Ketamina – złotym środkiem na kreatywność, czyli korporacyjny coaching A.D. 2025

Jak podnieść kreatywność i zdolności przywódcze korporacyjnego kierownictwa, gdy to tego potrzebuje? Bardzo prosto – wystarczy strzyknąć sobie trochę białej, magicznej substancji (względnie łyknąć, wciągnąć nosem etc). Tak twierdzi coraz większe grono trenerów biznesowych, A.K.A. specjalistów od coachingu, pracujących w szeroko pojętym środowisku Doliny Krzemowej. Magiczną substancją, którą polecają, jest zaś ketamina.

Środek ten, jak wiele narkotyków, w oryginalnym założeniu miał być lekiem. I jest nim – choć jak zwykle w takich przypadkach, różnica pomiędzy lekiem, trucizną i narkotykiem jest płynna i sprowadza się głównie do dawki, częstotliwości i okoliczności przyjmowania. Ketamina, działając zasadniczo przeciwbólowo i anastezyjnie, wpływa też na zwiększenie ilości dopaminy, może powodować halucynacje, wywołuje także uczucie „oddalenia” i lekkości.

To znakomicie, i ten właśnie efekt – w myśl tego, co twierdzą kalifornijscy specjaliści od coachingu – może być złotym środkiem do jeszcze większego zwiększenia produktywności menedżerów firm Big Tech-u. Ci zaś niejednokrotnie tego potrzebują. Praca w największych koncernach technologicznych, prócz niemałych zarobków, nader często zawiera w pakiecie „benefity” w postaci wypalenia zawodowego, chronicznego zmęczenia, bezsenności etc.

Ciężko w takich warunkach o kreatywność czy charyzmę – te jednak są nieustannie potrzebne. Jak wiadomo, Dolina Krzemowa nie słynie z bycia spokojnym miejscem. Zdrowa, wibrująca rywalizacja (jak twierdzą apologeci) czy też chory wyścig szczurów (jak twierdzą krytycy) ma tam miejsce nieustannie i bez wytchnienia. I wymaga ciągłego utrzymywania intelektualnej formy. Nic dziwnego, że wytworzył się spory rynek na usługi osób, które twierdzą, że wiedzą jak pomóc.

Ketamina na ratunek profitów

Specjaliści od coachingu, bo o nich mowa, cieszą się… mieszaną opinią. Nie bez powodu, nie brak bowiem w tych gronie osób, które za ciężkie pieniądze serwują swoim klientom wytarte, ogólnikowe slogany, życzą im powodzenia – i to tyle, dziękujemy i zapraszamy ponownie. Można jednak pośród nich znaleźć trenerów rozwoju osobistego i zawodowego, który do sloganów bynajmniej się nie ograniczają. Należą do nich, między innymi, właśnie niektórzy spece od coachingu z Doliny Krzemowej.

Twierdzą oni, że ketamina, po zażyciu, wytwarza dwudziestocztero- do czterdziestoośmiogodzinne „okno optymizacji”. Mózg użytkownika ma wówczas być bardziej podatny na zmiany („neuroplastyczny”). I ten fakt chcą wykorzystać, prowadząc wówczas coaching i trening z zakresu rozwoju osobistego. Naturalnie, trenerzy takiego rozwoju nie byliby sobą, gdyby nie wzbogacili podobnego treningu aurą tajemniczości, niedostępności i odpowiadającą tej atmosferze ceną.

Popularności w Dolinie Krzemowej miały nabrać kilkudniowe szkolenia, przeprowadzane właśnie w „oknie optymizacji” (czyli po prostu na haju i bezpośrednio potem, mówiąc bardziej po ludzku). Podobne sesje kosztują niemal 3 tys. dolarów (czyli niemało, biorąc pod uwagę, ile kosztuje ketamina jako dostępny lek), choć zawierają, oprócz coachingu, także opiekę lekarską. Uczestnicy mają być rygorystycznie sprawdzani, m.in. pod kątem podatności na nałogi i doświadczeń narkotycznych.

Pytaniem pozostaje, ilu wysokich menedżerów z Doliny Krzemowej – czyli grupy, do której sesje te są „ekskluzywnie” adresowane, zdoła się nań zakwalifikować – jeśli prowadzący faktycznie rzetelnie sprawdzaliby, przykładowo, historię użycia kokainy i innych magicznych substancji…?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.