„Powtórka z Wietnamu, ale najbardziej przegra kto inny”. Autor trafnych estymacji przewiduje, jak skończy się konflikt z Iranem
W wywiadzie udzielonym Tuckerowi Carlsonowi Jiang Xueqin, chiński historyk i autor kanału Predictive History, przedstawił pesymistyczną wizję wojny z Iranem. Jego analiza opiera się na wzorcach historycznych, teorii gier i eschatologii. Xueqin, który wcześniej trafnie prognozował rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie, ostrzegł: wojna przerodzi się w długotrwały konflikt na wyczerpanie, podobną do tej w Ukrainie lub niegdyś w Wietnamie – i bardzo osłabi większość uczestniczących krajów. Jego tezy nie są jednak wolne od istotnych kontrowersji.
Xueqin ocenia, że żadna ze stron nie ustąpi, mimo że rozejm leży w ich interesie. Jego zdaniem wojna potrwa lata, pociągając za sobą dramatyczne skutki gospodarcze: ceny ropy sięgną 200 dolarów za baryłkę, loty zostaną odwołane, pojawi się racjonowanie paliwa i żywności, a globalna gospodarka – oparta na taniej energii – wpadnie w kryzys. Xueqin przewiduje eskalację: Stany Zjednoczone wyślą wojska lądowe (jak w Wietnamie), konflikt rozleje się na Syrię, wciągnie Arabię Saudyjską i Pakistan (przez pakt obronny). Zniszczenie infrastruktury energetycznej w Iranie i krajach Zatoki Perskiej tylko przyspieszy chaos.
Główny beneficjent? Zdaniem Jianga Xueqina to Izrael i realizowany przezeń jakoby projekt „Greater Israel” – od Nilu po Eufrat. Wojna osłabi dotąd bogate kraje Rady Współpracy Zatoki (największego przegranego – miraż Dubaju prysł), zmusi USA do wycofania się z Bliskiego Wschodu i zniszczy petrodolara. Xueqin twierdzi, że Waszyngton jest w pułapce: kontynuacja walk wyczerpuje siły Ameryki. Jednak przystanie na warunki Iranu, by konflikt zakończyć, stanowiłoby nie tylko nieprawdopodobne upokorzenie i załamanie siły politycznej USA, ale też konieczność zapłaty ogromnych kwot i opuszczenia regionu.
To z kolei doprowadziłoby do dominacji Teheranu nad Bliskim Wschodem i załamania dolara jako waluty rezerwowej. Co z kolei przy rozmiarach amerykańskiego długu publicznego gwarantowałoby kryzys gospodarczy na trudną do przewidzenia skalę. Xueqin, który trafnie przewidział wybór Trumpa na prezydenta, radzi temu ostatniemu radykalny krok – zwiniecie imperialnej polityki USA, porozumienie z Chinami, Rosją i Iranem, świadoma zgoda na zbudowanie wielobiegunowego porządku na świecie oraz współpraca polityczna z Pekinem.
Wojna zależy od punktu siedzenia
W szerszym kontekście, wojna jego zdaniem przyspieszy trzy trendy – deindustrializację (powrót do rolnictwa), remilitaryzację (Japonia może zbroić się nuklearnie, bo traci wiarę w amerykańską ochronę) i merkantylizm (samowystarczalne łańcuchy dostaw). Azja Południowo-Wschodnia i Chiny ucierpią mocno, przy czym Pekin – jego zdaniem – jest najmniej gotowy na adaptację. Jeśli chodzi o Europę, to Stary Kontynent sam niszczy swoją cywilizację, niszcząc podstawy swego przemysłu w imię obłędu klimatycznego czy przyzwalając na demograficzną kolonizację przez masy imigrantów z Trzeciego Świata.
Tezy Xueqina budzą jednak niemałe kontrowersje. Nie licząc zarzutów o antysemityzm, komentatorzy często oskarżają go o powiązania z Komunistyczną Partią Chin – mieszka w Pekinie, gdzie pracuje jako nauczyciel w szkole średniej – a mimo to regularnie pojawia się w zachodniej przestrzeni informacyjnej. Czy byłoby to możliwe, pytają, gdyby jego aktywność nie odbywała się za przyzwoleniem (bynajmniej nie bezinteresownym) władz komunistycznych Chin? Które to władze aktywność medialną swych obywateli przecież restrykcyjnie kontrolują, dopuszczając wyłącznie głosy przychylne.
Co więcej, jego wnioski (osłabienie USA, koniec petrodolara, wzrost multipolarności) są zastanawiająco zbieżne z interesami władz w Pekinie. Krytycy wskazują także na pojawiające się w jego tezach elementy teorii spiskowych o „tajnych społeczeństwach” (jezuici, masoni, frankiści/Chabad), jakoby popychających świat ku chaosowi. Niezależnie od tych zarzutów, prognozy Xueqina – oparte na historycznych wzorcach – dotąd niekiedy (choć nie zawsze) się sprawdzały. W obecnej wojnie z Iranem rysują scenariusz, w którym Ameryka i Zachód poniosą druzgocące straty, ogromnie ucierpią też Chiny, zyska zaś… zarówno Izrael, jak i Iran (!).
Naturalnie ciężko niezależnie ocenić, jak bardzo rzetelne i wiarygodne są te przewidywania. Niektóre z wniosków Xueqina są zresztą na tyle proste, że dość logiczne i oczywiste. Jeśli natomiast chodzi o te bardziej, nazwijmy to, kontrowersyjne – naturalnie nie ma innej metody weryfikacji niż poczekać, aż rozwój sytuacji rozstrzygnie te wątpliwości. Czekając, warto jednak pamiętać, że historia nawet trafnych estymacji nie jest i nie musi być gwarancją trafności w przyszłości.
