walką o przetrwanie. Wisła naciskała, ale Legia nie pozwoliła już odebrać sobie zwycięstwa. Dzięki wygranej zespół Marka Papszuna wydostał się ze strefy spadkowej.
