Rachunki rekordowo wysokie, a posłowie dostają podwyżki. 25 tys. zł miesięcznie to i tak za mało?

Rachunki rekordowo wysokie, a posłowie dostają podwyżki. 25 tys. zł miesięcznie to i tak za mało?

Pod koniec zeszłego roku służba zdrowia zbankrutowała. Deficyt budżetowy jest rekordowy. Podatki i rachunki rosną w ekspresowym tempie. Takich problemów można wyliczać w nieskończoność. Dlatego nie dziwi fakt, że podwyżki wszystkich uposażeń dla posłów, które obowiązują od początku 2026 roku, budzą tyle kontrowersji. Sami zainteresowani oceniają, że 25 tys. zł to i tak niewiele i „to jest kwota na styk”. Oto ile otrzymuje posłowie. To faktycznie za mało? Wydaje się, że jeden wydatek jest całkowicie zbędny.

Posłowie dostali podwyżki, ale narzekają. 25 tys. na miesiąc to za mało?

Rząd zaciska pasa, co widać na każdym kroku. Deficyt budżetowy osiągnął blisko 300 mld złotych. Służba zdrowia jest w opłakanym stanie, a podatki tylko rosną. Jednocześnie eksperci alarmują o niepokojącym trendzie masowych zwolnień, którym może spowodować wzrost bezrobocia. Tymczasem posłowie na Sejm RP od początku roku otrzymali podwyżki wszystkich uposażeń.

Po podniesieniu tzw. kwoty bazowej w ustawie budżetowej uposażenie parlamentarzysty wynosi 13,9 tys. zł brutto, a dieta 4,3 tys. zł brutto. W porównaniu do poprzedniego roku kwoty te wzrosły o 530 złotych. A to nie wszystko. Jeśli poseł nie posiada własnego mieszkania w Warszawie, otrzymuje ryczałt na wynajem w wysokości 4,7 tys. zł miesięcznie. Te składnik wzrósł o 200 zł w porównaniu do poprzedniego roku. Co ciekawe, to nie jest ostateczność. Parlamentarzyści mogą korzystać z tzw. domu poselskiego, który jest położony nieopodal Sejmu. Jednak z tej opcji korzysta jedynie około 45% posłów. Ta kwestia budzi dodatkowe kontrowersje, ponieważ wielu posłów posiada liczne nieruchomości, a i tak pobierają dodatek na wynajem mieszkania.

Ponadto z nowym rokiem podwyższono ryczałt na prowadzenie biura poselskiego. Aktualna stawka to 25 tys. zł na miesiąc. W porównaniu do 2025 roku kwota ta wzrosła o 1,7 tys. złotych. Te środku posłowie otrzymują m.in. na opłacanie czynszu za biuro poselskie, wynagrodzenia dla pracowników biura, a także koszty podróży służbowych. Wzrósł również ryczałt na hotele dla posłów z 7,6 tys. zł do 10 tys. zł na rok.

Parlamentarzyści narzekają na koszty organizowania pomocy prawnej. To zbędny wydatek?

Chociaż kwoty i liczba przywilejów niejednego przyprawia o zawrót głowy, to wielu parlamentarzystów i tak nie jest zadowolonych. W rozmowie z Faktem posłowie wskazują wręcz, że jest to „kwota na styk”. Jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości, z którym rozmawiał portal, wylicza, że gdy zsumuje wydatki na lokal, wynagrodzenia dla pracowników biura, to 20 tys. zł ledwo wystarczy.

Podobnie sytuacje ocenił jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej. Rozmówca Faktu ocenił, że środki są wystarczające na bieżące funkcjonowanie biura, ale wynagrodzenia ekspertów, np. prawników, pochłaniają znacznie więcej. Jak ocenił jeden z parlamentarzystów z Bydgoszczy: „Jeżeli ktoś chce dobrze wykonywać mandat i pracować z dobrym zespołem, to te pieniądze wcale nie są nadzwyczajne„. Na wysokie koszty organizowania pomocy prawnej wskazywał także polityk z PSL, z którym rozmawiał portal.

Biorąc pod uwagę, że od 2016 roku w Polsce funkcjonuje system nieodpłatnej pomocy prawnej (NPP) oraz nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego (NPO). Punkty pomocy prawnej organizują wszystkie gminy w Polsce. Z takiej opcji może skorzystać każda osoba, która zadeklaruje, że nie jest w stanie sama opłacić sobie takiej usługi. Bezpłatne porady nie obejmują jedynie spraw związanych z bieżącym prowadzeniem działalności gospodarczej. Zatem wydaje się, że pomoc prawna, którą organizują posłowie w biurach, nie jest niezbędna. Nie ma potrzeby, by dodatkowo opłacali prawników, gdy samorządy zapewniają wsparcie prawne mieszkańcom.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.