Z ostatniej chwili: Kolejny krach na srebrze. Atak spekulacyjny w Szanghaju, giełda reaguje. Co się dzieje?
Rynek srebra w Azji doświadczył dziś wydarzenia, które można określić jako historyczne. Shanghai Futures Exchange (SHFE) potwierdziła, że doszło do skoordynowanego naruszenia limitów obrotu na kontraktach terminowych na srebro. W reakcji giełda podjęła natychmiastowe działania regulacyjne wobec części uczestników rynku. Informacja pojawiła się w czasie, gdy srebro doświadcza potężnego spadku i z okolic 90 USD obserwowanych wczoraj spadło do niespełna 73 USD obecnie. Oznacza to cofnięcie z lokalnego szczytu o prawie 17%.
Co się stąło w Szanghaju?
Prawdopodobnie w podjęto celową próbę zdestabilizowania rynku przez skrajnie agresywny handel papierowy. Zatem nie chodzi o „standardową” spekulację czy reakcję na fundamenty. Na SHFE doszło do sytuacji bez precedensu. W ciągu jednego poranka na samych kontraktach futures na srebro (kwiecień 2026) obrócono wolumen odpowiadający ok. 674 mln uncji fizycznego srebra… Przy czym łącznie na rynku było to ponad 1,34 mld uncji, czyli niemal dwukrotność rocznej globalnej produkcji srebra.
Regulator zareagował dlatego, że: kilka grup rachunków działających pod wspólną kontrolą (ukierunkowane działanie spekulacyjne), przekroczono dzienne limity wolumen – w krótkim czasie i w jednym kierunku rynku. Jednocześnie SHFE nie anulowała transakcji i nie ogłosiła manipulacji. Ograniczyła możliwość otwierania nowych pozycji dla wskazanych rachunków. To powinno nieco 'rozluźnić rynek’. Atak spekulacyjny miał wymusić panikę, uruchomić stop-lossy. Podjęto jednocześnie próbę złamania tzw. backwardation, czyli sygnału fizycznego deficytu na rynku srebra.
Oficjalna reakcja SHFE i skala obrotu
W komunikacie z 5 lutego 2026 r. SHFE poinformowała, że sześć grup rachunków, znajdujących się pod faktyczną wspólną kontrolą, przekroczyło dzienne limity wolumenu obrotu na odpowiednich kontraktach. Działania te zostały uznane za naruszenie artykułu 16 „Zasad zarządzania nienormalnymi zachowaniami handlowymi” obowiązujących na giełdzie w Szanghaju. W konsekwencji nałożono ograniczenia dotyczące otwierania nowych pozycji na wskazanych kontraktach terminowych na srebro.
Z punktu widzenia struktury rynku nie ma wątpliwości, że nie był to handel detaliczny ani przypadkowa aktywność algorytmiczna. Wszystko wskazuje na agresywną i skoncentrowaną próbę krótkiej sprzedaży, której celem było gwałtowne obniżenie cen srebra na rynku chińskim. Tego typu działania były dotąd znane głównie z rynków zachodnich, jednak ich skala na SHFE nie ma precedensu w historii azjatyckich rynków towarowych.
Pomimo ogromnej podaży kontraktów papierowych ceny srebra w Szanghaju utrzymały się na wyraźnej premii wobec notowań Comex i LBMA. Co więcej, rynek pozostał w stanie backwardation, gdzie ceny spot przewyższają ceny kontraktów terminowych. Dla doświadczonych uczestników rynku jest to jednoznaczny sygnał napiętej podaży fizycznego metalu oraz silnego popytu natychmiastowego, którego nie da się zdławić samą presją kontraktów terminowych.
Regulacje SHFE i mechanika krótkiej sprzedaży
Warto podkreślić, że regulacje SHFE nie zakazują wprost tzw. naked short selling na kontraktach na srebro. Kontrakty te są fizycznie rozliczane, jednak do momentu wygaśnięcia nie istnieje obowiązek posiadania fizycznego metalu. Krótkie pozycje wymagają wniesienia depozytu zabezpieczającego, który zaczyna się od około 4% i rośnie wraz ze zbliżaniem się terminu dostawy. Obowiązują także limity pozycji i wolumenu, i to właśnie ich przekroczenie było podstawą interwencji giełdy.
Dzisiejsze wydarzenia w Szanghaju po raz kolejny uwidaczniają rozdźwięk między rynkiem papierowym a realiami fizycznej podaży srebra. Próba zbicia ceny poprzez masową sprzedaż kontraktów terminowych nie zmieniła fundamentów rynku. Dostępność fizycznego metalu pozostaje ograniczona, a popyt przemysłowy i inwestycyjny jest strukturalnie silny. Azjatyckie giełdy są coraz mniej skłonne tolerować ekstremalne manipulacje wolumenowe… Zwłaszcza gdy zagrażają one stabilności rynku fizycznego.
Zmienność przejmuje kontrolę nad ceną srebra
Czwartkowa sesja w Azji przyniosła gwałtowną wyprzedaż, która w pewnym momencie niemal całkowicie zniosła dwudniowe odbicie cen. Notowania spot srebra spadły chwilowo nawet o 17 procent w okolice 73 dolarów za uncję, zanim rynek próbował znaleźć tymczasowe wsparcie. Od zeszłotygodniowego historycznego szczytu metal stracił już ponad jedną trzecią wartości, co pokazuje skalę przegrzania wcześniejszego rajdu.
Kluczowym czynnikiem pozostaje skala spekulacji w Chinach. W ostatnich tygodniach do metali szlachetnych napłynął kapitał od inwestorów detalicznych, funduszy akcyjnych oraz graczy korzystających z dźwigni. To właśnie ta fala popytu wyniosła srebro na rekordowe poziomy, ale jednocześnie uczyniła rynek wyjątkowo podatnym na gwałtowne ruchy w dół. Jak zauważył cytowany przez Bloomberg Ross Norman z Metals Daily, nadmierna i euforyczna spekulacja zaczęła deformować proces odkrywania ceny, odrywając notowania od realnych fundamentów podaży i popytu fizycznego.

Efekt domina i samonapędzająca się wyprzedaż
Gdy ceny zaczęły spadać w godzinach azjatyckich w piątek, uruchomiło to lawinę sprzedaży. Pozycje lewarowane, produkty ETF oraz strategie oparte na opcjach wygenerowały automatyczne zlecenia, które tylko pogłębiły ruch. Zmienność stała się samonapędzająca, a kolejne spadki prowokowały dalsze redukcje ekspozycji. W efekcie rynek przez kilka dni funkcjonował w warunkach skrajnie cienkiej płynności, gdzie nawet relatywnie niewielkie zlecenia miały nieproporcjonalnie duży wpływ na cenę.
Załamanie na srebrze szybko odbiło się na całym koszyku metali. Złoto zanotowało największy jednodniowy spadek od 2013 roku, a miedź chwilowo osunęła się poniżej 13 tysięcy dolarów za tonę. To pokazuje, że rynek nie traktuje obecnej korekty jako problemu jednego metalu, lecz jako szersze zacieśnienie apetytu na ryzyko w segmencie surowców. Srebro, ze względu na mniejszy rozmiar rynku, stało się jednak epicentrum zmienności.
Banki, płynność i ryzyko systemowe
Tak gwałtowne wahania zaczęły stanowić realny problem dla banków i desków tradingowych. Utrzymywanie nawet krótkoterminowych pozycji stało się ryzykowne, a rosnące ceny w ostatnich tygodniach nadwyrężyły limity kredytowe przeznaczone na handel metalami szlachetnymi. Ograniczona zdolność banków do animowania rynku dodatkowo pogłębiła niestabilność, tworząc błędne koło niskiej płynności i wysokiej zmienności.
Paradoksalnie, obecna wyprzedaż nie neguje długoterminowych argumentów za srebrem. Polityczna niepewność, napięcia geopolityczne oraz perspektywa luzowania polityki pieniężnej w USA pozostają czynnikami wspierającymi metale szlachetne. Sam Donald Trump podkreślił, że nie widzi przeszkód do dalszych obniżek stóp procentowych, co w średnim terminie działa na korzyść aktywów ryzykownych. Jednak zanim rynek ponownie skupi się na tych fundamentach, musi dojść do oczyszczenia nadmiaru spekulacji.
Inwestorzy techniczni obserwują strefę 71 do 70 dolarów jako potencjalny punkt równowagi. Powrót srebra do zakresu z 60 dolarami z przodu mógłby znacząco pogorszyć sentyment nie tylko wobec metali, ale szerzej wobec rynków finansowych, ponieważ wszystko to jest w pewnej mierze organizmem połączonym. Jedno jest pewne: po wydarzeniach w Szanghaju i następującej po nich globalnej wyprzedaży rynek srebra wszedł w nową fazę, w której krótkoterminowa zmienność dominuje nad narracją fundamentalną.
