Są szczegóły układu w sprawie Grenlandii, ale „do porozumienia jeszcze daleko”. Trump pospieszył się z ogłoszeniem?
Prezydent Donald Trump ogłosił we środę osiągnięcie „ram porozumienia” w sprawie Grenlandii po spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte w Davos. Według źródeł zbliżonych do negocjacji, wstępna umowa przewiduje przekazanie Stanom Zjednoczonym suwerenności nad „małymi skrawkami” terytorium Grenlandii, gdzie już istnieją lub mogłyby zostać rozbudowane bazy wojskowe USA. Rutte twierdzi jednak, że hurraoptymizm nie jest uzasadniony, dodając, że „jest jeszcze wiele do zrobienia” w kwestii porozumienia.
Szczegóły porozumienia, które miałoby zostać zawarte w ramach NATO, ujawnione przez „The New York Times” i „The Telegraph”, wskazują na aktualizację umowy obronnej z 1951 r. między USA a Danią. Umowa ta już teraz pozwala na obecność amerykańskich sił w bazie Thule (obecnie przemianowanej na Pituffik Space Base, ale i tak powszechnie zwanej Thule), wykorzystywanej do monitorowania przestrzeni powietrznej i obrony przeciwlotniczej.
Nowe zapisy miałyby umożliwić budowę dodatkowych instalacji militarnych na wyznaczonych punktach, które uznano by za suwerenne terytorium USA. Model ten przyrównuje się do brytyjskich baz suwerennych na Cyprze, pozostających bezpośrednią własnością Londynu, mimo otoczenia przez terytorium cypryjskie. To rozwiązanie miałoby wzmocnić pozycję strategiczną sił amerykańskich w Arktyce, gdzie rosnąca aktywność Rosji i Chin budzi obawy nie tylko (choć zwłaszcza) w Waszyngtonie.
W regionie arktycznym Kreml już teraz rozwija bowiem bazy (m.in. na Nowej Ziemi czy Wyspie Wrangla). Rosja intensywnie szkoliła też oddziały do działań arktycznych (jakkolwiek ostatnio proces ten nieco wyhamował, w związku z obciążeniem rosyjskich sił zbrojnych koniecznością podtrzymywania agresywnej wojny na Ukrainie), w jej ślady idą też jednak Chiny. Królestwo Środka na przemysłowa skalę rozbudowuje flotę lodołamaczy i poszukuje własnych punktów oparcia w regionie.
Dodatkowo, według informacji z Davos, porozumienie otwiera drzwi do amerykańskiego zaangażowania w eksploatację minerałów na Grenlandii, w tym metali ziem rzadkich, krytycznych dla przemysłu elektronicznego czy zbrojeniowego. Umowa miałaby charakter „nieokreślony czasowo”, i obejmować możliwość realizacji inwestycji infrastrukturalnych, finansowanych przez USA, w tym tych związanych z rozwojem przyszłego systemu kontynentalnej obrony antyrakietowej „Golden Dome”.
Jednak do finalnego porozumienia jeszcze daleko. Rutte zaznaczył, że „zostało jeszcze wiele pracy do zrobienia”, a duński rząd i autonomiczne władze Grenlandii nie potwierdziły komunikatu Trumpa ani negocjacji w ramach NATO. Premier Mette Frederiksen konsekwentnie wyklucza zmianę statusu całej wyspy, powołując się na konstytucję Danii i wolę mieszkańców (ok. 56 tys. osób, głównie Inuitów). Grenlandia cieszy się szeroką autonomią, ale sprawy obronne i zagraniczne pozostają w gestii Kopenhagi.
