Wielki skandal w UK. Załogi atomowych okrętów podwodnych zażywały twarde narkotyki i inne niedozwolone substancje

Wielki skandal w UK. Załogi atomowych okrętów podwodnych zażywały twarde narkotyki i inne niedozwolone substancje

Potężny skandal w Wielkiej Brytanii. Z najnowszych ustaleń „The Telegraph”, opartych na danych z Ministerstwa Obrony, wynika, że w latach 2018–2024 dodatni wynik testu narkotykowego z krwi uzyskało 175 marynarzy służących w formacji podwodnej. Wśród wykrytych substancji były kokaina, marihuana, ecstasy, sterydy anaboliczne i benzodiazepiny. Według tego samego źródła 52 osoby pełniły w tym czasie służbę na pokładach okrętów podwodnych, a część miała być związana także z jednostkami odpowiadającymi za brytyjskie odstraszanie nuklearne.

Scenariusz wojny atomowej w rękach marynarzy w kryzysie trzeźwości

To nie jest więc jedynie kolejny wojskowy skandal obyczajowy. Mowa tu o ludziach pracujących nie przy zwykłych jednostkach, lecz przy systemie uznawanym przez brytyjskie państwo za ostateczną gwarancję bezpieczeństwa. Rząd opisuje ten filar obrony jako „minimalny, wiarygodny i niezależny” odstraszacz wobec najpoważniejszych zagrożeń, a Royal Navy przedstawia swoje okręty balistyczne jako stale gotowe do działania i działające w ukryciu.

To zresztą nie pierwszy tego typu przypadek. Już w 2017 roku agencja Reuters informowała o usunięciu dziewięciu marynarzy z HMS Vigilant po pozytywnych testach na kokainę. Wówczas brytyjskie ministerstwo obrony zapewniało, że w siłach zbrojnych obowiązuje polityka zerowej tolerancji wobec narkotyków. Dzisiejsze dane pokazują jednak, że problem nie zniknął, lecz powracał przez kolejne lata.

Długotrwała izolacja odbija się negatywnie na psychice załogi

Dlaczego tak się dzieje? Jedną z teorii jest fakt, że brytyjskie okręty odpowiadające za odstraszanie nuklearne pływają coraz dłużej. W marcu 2025 roku jeden z okrętów klasy Vanguard powrócił z rekordowego patrolu trwającego 204 dni. Serwis Navy Lookout pisał wprost, że ostatnie osiem patroli odstraszania przekroczyło pięć miesięcy, a tak długi czas pod wodą oznacza dodatkowe obciążenie psychiczne i organizacyjne dla załóg.

W komentarzu RAND z października 2025 roku, poświęconym brytyjskim zdolnościom podwodnym, autor zwracał uwagę, że najważniejszym ogniwem całego systemu są ludzie. Opóźnienia w remontach i ograniczona dostępność okrętów prowadzą, jego zdaniem, do rekordowo długich patroli, frustracji, niepewności i rosnącego obciążenia załóg oraz ich rodzin. Autor pisał też, że krótszy kontakt z morzem i nieregularna dostępność jednostek odbijają się na doświadczeniu i jakości służby.

To ważna uwaga, bo pozwala spojrzeć na sprawę szerzej. Narkotyki w takiej formacji są oczywiście przede wszystkim naruszeniem dyscypliny. Były oficerowie cytowani przez brytyjską prasę podkreślają, że używanie narkotyków na okręcie podwodnym jest niedopuszczalne, a dodatkowo tworzy ryzyko szantażu i podatności na naciski. Jednocześnie ci sami rozmówcy wskazują, że części problemu nie da się oddzielić od szerszego kryzysu kadrowego, przeciążenia ludzi i realiów służby w zamkniętym, bardzo wymagającym środowisku.

Przeczytaj też nasze podsumowanie ostatnich 24h wojny na Bliskim Wschodzie:

Podsumowanie wojny na Bliskim Wschodzie (21.03.2026). Pociski międzykontynentalne wystrzelone, 48-godzinne ultimatum Trumpa

To nie kryzys, to rezultat

Nie oznacza to oczywiście, że stres czy zmęczenie cokolwiek usprawiedliwiają. Oznacza natomiast, że sama polityka „zero tolerancji” może nie wystarczyć, jeśli źródło problemu leży głębiej. Brytyjskie ministerstwo obrony może dziś powiedzieć, że system zadziałał, bo wykrył naruszenia. Tyle że skala zjawiska każe postawić inne pytanie: dlaczego właśnie w najbardziej elitarnej i wrażliwej części marynarki przez siedem lat uzbierało się aż tyle pozytywnych wyników testów.

Dla Londynu to kłopot również polityczny. Państwo wydaje miliardy funtów na program Dreadnought, który ma utrzymać brytyjskie odstraszanie nuklearne przez kolejne dekady. Oficjalny rządowy factsheet mówi o koszcie 31 mld funtów na budowę czterech nowych okrętów, z dodatkową rezerwą 10 mld. Jeżeli jednak największym problemem stają się nie tylko platformy i terminy ich wejścia do służby, ale także kondycja ludzi, to sama modernizacja sprzętu nie zamknie sprawy.

Jeżeli eksperci mają rację i źródłem części napięć jest także narastająca presja na ludzi, Londyn będzie musiał potraktować tę sprawę szerzej niż jako serię indywidualnych wpadek.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!