Złoto wreszcie zdetronizowało dolara? Niemcy rozważają zabranie rezerw z Nowego Jorku

Złoto wreszcie zdetronizowało dolara? Niemcy rozważają zabranie rezerw z Nowego Jorku

Pod koniec stycznia 2026 roku szereg niemieckich ekonomistów i (zwłaszcza) polityków począł głośno domagać się – notabene nie pierwszy raz – repatriacji krajowych rezerw kruszcu zdeponowanych w zagranicznych skarbcach, przede wszystkim w USA. Naturalnie sprawa nie jest wolna od kontekstu politycznego i ma bezpośredni związek z napięciami w stosunkach szeregu państw zachodniej Europy z Waszyngtonem. Chodzi o złoto warte, przy wycenach wedle obecnego kursu, około 164 miliardy euro.

Stanowi ono lwią część w teorii drugich co do wielkości światowych rezerw tego metalu, szacowanych na 3346 ton. Choć proces przewożenia złota do Niemiec trwa od 2013 roku, obecnie około 36% niemieckiego złota wciąż znajduje się w skarbcu nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej. Stan taki utrzymywał się przy tym od dekad, nie budząc kontrowersji – aż do niedawna.

Postulaty repatriacji są podsycane przez rosnące napięcia geopolityczne – które to, jak pokazała reakcja Donalda Trumpa na demonstracyjne gesty Niemiec w odniesieniu do Grenlandii, niekiedy szybko przekładają się na sferę gospodarczą – a także pragnienie wzmocnienia suwerenności finansowej Republiki Federalnej. W szczególności w stosunku do wspomnianego, i mocno nielubianego (zresztą z wzajemnością) przez niemiecki establishment Trumpa.

Wspomnienia dawnej Zimnej Wojny – i pierwsze sygnały nowej?

Niemiecki Bank Federalny (Bundesbank) zwykł był dywersyfikować lokalizację przechowywania swojego złota: 51% trzymano w samych Niemczech, 37% w we wspomnianym oddziale Fed Nowym Jorku, zaś 12% w skarbcach Banku Anglii w Londynie. Przechowywanie za granicą, rozpoczęte na szeroką skalę okresie Zimnej Wojny, miało zapewnić płynność w różnych walutach w przypadku konieczności szybkiej wymiany, a także i zabezpieczyć złoto przed zagrabieniem w przypadku ewentualnej sowieckiej inwazji.

Dziś jednak sowiecka inwazja nie grozi (przynajmniej samym Niemcom – bo rosyjska innym krajom Europy, jak pokazały przypadki, już i owszem tak), zaś w dobie cyfrowych transakcji wymiana zasobów walutowych stała się zadaniem o wiele prostszym i szybszym. Zanikają zatem powody, by trzymać złoto za granicą – rosną natomiast te skłaniające do tego, by mieć je pod swoją kontrolą. Szczególnie w obliczu topniejącego zaufania w stosunkach transatlantyckich.

Oczywiście, samo przedsięwzięcie bynajmniej nie jest błahe. Najpierw trzeba w ogóle to złoto dostać w swoje ręce (co bywa pewną komplikacją, jeśli np. akurat jest ono wyleasingowane). Potem trzeba jeszcze przemyśleć logistykę i koszty fizycznego przemieszczenia tysięcy ton metalu – co jest wyzwaniem operacyjnym i w zakresie bezpieczeństwa. Powrót kruszcu do kraju wymagałby zaplanowania transportu lotniczego lub morskiego o bezprecedensowej skali, rzecz jasna z potężnymi zabezpieczeniami.

Złoto jako dominujące aktywo rezerwowe

Równolegle do debaty o lokalizacji rezerw kruszcu, złoto umacnia swoją pozycję w globalnym systemie finansowym. Według pojawiających się doniesień, złoto niedawno wyprzedziło obligacje skarbowe USA jako największy pojedynczy zasób aktywów w krajowych rezerwach walutowych. Ta zmiana jest rewolucyjna i odzwierciedla utratę zaufania do tradycyjnych zasobów walut fiducjarnych, przede wszystkim dolara, w warunkach wysokiego zadłużenia USA oraz niestabilności politycznej.

A przede wszystkim – powszechnego i masowego drukowania pieniądza fiat przez banki centralne na całym świecie, jakby były to reklamówki albo talony na gumę do żucia. Co oczywiste, najpierw rynki, a potem też tzw. zwykły zjadacz chleba coraz bardzo tracą wiarę w ich wartość. Prognozy cenowe dot. złota doskonale ten trend ilustrują.

Niedawno analitycy banku Goldman Sachs podnieśli swoje przewidywania cenowe na koniec 2026 roku do 5400 dolarów za uncję, co oznacza dalszy, znaczący wzrost z poziomów około 4000-4500 dol. na początku roku. Obserwatorzy wskazują wskazują na:

  • Presję inflacyjną i oczekiwania na obniżki stóp procentowych przez główne banki centralne.
  • Zwiększony popyt ze strony banków centralnych krajów rozwijających się (Chiny, Indie, Turcja), dywersyfikujących rezerwy.
  • Geopolityczną niepewność jako stały czynnik wpływający na popyt na „bezpieczną przystań”.

Ciekawe, że ani słowa nie wspominają o kreowaniu pieniędzy z powietrza – co jednak w przypadku instytucji bankowych, będących beneficjentami systemu finansowego to umożliwiającego, może tak do końca nie dziwi.

Dolar a nowy porządek chaos finansowy

Historyczna rola dolara jako dominującej waluty rezerwowej jest podważana nie tylko przez złoto, ale także przez inicjatywy dedolaryzacyjne, podejmowane m.in. przez Chiny, Rosję i kraje BRICS – jakkolwiek próby tych ostatnich stworzenia alternatywnego środka walutowego skończyły się jak dotąd porażką. Złoto, jako zasób poza kontrolą instytucji finansowych, niezależne od polityki jakiegokolwiek kraju, w oczywisty sposób zyskuje natomiast na atrakcyjności.

W tym kontekście naciski na to, by niemieckie złoto repatriować z USA, są jednym z przejawów szerszego zjawiska – rosnącej roli kruszcu jako strategicznego, suwerennego aktywa w architekturze finansowej świata. Jeśli trend utrzyma się, złoto może rzeczywiście stać się nieformalnym, globalnym wyznacznikiem wartości, częściowo detronizującym dolara w funkcji przechowywania bogactwa przez państwa. Akurat przez państwa – bowiem wielu indywidualnych oszczędzających zauważyło to już dawno.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!