Wenezuela: zdumione reakcje, buńczuczne mowy i faktyczne cele. Próżnia władzy po zniknięciu Maduro

Wenezuela: zdumione reakcje, buńczuczne mowy i faktyczne cele. Próżnia władzy po zniknięciu Maduro

Rajd, w wyniku którego ujęto dyktatorskiego prezydenta Wenezueli, Nicolása Maduro, należy uznać bez wątpienia za spektakularny. Do tego stopnia, że gdyby informacja ta nie była potwierdzona, można by wręcz powątpiewać w jej prawdziwość – na pierwszy rzut oka przecież konstatacja, że siły specjalne, nawet dysponujące tak wielkimi możliwościami jak te amerykańskie, mogą po prostu wyłuskać głowę obcego państwa (i to w dodatku wrogiego oraz autorytarnego) jawi się jako fantastyczna. A jednak voilà

W samej Wenezueli ujęcie autorytarnego przywódcy reżimu „boliwariańskiego socjalizmu” przyjęto z mieszaniną niedowierzania, zaskoczenia, fascynacji, sprzeciwu i buńczuczności. Reakcje wahały się od powątpiewania, że cała akcja mogła mieć miejsce, i żądań potwierdzenia, że Maduro żyje – takowe wyraziła wiceprezydent Wenezueli, Delcy Rodríguez:

…przez zapewnienia, że nic się nie stało, Wenezuela nie takie problemy przeżywała i nie ma co panikować – takie wyglądające na wręcz oderwane od rzeczywistości wezwania wyrażał w nocy Diosdado Cabello, minister spraw wewnętrznych wenezuelskiego reżimu (który, o czym warto wspomnieć, może mieć tu nader osobisty interes na względzie – a o czym później):

…po buńczuczne przemowy wzywające do walki i głoszące, że Wenezuela „nie planuje negocjować” z USA, zamiast tego koncentrując się na rychłym i nieuchronnym zwycięstwie militarnym w starciu z nadchodzącą amerykańską inwazją. Takie z kolei tezy, rodzące obawy o już zupełny brak kontaktu z rzeczywistością, wygłosił w swej mowie minister obrony Wenezueli, Vladimir Padrino López:

Warto zwrócić uwagę, że tak Padrino, jak i wcześniej wspomniany Cabello mieli być jakoby celem bombardowania (jakoby, informacje te są bowiem mocno niepewne). Wenezuelski minister obrony jednak przeżył i miał się ukryć w nieustalonym miejscu. To o tyle istotne, że ujęcie Maduro sprawiło, że nie tylko Wenezuela jako taka, ale również socjalistyczny, „boliwariański” reżim znalazł się w próżni władzy.

Wszyscy chętni na „zwolniony” stołek

Oficjalnie rządy powinna przejąć teraz Delcy Rodríguez lub jej brat, Jorge Rodríguez, przewodniczący Zgromadzenia Narodowego. Ale oboje nie liczą się w „twardej” polityce – czyli, mówiąc wprost, nie mają za sobą posłusznych żołnierzy, policjantów lub bojowników. Realistycznymi kandydatami do zajęcia miejsca Maduro (naturalnie jeśli reżim w ogóle zdoła utrzymać władzę, co bynajmniej nie jest pewne) mogą być właśnie Cabello lub Padrino.

Ba, nawet jeśli reżim tej władzy nie utrzyma, to i tak walka wewnętrzna w jego łonie wydaje się bardzo możliwa. Biorąc pod uwagę, że powrót Maduro – niezależnie czy faktycznie trafi do więzienia, czy też, w ramach cichego porozumienia, w rzeczywistości dyskretnie osiądzie w jakimś luksusowym miejscu – jest raczej mało prawdopodobny. Wymusić jego uwolnienia nie będzie w stanie ani Wenezuela, ani tez jej sojusznicy, tj. Rosja, Iran, Kuba czy Chiny.

Ta pierwsza wydała naturalnie komunikat, w którym nieomal rytualnie potępiła USA i „potwierdziła partnerstwo” z Wenezuelą – słowom tym jednak nie towarzyszy faktyczna treść polityczna. To, w jakim kierunku skręci teraz Wenezuela, zależy oczywiście przede wszystkim od skali chaosu, w którym znajdzie się kraj, oraz siły aktywów politycznych, którymi dysponować będą kandydaci do zastąpienia Maduro. To ostatnie dotyczy nie tylko konkurentów z łona reżimu.

Jak już wspomniano, jednoznaczne apetyty na swoje pięć minut w historii (nareszcie) ma wenezuelska opozycja i jej obecna liderka, María Corina Machado. Ba, dotyczy to nawet organizacji przestępczych – do obalenia socjalistycznego reżimu wezwał nawet jeden z karteli narkotykowych. A biorąc pod uwagę wenezuelskie realia oraz siłę militarną własną i oficjalnych władz, może on być dla nich groźniejszym zagrożeniem niż mglista perspektywa amerykańskiej inwazji. O demokratycznej opozycji nie wspominając.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!