Czy to on zbawi Real Madryt? Nico Paz wyjechał jako talent, wróci jako gwiazda

Czy to on zbawi Real Madryt? Nico Paz wyjechał jako talent, wróci jako gwiazda

Kizo

Real Madryt od miesięcy wygląda jak drużyna w trybie przejściowym. Wielkie nazwiska są, jakość indywidualna też, ale szatnia na Bernabeu sprawia wrażenie miejsca bez naturalnego lidera. Brakuje piłkarza, który uporządkuje chaos, podtktuje tempo i weźmie odpowiedzialność wtedy, gdy mecz zaczyna się łamać. I właśnie w tym momencie na horyzoncie pojawia się on. Stary znajomy – Nico Paz.

Nico Paz – w ciszy stał się piłkarzem gotowym na Bernabeu

Jeszcze niedawno był kolejnym talentem z madryckiej La Fabriki, jednym z wielu. Dziś, po dwóch sezonach we Włoszech, jest jednym z najbardziej wpływowych pomocników Serie A. Z dala od Madrytu, kamer i presji największej piłki, Nico Paz dorósł szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. W Como, prowadzonym przez Cesca Fàbregasa, z piłkarza obiecującego stał się głównodowodzącym.

Sześć goli, sześć asyst w 16 meczach to tylko liczby. Ważniejsze jest to, skąd się biorą. Nico bierze piłkę pod presją, ustawia kolegów, przyspiesza albo uspokaja grę. Jak mówi sam Fàbregas: „Zespół gra tak, żeby piłka do niego dotarła”. W Serie A to zdanie waży więcej niż jakakolwiek statystyka.

Real Madryt doskonale wiedział, co robi, wypuszczając go do Włoch. To nie była klasyczna sprzedaż, tylko ruch strategiczny. Rozwój w dogodnych warunkach, z realną odpowiedzialnością. Dziś klauzula odkupu na poziomie około 9 milionów euro wygląda wręcz absurdalnie, gdy rynek wycenia Paza na ponad 60 milionów. To jeden z tych momentów, gdy zarządzanie sportowe wygrywa z rynkową gorączką.

W Como grają pod niego. W Madrycie właśnie tego brakuje

I tu pojawia się pytanie, które w Madrycie zaczyna krążyć coraz głośniej: czy Nico Paz wraca tylko jako uzupełnienie składu, czy jako ktoś, kto ma poukładać środek pola na nowo? Profil idealnie pasuje do problemów Realu. Inteligencja boiskowa, wizja gry, osobowość. To nie jest pomocnik „do rotacji”. To zawodnik, który chce piłki wtedy, gdy inni się przed nią chowają.

Oczywiście, mówienie o zbawicielu Realu brzmi jak przesada. Bernabéu nie wybacza łatwo, a historia zna wielu, którzy wracali gotowi, a znikali po kilku miesiącach. Różnica polega na jednym: Nico Paz nie wraca się uczyć. Wraca, żeby rywalizować.

Jeśli Real szuka nowego punktu odniesienia w środku pola i piłkarza, który nie boi się ciężaru koszulki – odpowiedź może być prostsza, niż się wydawało. Być może jego przyszły lider dojrzewał w ciszy, nad przepięknym jeziorem Como.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!