Wieloryby wieszczą złoto po 20 tys. USD? Znamy datę. Olbrzymie pozycje na COMEX nie kłamią
Złoto przeżywa jeden z najbardziej paradoksalnych momentów od lat. Po historycznej, jednodniowej przecenie kontraktów terminowych COMEX w styczniu – największej od dekad – inwestorzy zaczęli masowo budować bardzo odległe zakłady na dalsze wzrosty.
W centrum uwagi znalazły się opcje call z grudniowym terminem wygasania na poziomach 15 000 i 20 000 dolarów za uncję.
Rekordowy rajd na złoto i bolesna korekta
Pod koniec stycznia kontrakty terminowe na złoto na COMEX przebiły poziom 5 600 dolarów za uncję, by chwilę później zanotować największy jednodniowy spadek od dziesięcioleci. Obecnie ceny konsolidują się w okolicach 5 000 dolarów. Mimo gwałtownej korekty inwestorzy zaczęli kupować tzw. spread call 15 000/20 000 dolarów na grudzień. Skala pozycji sięgnęła już około 11 tys. kontraktów. Oznacza to zakład, że do końca roku cena złota może niemal potroić swoją wartość.
„Tani los na loterii”
Jak zauważył Aakash Doshi z State Street Investment Management, rozmiar tej transakcji jest uderzający, biorąc pod uwagę ogromną odległość od aktualnych notowań. Porównał ją do „taniego losu na loterii”. Strategia spreadu ogranicza maksymalny zysk (powyżej 20 tys. dolarów), ale jednocześnie znacząco obniża koszt wejścia w pozycję. Inwestorzy mogą sprzedać ją wcześniej w przypadku gwałtownego rajdu cen albo utrzymać do wygaśnięcia, jeśli złoto przekroczy 15 tys. dolarów.
Fundamenty hossy wciąż obecne
Złoto podwoiło swoją wartość od początku 2024 roku. Wzrost napędzały napływy spekulacyjne, napięcia geopolityczne, obawy o niezależność Rezerwy Federalnej oraz dywersyfikacja portfeli kosztem walut i obligacji skarbowych. Choć ceny spot pozostają daleko od poziomów 15–20 tys. dolarów, same zakłady na tak wysoki scenariusz wpłynęły na wzrost zmienności dla opcji z bardzo odległym kursem wykonania. Innymi słowy, rynek zaczyna wyceniać większe prawdopodobieństwo ekstremalnych ruchów.
Rynek gotowy na kolejne wstrząsy?
Mimo że tzw. call skew (premia za opcje wzrostowe) ostatnio nieco się zmniejszył, zmienność zrealizowana pozostaje wysoka. Styczniowy 11-procentowy spadek oraz październikowa przecena do 4 000 dolarów pokazują, że rynek złota wszedł w fazę gwałtownych, szerokich wahań. Nagromadzenie dalekich opcji call sugeruje, że część inwestorów nie traktuje styczniowej korekty jako końca hossy, lecz jako przystanek przed kolejną falą wzrostów. Pytanie brzmi, czy złoto rzeczywiście jest w stanie wykonać ruch o bezprecedensowej skali, czy też zakłady na 20 tys. dolarów pozostaną jedynie spektakularnym przykładem rynkowej wyobraźni.
