USA gotowe do ataku na Iran. Ostatnia szansa Teheranu? Umowa nuklearna na horyzoncie

USA gotowe do ataku na Iran. Ostatnia szansa Teheranu? Umowa nuklearna na horyzoncie

Poważny konflikt na horyzoncie? Według informacji CBS News prezydent Donald Trump miał zapewnić premiera Izraela Benjamina Netanjahu, że poprze izraelskie uderzenia na Iran, jeśli rozmowy z Teheranem zakończą się fiaskiem. Dziś, dwa miesiące od tej deklaracji, w Waszyngtonie trwają już konkretne analizy scenariusza wsparcia takiej operacji.

O co chodzi USA? Pokaz siły czy przygotowanie do wojny?

Nie chodzi tylko o pytanie, czy Izrael jest w stanie zaatakować. Amerykańskie rozważania koncentrują się na tym, jak Stany Zjednoczone mogłyby realnie w tym pomóc. Od tankowania izraelskich maszyn w powietrzu po uzyskanie zgody na przelot nad krajami regionu. A to wcale nie jest oczywiste. Jordania, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie jak na razie dąją czerwone światło. Nie udostępnią swojej przestrzeni powietrznej do ataków na Iran.

Równolegle z dyplomacją trwa demonstracja militarnej siły. Do regionu Bliskiego Wschodu ma zostać skierowany drugi amerykański lotniskowiec – USS Gerald R. Ford – który dołączy do już obecnej tam grupy uderzeniowej. W praktyce oznacza to koncentrację ogromnej siły ognia w bliskim zasięgu Iranu.

Administracja Trumpa oficjalnie utrzymuje, że preferuje rozwiązanie dyplomatyczne. Sekretarz stanu Marco Rubio potwierdził, że amerykańscy wysłannicy prowadzą rozmowy. Kolejne spotkanie z irańską delegacją ma odbyć się w Genewie. Teheran sygnalizuje gotowość do ograniczenia części wzbogacania uranu w zamian za złagodzenie sankcji gospodarczych. Konkretów jednak wciąż brak.

Netanjahu otwarcie podkreśla, że ewentualne porozumienie musi obejmować nie tylko program nuklearny. Także irańskie rakiety balistyczne oraz finansowanie regionalnych sojuszników Teheranu. To znacząco podnosi stawkę negocjacji.

Gra nerwów przed Genewą

Ruchy wojskowe USA mogą być elementem presji negocjacyjnej. Próbą wzmocnienia pozycji przy stole rozmów. Jednak koncentracja sił morskich i jawne analizy wsparcia izraelskiego ataku pokazują, że Waszyngton realnie bierze pod uwagę scenariusz eskalacji.

Jeśli rozmowy w Genewie zakończą się niepowodzeniem, Bliski Wschód może znaleźć się na krawędzi nowej fazy konfliktu. Tym razem obejmującej nie tylko uderzenia punktowe, lecz potencjalnie dłuższą kampanię. W grze są nie tylko irańskie instalacje, ale także ryzyko odwetu i regionalnej spirali napięć.

Najbliższe dni pokażą, czy mamy do czynienia z klasyczną dyplomacją „na granicy wojny”, czy z faktycznym przygotowaniem gruntu pod militarną operację. Teheran stoi dziś przed najpoważniejszym testem od lat, a czas na decyzję może szybko się kurczyć.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz