Głowa państwa pod prawny topór. Prezydent zagrożony, czyli kryzys konstytucyjny jako sport narodowy

Głowa państwa pod prawny topór. Prezydent zagrożony, czyli kryzys konstytucyjny jako sport narodowy

W Peru trwa właśnie kolejna odsłona niekończącego się instytucjonalnego kryzysu, który bodaj od ćwierćwiecza stanowi jedną z najbardziej charakterystycznych cech tamtejszego systemu politycznego. Tamtejszy Kongres zaplanował właśnie głosowanie o uznanie urzędu prezydenta za opróżniony – innymi słowy, usunięcie obecnego prezydenta, Jose Jeri’ego – za pomocą ustrojowego mechanizmu „vacancia presidencial”. Procedura ta, przewidziana w konstytucji z 1993 r., wymaga bezwzględnej większości 87 głosów w 130-osobowej izbie. Wprost zdumiewa, jak często w Peru taką większość udaje się zebrać.

Jeri’emu – który notabene sam był do niedawna deputowanym do Kongresu i nigdy nie został wybrany w wyborach prezydenckich, zaś stanowisko to objął w wyniku, jakżeby inaczej, usunięcia z urzędu poprzedniki – zarzuca się trwałą niezdolność moralną do sprawowania funkcji. Pod tym pojęciem jego krytycy rozumieją niejawne spotkania prezydenta z chińskimi biznesmenami, których treść pozostaje owiana mgłą domysłów. Prezydent miał też zatrudnić pewną młodą panią o niesprecyzowanych kompetencjach swoim biurze. W jakim właściwie charakterze? Cóż, gentleman never tells.

Co ciekawe, niektórzy obserwatorzy kwestionują sensowność tego głosowania, nie ze względu na sympatię wobec prezydenta, a fakt, że już w kwietniu tego roku w Peru i tak mają się odbyć wybory prezydenckie! Nowy kandydat (nie może nim być ani Jeri, ani inni dotychczas urzędujący) miałby objąć swoją funkcję w lipcu. Jeśli zatem doszłoby do kolejnego impeachmentu, to tylko na niecałe pół roku – zaś funkcję kolejnego z rzędu, tymczasowego prezydenta przejąłby kolejny deputowany do Kongresu. Kto? Nie wiadomo – brak obecnie informacji o kimkolwiek, kto miałby bezpieczną większość.

Peru w swoim żywiole

Od zakończenia dyktatury wojskowej i szeroko opiewanego powrotu do demokracji w 1980 r. – połączonego jednak z wojną ze Świetlistym Szlakiem, krwawą maoistowską partyzantką – a zwłaszcza od wejścia w życie obecnej konstytucji, Peru doświadczyło długiej serii kryzysów konstytucyjnych i przypadków usunięcia prezydentów przez parlament. W okresie nieco ponad 25 lat (od 2000 r. do lutego 2026) z urzędu w wyniku impeachmentu lub deklaracji vacancia usuniętych ze swojego stanowiska zostało co najmniej sześciu prezydentów.

Byli to: Alberto Fujimori (ucieczka w 2000 r., późniejszy proces), Alejandro Toledo (skazany później), Pedro Pablo Kuczynski (rezygnacja pod groźbą impeachmentu), Martín Vizcarra (2020), Pedro Castillo (2022), Dina Boluarte (październik 2025). Do tego dochodzi bardzo krótki epizod Manuel Merino (kilka dni w 2020 r.). W sumie w ciągu ostatniego półwiecza (od połowy lat 70.) mechanizm parlamentarne usunięcia zastosowano wobec co najmniej siedmiu-e ośmiu głów państwa, w zależności od liczenia przypadków przejściowych i rezygnacji wymuszonych.

Jeszcze bardziej imponująco przedstawia się bilans odpowiedzialności karnej, do której państwo to lubi pociągać swoje byłe głowy. Co najmniej pięciu byłych prezydentów Peru stanęło przed wymiarem sprawiedliwości i usłyszało wyroki skazujące i/lub trafiło do więzienia. Do tego zaszczytnego grona zaliczają się:

  • Alberto Fujimori – 25 lat za łamanie praw człowieka (później ułaskawiony i zwolniony);
  • Alejandro Toledo – wyrok ponad 20 lat za korupcję i łapówki;
  • Ollanta Humala – 15 lat za pranie pieniędzy;
  • Martín Vizcarra – 14 lat za przyjmowanie łapówek;
  • Pedro Castillo – 11 lat za spisek i próbę buntu (rozwiązanie Kongresu w 2022 r.).

Pozostali, jak Kuczynski czy Humala w wcześniejszych fazach, również byli oskarżani i spędzali czas w areszcie tymczasowym. Ewenementem na skalę światową jest fakt, że w Peru otworzono nawet specjalne więzienie, przeznaczone wyłącznie „do dyspozycji” byłych prezydentów odbywających tam wyroki.

Chaos jako metoda na życie publiczne

Co może zdumiewać to fakt, że kraj niespecjalnie się tym całym spektaklem przejmuje. Gospodarka Peru – według ocen największych banków – wykazuje zdumiewającą wręcz odporność na polityczne turbulencje: inflacja pozostaje niska, waluta stabilna, a główne wskaźniki makroekonomiczne trzymają się dobrze mimo chronicznej niestabilności władzy wykonawczej.

Peru pozostaje krajem, w którym odwołanie prezydenta stało się niemal rutynowym narzędziem walki politycznej, a nie nadzwyczajnym mechanizmem kontroli. Szeroka interpretacja pojęcia „trwałej niezdolności moralnej” pozwala Kongresowi na elastyczne stosowanie procedury, co w praktyce czyni głowę państwa zakładnikiem większości parlamentarnej. Powtarzający się cykl – impeachment – tymczasowy prezydent z ramienia Kongresu – nowe oskarżenia – podważa stabilność instytucji i utrudnia prowadzenie długoterminowej polityki państwa.

Ale przynajmniej życie polityczne nie jest tam nudne.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!