Złoto i srebro na kolejnej fali wzrostów. Co stoi za najnowszymi ruchami i czego możemy spodziewać się w 2026 roku?
Gwałtowne wzrosty na rynku metali szlachetnych
Początek tygodnia na rynkach metali szlachetnych przyniósł wyraźne wzrosty, które zaskoczyły nawet doświadczonych inwestorów. Złoto zyskało ponad 129 dolarów w ciągu jednej sesji, osiągając poziom 4 459 USD za uncję, a srebro zyskało niemal 6 dolarów w jednej sesji do 77 USD. Skala tych ruchów pokazuje, jak silne emocje towarzyszą obecnie inwestorom poszukującym bezpiecznych aktywów. Kontrakty terminowe na złoto zbliżają się do historycznych rekordów na poziomie 4 584 USD, a analiza techniczna wskazuje na utrzymanie byczego trendu z kluczowym wsparciem w okolicach 4 200 USD. Srebro również prezentuje się imponująco – marcowe kontrakty terminowe celują w rekordowy poziom 82,67 USD za uncję. Dynamika wzrostów na rynku srebra tradycyjnie przewyższa złoto w okresach hossy, co wynika z mniejszej płynności tego rynku i większego udziału popytu przemysłowego. Obecna sytuacja nie jest wyjątkiem – procentowe zyski srebra w ostatnich sesjach znacząco przekraczają te obserwowane na złocie.
Geopolityka jako główny katalizator wzrostów
Za poniedziałkowymi wzrostami stoją przede wszystkim obawy o przyszłą sytuację geopolityczną na świecie. Niespodziewana operacja amerykańska w Wenezueli, zakończona pojmaniem tamtejszego przywódcy, wywołała falę spekulacji o dalszych działaniach Waszyngtonu w regionie. Administracja amerykańska wielokrotnie ostrzegała kraje Ameryki Środkowej i Południowej przed konsekwencjami przemytu narkotyków i zapowiadała przywrócenie dominującej pozycji USA na półkuli zachodniej. Do tego dochodzą nieustające dyskusje o potencjalnym przejęciu Grenlandii.
Co ciekawe, rynki akcji zdają się na razie ignorować te sygnały – część globalnych indeksów osiągnęła w poniedziałek nowe rekordy. Traderzy na rynku metali szlachetnych patrzą jednak znacznie dalej i dostrzegają ryzyka, które mogą zmaterializować się w nadchodzących miesiącach. Chiny i Rosja skrytykowały działania USA, ale jednocześnie Pekin może właśnie zyskać pretekst do bardziej asertywnej polityki wobec Tajwanu. Iran po zeszłorocznych amerykańsko-izraelskich nalotach zmaga się z rosnącymi niepokojami wewnętrznymi, a Rosja – osłabiona ekonomicznie i uwikłana w konflikt na Ukrainie – dysponuje już niemal wyłącznie kartą nuklearną jako narzędziem globalnego nacisku. Wszystkie te czynniki składają się na obraz rosnącej niepewności, która historycznie zawsze sprzyjała popytowi na metale szlachetne. Złoto i srebro od tysięcy lat pełnią funkcję bezpiecznej przystani w czasach kryzysów – obecna sytuacja tylko potwierdza tę prawidłowość.
Prognozy na 2026 rok – złoto może przebić 5 000 USD?
Najnowsze analizy największych instytucji finansowych wskazują, że złoto pozostanie kluczowym elementem strategii hedgingowych przez cały 2026 rok. Średnia cena kruszcu w tym roku ma wynieść około 4 538 USD za uncję w ujęciu realnym, z wyraźnym potencjałem do przebicia psychologicznej bariery 5 000 USD. Co istotne, realizacja tego scenariusza wymaga zaledwie 14-procentowego wzrostu popytu inwestycyjnego – a dokładnie taki poziom obserwowaliśmy średnio w ostatnich kwartałach. Fundamenty rynkowe wspierają optymistyczne prognozy. Podaż złota ze strony głównych producentów północnoamerykańskich ma spaść o około 2% w porównaniu z rokiem ubiegłym, do poziomu 19,2 miliona uncji. Jednocześnie koszty wydobycia rosną – średnie koszty all-in sustaining costs mają wzrosnąć o 3% do około 1 600 USD za uncję. Ta kombinacja malejącej podaży i rosnących kosztów tworzy solidne fundamenty dla dalszych wzrostów cen.
Srebro z potencjałem do spektakularnych zysków
Szczególnie interesująco przedstawiają się perspektywy srebra. Obecny stosunek cen złota do srebra wynosi około 57-59, co w ujęciu historycznym nadal wskazuje na niedowartościowanie białego metalu. Analiza poprzednich cykli hossy na rynku metali szlachetnych dostarcza fascynujących wniosków. W 2011 roku relacja złoto-srebro spadła do poziomu 32 – gdyby taki scenariusz powtórzył się przy obecnych cenach złota, srebro mogłoby osiągnąć 135 USD za uncję. Jeszcze bardziej ekstremalny przypadek z 1980 roku, gdy stosunek spadł do zaledwie 14, implikuje teoretyczną cenę srebra na poziomie nawet ponad 300 USD. Oczywiście nikt nie gwarantuje powtórzenia historycznych ekstremów, ale sam kierunek trendu wydaje się jasny. Srebro inwestycyjne tradycyjnie przyciąga inwestorów o wyższej tolerancji na zmienność, oferując w zamian potencjał znacząco wyższych stóp zwrotu niż złoto. W obecnym cyklu hossy srebro wciąż ma sporo do nadrobienia względem swojego droższego kuzyna. Dodatkowym wsparciem dla cen srebra pozostaje popyt przemysłowy, szczególnie ze strony sektora fotowoltaicznego i elektronicznego. Transformacja energetyczna wymaga coraz większych ilości srebra do produkcji paneli słonecznych, a globalny trend elektryfikacji transportu i rozwoju technologii 5G dodatkowo zwiększa zapotrzebowanie na ten metal.
Zmiana paradygmatu w alokacji portfeli inwestycyjnych
Obserwujemy fundamentalną zmianę w podejściu do konstrukcji portfeli inwestycyjnych. Tradycyjny model 60/40, zakładający podział między akcje i obligacje, coraz częściej jest kwestionowany przez zarządzających aktywami. Najnowsze analizy wskazują, że optymalna ekspozycja na złoto może sięgać nawet 20-30% portfela – to radykalnie więcej niż symboliczne 0,5 – 1 %, które obecnie utrzymują zamożni inwestorzy instytucjonalni w segmencie high-net-worth. Banki centralne już dawno zrozumiały wartość dywersyfikacji w kierunku złota. Ich rezerwy w tym kruszcu przekroczyły ostatnio poziom amerykańskich obligacji skarbowych i stanowią średnio 15% całkowitych rezerw walutowych. Modele optymalizacyjne sugerują jednak, że idealny poziom alokacji powinien być bliższy 30%. To oznacza, że popyt ze strony banków centralnych będzie utrzymywał się na wysokim poziomie jeszcze przez wiele lat.
Na krajowym rynku rosnące zainteresowanie złotem widać również wśród polskich inwestorów indywidualnych. Sklep Szlachetne Inwestycje odnotowuje zwiększony ruch klientów poszukujących fizycznego złota inwestycyjnego jako formy dywersyfikacji oszczędności. To naturalna reakcja na globalne trendy – gdy zmienność na rynkach finansowych rośnie, a prognozy wskazują na kontynuację hossy, coraz więcej osób decyduje się na zabezpieczenie części kapitału w metalach szlachetnych. Fizyczne złoto w postaci monet i sztabek oferuje przy tym coś, czego nie dają instrumenty papierowe – pełną kontrolę nad aktywem i niezależność od systemu finansowego. Napływy do funduszy ETF opartych na złocie osiągnęły w tym roku najwyższy poziom od 2020 roku, co pokazuje skalę zainteresowania ze strony inwestorów detalicznych. Jednocześnie segment instytucjonalny wciąż pozostaje niedoinwestowany, co oznacza potencjał do dalszych napływów kapitału w nadchodzących kwartałach.
Przed nami tydzień bogaty w kluczowe dane makroekonomiczne z USA – od piątkowego raportu o zatrudnieniu po wskaźniki JOLTS, ADP, PMI i nastroje konsumentów według Uniwersytetu Michigan. Te publikacje mogą wpłynąć na oczekiwania dotyczące polityki monetarnej Rezerwy Federalnej. Historycznie, w okresach luzowania polityki pieniężnej przy inflacji powyżej 2%, złoto zyskiwało średnio 13%. Biorąc pod uwagę obecne otoczenie makroekonomiczne i geopolityczne, argumenty za utrzymywaniem metali szlachetnych w portfelu są dziś silniejsze niż kiedykolwiek w ostatnich latach. Złoto przestało być postrzegane jako relikt przeszłości – stało się niezbędnym elementem nowoczesnej strategii inwestycyjnej.
